[Ongi śpiewałem...]

Ongi śpiewałem w sposób smętny i ponury

Żałość mą elegijną i pojęk wichury,

Poemat pełen szlochów był, pełen boleści,

Wrzasków! Śmiałem się, kreśląc takie opowieści,

Bardziej sztuczny, niż pasterz, wsparty o filarek,

Ciosałem dłutem kruchym, smutny niedowiarek,

Agrafy i butony, dziryty1, sztylety.

Ale nadeszła miłość, dmąc w zielone flety.

Przypisy:

1. dziryt — włócznia o wąskim, wydłużonym grocie osadzonym na krótkim drzewcu. [przypis edytorski]