Wezwanie

Już noc lub dzień jak wody ziarno

wydzielasz mi z uśmiechem patrząc,

gdy ciała mego smutny barok

zawile trwa pod Twoją gwiazdą.

Nie świecisz we mnie i nie śpiewasz,

mym ustom ogień zamiast kwiatu,

a dłoni ostrze dajesz teraz

jak obiecałeś sen i światło.

Prowadzisz mnie, czy tylko stoję

jak stoi drzewo pod przelotem

czystego nieba albo płomień

nad krajem niebu niepodobnym?

Przemawiasz do mnie czy szyderczy

pociskiem godzisz, by zakrakał

pod nierozumnym moim sercem

jak kiedyś liść lub jak fujarka?

Zstępujesz Ty, czy ja wyrastam

ponad swój głos i niemy pejzaż

i czyja dłoń ma kształt żelaza

i czyje słowo jest jak z serca?

Nie powiesz mi, a ja nie zgadnę

ni jagnię Tobie, ani pasterz

i tylko nad milczeniem naszym

to samo słońce chmury kładzie.