Chrzest

(fragment)

Witaj mi, królu — popioły cię garną,

skorupa pleśni zgryzła twoje lice —

wypełzły chwasty nad pustką cmentarną,

gdzie pogrzebane twoje tajemnice —

ale ty żyjesz!... Tyś jest pieśnią czarną,

zaklętą w wieczny mrok — i w błyskawice...

Tyś spętan — królu?... ty — zniszczenia tytan?

Lecz ja cię wskrzeszę... Królu! bądź powitan!...

Bom ja cię widział w przepychu szkarłatów,

gdyś dzień narodzin ognia szałem święcił,

bom widział łoże gorejących kwiatów,

na którym czas twój śmiertelny cię smęcił —

boś ty najokrutniejszym był wśród katów,

i krwi purpurą tyś mi się spamięcił1

jednym westchnieniem tyś ziemię kolebał...

Jam ciebie znał — o królu — jam się nie bał...

Byłeś — nim w walce przedświtów z pomroką

tysiącem gwiazd rozpękło niebios morze —

pod pierwszej chmury wczajony powłoką

ważyłeś zbrodnią brzemienne przestworze —

gdy kłęby mroków rozwidniło Oko

słońca i życia — na zjawienie boże

dałeś odpowiedź. Lecz w pianie chaosu

świat rozwiał nawet echo twego głosu...

W zaraniu światów, z oceanów piany

sypnąłeś srebrną strugę nam na strawę.

Bóg niezgłębionych wód — ty, król spętany,

ze łzawych pereł dałeś nam zabawę;

a kto te perły schwycił — wrósł w kajdany,

a kto te perły wdział — pogrzebał sławę,

kto nimi błyszczał — miał już wroga blisko,

i był ten dar twój — jak urągowisko...

Klejnot najdroższy kryło twoje wnętrze:

fal srebro żywe, huraganu tańce

i burz bezkresnych hymny przenajświętsze —

one cię strzegły jako zbrojne szańce.

Ale był wyłom w jednym szańców piętrze —

tyś dłonią mściwą imał2 przezeń brańce3.

A gdy znikali na dnie twych topieli,

świat żegnał lot ich — jak mewy Anhelli...

Twoje królestwo!... o możny, opowiedz

o zgasłych światów złowróżbnej zieleni —

gdzie tron twój wzniesion — królewski grobowiec,

gdzie wnęk uroczysk całunem się mieni,

gdzie duchów ciżba, jako stada owiec,

do twej mądrości przypada strumieni —

gdzie ty — pogrzebion — król zniszczenia drzemiesz,

w mogilną ziemię zaorawszy lemiesz...

Żeś ty jest nasz — ty rycerz i kołodziej —

nie wie dziś nikt — bo klątwa wzrok nam ciemni.

Przesmutne kwiaty ziemia nasza rodzi,

bo wie, że Naród — dziedzice bezziemni...

Z potępień mroków zemstę czerpią młodzi,

przekleństwo wieków dusze nam nikczemni —

przekleństwo wkoło... Przebóg!... obłąkanie?...

Słyszysz modlitwę: niech się wola stanie...

To starców głos. Zygmuntów dzwon mu wtórzy

i kładnie pasy dartymi na błonie —

a gdy rozjęknie — w piersiach cud się wróży,

a gdy rozpęknie — rwą orły, pogonie4,

a gdy zamilknie — krew się ogniem burzy,

i chodzi Polak w cierniowej koronie...

Ty wtedy milczysz — królu cieniowładny?

Żadnego echa i pociechy żadnej?...

A możeś zaniku nie widział ty swego,

jako cię naród Wawelem zaszczyca?

jako cegiełki najlichszej tam strzegą,

jak nieskruszoną ta polska Kruszwica...

Może ty nie znasz... słuchaj — kroki biegą —

widzisz tę postać?... spójrz — w blasku księżyca

na Wawel wschodzi, jako anioł Pański —

ty nie znasz Swego?... nie wiesz kto Wyspiański?...

Żeś ty jest nasz — jak na tym Akropolu5

Zygmunta dzwon, żeś jest jako to serce,

co hen spoczywa pod Kopcem na polu,

żeś jest w sztandarach, co dzierżą wydzierce,

żeś jest w najmniejszej kropli tego bolu

co dławi pierś, żeś ty miecz na oszczerce —

sto lat — o królu — sto lat wierzy dusza —

sto lat płomienną żądzę w żar wysusza...

Opowiedz, królu!... Tatry pieśnią wieją —

powieści twej zawtórzy potok szmerem,

nad zrębem turni, nad smereków knieją

wznieś mężną dłoń i warknij nowym sterem...

słyszysz?... zastępy pohańców się śmieją,

żeś wielkoludem, a nie bohaterem —

hej, korowodzą w uroczysku tańce —

słyszysz!... wstań, królu — zgon nieś na pohańce!

Opowiedz, królu!... Na niwy dostatnie,

kędy się jarzą złote łany pszenne,

powieści twej popłynie słowo bratnie,

przesączy glebę — owocne — nasienne...

Wszakże na słowo — na Słowo ostatnie

czekają ludy, rozpaczą brzemienne!...

Gdy rzekniesz — wojskiem wykłosi się pole —

gdy skiniesz — Naród spełni twoją wolę...

O rzeknij, królu!... bądź Zygmuntów głosem,

któremu lenne serce hołd oddaje —

rozdmuchaj iskry tlejące pod stosem

i w nawałnicę wspień leśne ruczaje —

Alboli tak: daj znak, żeś nie Pathosem,

i że nie czcimy cię jak złudną Maję6

byśmy ujrzeli, jak przyłbicę zdzierasz —

byśmy poznali, żeś król — a nie miraż!...

Milczysz?... ja ciebie wskrzeszę — o, ty władny,

śmiertelnym truchłem zbielę twoją postać —

bo oto w ręku mam kłębek Ariadny7

i nić mi wskaże, jak mam ciebie dostać,

bo oto zemsty nie ulęknę żadnej

i prawdą nową wiecznie będę chłostać —

... królu!... ja znam twoje Imię!...

Przypisy:

1. spamięcić (neol.) — upamiętnić. [przypis edytorski]

2. imać (daw.) — chwytać, brać. [przypis edytorski]

3. brańce — jeńcy. [przypis edytorski]

4. orły, pogonie — godła Polski i Litwy. [przypis edytorski]

5. Akropol — zamek i świątynia Ateny (Partenon) w Atenach; tytuł dramatu Wyspiańskiego, który utożsamił Akropol z Wawelem. [przypis redakcyjny]

6. Maja — hinduskie bóstwo wcielające świat rzeczywistości, będący jedynie złudą. [przypis redakcyjny]

7. kłębek Ariadny (mit. gr.) — kłębek, który królewna kreteńska Ariadna rzuciła Tezeuszowi, aby mu ułatwić wydostanie się z labiryntu. [przypis redakcyjny]