Rozmowy przez telefon
Bagatela w jednym akcie
OSOBY
- Przewodniczący sądu powiatowego, sędzia ESKILSON
- SIRI, córka jego brata
- IDA, córka jego siostry
- BIRGER, narzeczony Idy
- NILLA, stara gospodyni
- NOTARIUSZ
- DZIEWCZĘTA
Akcja rozgrywa się w gabinecie przewodniczącego sądu powiatowego, sędziego Eskilsona.
Duży pokój, staroświecko urządzony. Po lewej stronie duże biurko, tuż obok aparat telefoniczny. Duże okna z małymi szybkami; grube, ciemne, wełniane zasłony.
Po prawej stronie stary piec kaflowy ze spocznikiem1, na którym stoją dwa duże wazony bez kwiatów. W pobliżu pieca mniejszy stolik. Drzwi w głębi, po prawej drugie, nieco mniejsze, wychodzące na korytarz; wysoko w drzwiach okrągła szyba, zasłonięta od zewnątrz firanką. Drzwi otwierają się do środka. Regał na książki wypełniony grubymi tomami, dokumentami i papierami. Dwa duże, wygodne krzesła. Po lewej stronie przy ścianie stara szafa. Lampa na biurku jest zapalona, na mniejszym stoliku stoi szkatułka z przyborami do szycia.
SIRI
Siedzi przy biurku i pisze. Dzwoni telefon. Podnosi słuchawkę, rozmawia.
To ty, Karl?
Pauza.
Słucha odpowiedzi.
Dlaczego nie dzwoniłeś przez ostatnie dwa dni?
Tak myślałam! Masz taki zmieniony głos. Posmaruj stopy łojem, a wieczorem, kiedy będziesz kładł się do łóżka, zawiąż wełnianą skarpetę wokół szyi. Tylko pamiętaj, że lewa strona musi być na zewnątrz, inaczej nie pomoże. Zawsze tak robię, kiedy jestem przeziębiona.
Dlaczego się śmiejesz?
Ależ tak, jestem pewna, że się śmiałeś.
No, dobrze... Wieczorem będę sama w domu. Wszyscy wybierają się na bal.
Boże drogi, chyba wiesz, że nie mam sukni, która nadawałaby się na bal!
Tak, Ida też idzie. I notariusz! Bardzo ją adoruje.
Tak, ona też go lubi, to widać. Wujek okropnie na nią nakrzyczał. Wszystko słyszałam, bo drzwi były uchylone. Mówił, że jej narzeczony jest najlepszym człowiekiem na świecie i że to wstyd, że tak go traktuje.
Przypuszczam, że zaręczyła się z nim, bo jest bardzo bogaty.
Tak myślę.
Nie wiem, ale słyszałam, jak dziewczęta o nim rozmawiały. W towarzystwie bywa gburowaty, no i wchodzi do salonu w wielkich butach do konnej jazdy. W ogóle nie jest szykowny.
Wiesz, co to znaczy „szykowny”?
Mężczyzna z klasą — jak notariusz. Ida ciągle powtarza, że jest bardzo szykowny.
Ty? Nie, ty nigdy taki nie będziesz.
Wstydź się! Czy ja kiedykolwiek coś takiego powiedziałam? Jesteś wysokim chudzielcem z wielkimi uszami i chudymi nogami, ale i tak cię lubię.
No nie! Nie przyszłoby mi to do głowy. Dokładnie wiem, jak ma wyglądać mój narzeczony. Na pewno nie będzie podobny do ciebie. Ma być miły, mądry i...
Litości, strasznie się interesujesz tym notariuszem! Tak, wuj mówił, że wkrótce może zostać zastępcą sędziego, a kiedyś nawet ministrem i...
Nagle przerywa, siada przy biurku i zaczyna pisać.
SĘDZIA
Dobrze, że pracujesz, kochana. Dzwoni telefon.. Kto dzwoni o tej porze?
SIRI
Zaraz się dowiem. Podchodzi do telefonu.. Kto dzwoni? Surowo, do słuchawki. Proszę przestać wydzwaniać, nie mam czasu.
Wraca na miejsce.
SĘDZIA
Kto to był?
SIRI
To tylko Karl.
SĘDZIA
Ach tak, chłopak wojewody! Kto dopuścił go do telefonu? Muszę...
SIRI
Nie przejmuj się, wuju. Oduczę go tego.
SĘDZIA
Dobrze. A teraz żegnaj, maleńka. I nie smuć się, że zostajesz w domu. Jesteś jeszcze bardzo młoda, a taki bal to targowisko próżności i głupoty. Lepiej, że zostaniesz tu i będziesz pisać. Twój czas jeszcze nadejdzie. Nie smuć się!
Wychodzi.
