Betlejem

Nad smugami karawan

chodziła jasna nowina —

powiła Smutna Panna

Żałobnego Syna.

Śpiewali Mu, śpiewali ochoczo,

pastusze melodie skakały jak deszcze,

grały królewskie korony

i palmowe grało powietrze.

Śpiewali Mu, śpiewali,

cherubiny zwłaszcza w długich piórach,

krągłą ziemię chylili nad Małym

i rączkami ją we śnie otulał.

Ale niedługo potem

zaczęło w górze straszyć

i za stajenką poruszali grzechotką

z armat buczących i maszyn.

I zapalili daleko

kilka krajów czerwoną łuną,

że trzepotał powieką

i spoglądał na Północ.