Zjawa
Księżyc smutniał. Rój łzawych serafinów1 cichy
Śniąc, z smykiem w dłoni, w kwiatów ukojne kielichy —
Dymiące mgłą — snuł mrące, wiolinowe tony
Białych łkań, poprzez płatków błękitne korony...
Było święto pierwszego twego pocałunku.
A myśl, ma dręczycielka, w balsamicznym trunku
Smutków pławiła serce na sen tajemniczy:
Aby nawet bez żalu, bez łez, bez goryczy
Ostawiło2 zerwany sen — że go zerwało.
Błądziłem więc, wpatrzony w ulicę zszarzałą,
Gdy nagle — z słońcem w włosach, przed ulicą ciemną
W tym wieczorze zjawiłaś się nagle przede mną.
I zdało mi się, że to wróżka, w rondzie światła,
Która, gdym jeszcze dzieckiem był pieszczonym — na tła
Mych pięknych snów z rąk swoich w pąk się stulających
Siała śnieżne bukiety białych gwiazd pachnących...
Przypisy:
1. serafin — w chrześcijaństwie anioł z najwyższego chóru niebieskiego. [przypis edytorski]
2. ostawić (daw.) — zostawić. [przypis edytorski]