SIRI
Wykręca gwałtownie numer, niecierpliwi się, dzwoni ponownie.
Jesteś tam, Karl?
Słucha.
Sto razy ci mówiłam, że jeśli nie odpowiadam, to masz odłożyć słuchawkę. Ale nie wolno ci odejść od telefonu, zanim nie oddzwonię. Znów wydzwaniałeś, kiedy wuj był w gabinecie! To nie może się powtórzyć.
Co chciałeś mi powiedzieć?
Żywo.
Gadanie! Jest u was narzeczony Idy?
Ciekawe. Chciałabym go poznać.
Jeśli pojedzie na skróty, może być tu za niecałą godzinę. Tylko uprzedź go, że Ida wróci dopiero późno wieczorem.
Ja? Ja będę siedzieć tu i pisać przez cały wieczór. Żegnaj.
Kiwa głową do telefonu. Siada przy biurku i zaczyna przerzucać papiery.
IDA
Siri droga, możesz wziąć igłę z nitką i przyszyć mi guzik przy rękawiczce? Nikt nie ma czasu. Ależ mi gorąco.
SIRI
Przyszywa guzik.
IDA
Woła w głąb domu.
Drogi panie notariuszu, zostawiłam na stole wachlarz!
NOTARIUSZ
Z wachlarzem w ręku.
Brakuje tylko berła. Proszę, to dla mnie zaszczyt.
IDA
Niech pan mi się nie naraża! Teraz dobrze. Do widzenia, Siri, maleńka, dziękuję za pomoc.
Ida i notariusz wychodzą.
DZIEWCZĘTA
Wchodzą do pokoju ubrane na bal.
Do widzenia, Siri!
SIRI
Wejdźcie, proszę. Chcę się wam przyjrzeć.
STARSZA
Obraca się.
I jak?
SIRI
Pięknie!
MŁODSZA
Taniec kwiatów. To prawdziwy balet. Będziemy obie tańczyć pas de deux2. Patrz!
Tańczą.
SIRI
Czarująco!
MŁODSZA
Wierz mi, że to bardzo trudne! Trzeba ruszać się lekko i zwinnie. Spójrz!
Wykonuje kilka tanecznych kroków.
STARSZA
Oszalałaś? Musimy się pospieszyć. Do widzenia, Siri!
MŁODSZA
Do widzenia!
Wybiegają.
SIRI
Rzuca się na biurko i chowa twarz w dłoniach. Słychać odgłos odjeżdżającego powozu.
NILLA
Wchodzi bocznymi drzwiami.
Ależ drogie dziecko! Siedzisz tu i się smucisz?
SIRI
Wyciera oczy.
Nie, wcale się nie smucę.
Zaczyna pisać.
NILLA
Nic dziwnego, że kiedy jest się młodym, nogi same rwą się do tańca. A ty zostałaś tu sama! Ale mam coś dla ciebie, maleńka.
SIRI
Tak?
NILLA
Zaproponowałam, że przygotuję jakieś przekąski, skoro zostajesz sama w domu, a pan sędzia powiedział: „Im więcej, tym lepiej”. Więc proszę!
SIRI
Nilla zawsze jest taka dobra.
NILLA
A jakżeby inaczej! Wychodzi, po czym wraca z pełnym półmiskiem. . Częstuj się, jeśli będziesz miała ochotę. Do widzenia, kruszynko.
Wychodzi.
SIRI
Siedzi i rozmyśla.
Biedny Kalle3! Gdybym mogła przekazać mu przez telefon choć trochę tych smakołyków!
Zaczyna przygotowywać posiłek. Kręci głową przygnębiona, ale zaraz znów się rozpogadza. Przysuwa żwawo krzesło do biurka, udaje, że z kimś rozmawia, podaje talerzyki, częstuje, sięga po butelkę wina, bierze do ręki korkociąg.
NILLA
Wyobraź sobie, że przyjechał narzeczony panienki Idy. Pędził, jakby ktoś go gonił.
SIRI
Odstawia butelkę.
Ach tak.
NILLA
Chce zrobić panience Idzie niespodziankę, tak powiedział. Ma zostać tu na noc.
SIRI
Ida na pewno się ucieszy!
NILLA
Zaprosiłam go do salonu, ale uparł się, że woli przyjść tutaj, żeby mieć z kim rozmawiać. Mówiąc, sprząta jedzenie.. O, jest! Już wychodzę!
Wychodzi bocznymi drzwiami.
BIRGER
W stroju do konnej jazdy.
Przepraszam, że tak wtargnąłem. Rozumiem, że zostałem już przedstawiony? Czy raczej zapowiedziany.
SIRI
Wita się zawstydzona.
BIRGER
Trochę mnie panienka już zna. Z opowieści Idy, prawda?
SIRI
Tak...
BIRGER
Proszę więc traktować mnie jak starego znajomego. W tym stroju nie mogę udać się do mojej narzeczonej. Muszę zaczekać, aż wróci do domu.
SIRI
To może być bardzo późno.
BIRGER
Obawia się panienka, że nie wytrzyma ze mną tak długo?
SIRI
Nie usiądzie pan? A może woli pan przejść do salonu?
BIRGER
Dziękuję, zostanę tutaj. Rozgląda się.. O, aparat telefoniczny. Z kim może się panienka połączyć?
SIRI
Z sądem. Z gabinetem wojewody.
BIRGER
No proszę.
Pauza.
Panienka się mnie obawia?
SIRI
Ależ nie... Nie.
BIRGER
Nie jestem w najmniejszym stopniu niebezpieczny.
Pauza.
Lepiej byłoby, żebym już sobie poszedł?
SIRI
Ależ nie... Nie.
BIRGER
Jeśli panienka przestanie zaciskać zęby i tak poważnie na mnie patrzeć, to myślę, że moglibyśmy się zaprzyjaźnić.
SIRI
Napije się pan... kawy?
BIRGER
Śmieje się.
Nie, dziękuję.
Pauza.
Gdybym się tu nie zjawił i nie przeszkodził panience, to jak panienka spędziłaby wieczór?
SIRI
Pracowałabym.
BIRGER
To chyba żart! Pracowałaby panienka?
SIRI
Tak, przepisuję na czysto.
BIRGER
Podchodzi do biurka.
To pismo panienki?
SIRI
Tak.
BIRGER
Ładne. Prawie jak pismo mężczyzny. No ale przecież nie pracowałaby panienka cały wieczór?
Patrzą na siebie, wybuchają śmiechem.
SIRI
No... prawie.
BIRGER
Ach tak, prawie?
SIRI
Śmieje się pan ze mnie.
BIRGER
Panienka też nie zachowuje powagi.
SIRI
No więc wydałabym... przyjęcie.
BIRGER
Dla siebie samej?
SIRI
Nikogo innego tu nie było.
BIRGER
To prawda...
Mam przekazać pozdrowienia od Karla.
SIRI
Dziękuję.
BIRGER
Wygodnie z tym aparatem telefonicznym!
SIRI
Że też wszystko musiał wypaplać!
BIRGER
Powiedział tylko, że rozmawia z panienką.
SIRI
Ach tak.
BIRGER
Co panienka o nim sądzi?
SIRI
Jest strasznie dziecinny jak na swoje osiemnaście lat.
Chyba nawet bardziej ode mnie.
BIRGER
A panienka nie ma jeszcze osiemnastu lat?
SIRI
Skończyłam siedemnaście.
BIRGER
Chętnie przyszedłby tu do panienki.
SIRI
Zrobiłby wielkie oczy!
BIRGER
Dlaczego?
SIRI
Szaleje na punkcie łakoci.
BIRGER
Widziałem, że coś panienka chowała, kiedy tu wszedłem.
SIRI
Śmieje się.
BIRGER
Gdzie?
SIRI
Tu, w szafie.
BIRGER
Co tam jest?
SIRI
Wino.
BIRGER
Tak?
SIRI
Winogrona.
BIRGER
No proszę.
SIRI
Kokosowe ciasteczka.
BIRGIR
Coś jeszcze?
SIRI
Jabłka.
BIRGIR
Co za rozpusta!
SIRI
Triumfalnie.
I jeszcze orzechy: laskowe i włoskie.
BIRGER
I wszystko to zamierzała panienka zjeść sama?
SIRI
Pewnie próbowałabym.
BIRGER
Teraz jest nas dwoje.
SIRI
No tak!
BIRGER
Proszę spojrzeć!
SIRI
Ale...
BIRGER
Śmieje się.
Nie wypada?
SIRI
Nie, ale...
BIRGER
Ale co?
SIRI
Żarty pan sobie ze mnie stroi.
BIRGER
Ależ nie, na Boga!
SIRI
A potem, kiedy wszyscy wrócą do domu, będzie się pan śmiał i...
Nie możemy bawić się w przyjęcie! Jak dzieci!
BIRGER
Ależ możemy.
SIRI
To głupie.
BIRGER
Nieprawda. Proszę spojrzeć: w piecu pali się ogień, tu stoi niewielki stolik, ja i panienka siedzimy po jego dwóch stronach; jest miło, jakbyśmy byli starymi znajomymi. Wszyscy nas opuścili. Co w tym niemądrego?
SIRI
Nie chodzi o to, tylko jak to wygląda.
BIRGER
Marudzi panienka!
SIRI
Weźmie pan to na siebie? To pan tego chciał.
BIRGER
Biorę na siebie całą tę wielką odpowiedzialność.