Rozmowy przez telefon

Bagatela w jednym akcie

OSOBY

  1. Przewodniczący sądu powiatowego, sędzia ESKILSON
  2. SIRI, córka jego brata
  3. IDA, córka jego siostry
  4. BIRGER, narzeczony Idy
  5. NILLA, stara gospodyni
  6. NOTARIUSZ
  7. DZIEWCZĘTA

Akcja rozgrywa się w gabinecie przewodniczącego sądu powiatowego, sędziego Eskilsona.

Duży pokój, staroświecko urządzony. Po lewej stronie duże biurko, tuż obok aparat telefoniczny. Duże okna z małymi szybkami; grube, ciemne, wełniane zasłony.

Po prawej stronie stary piec kaflowy ze spocznikiem1, na którym stoją dwa duże wazony bez kwiatów. W pobliżu pieca mniejszy stolik. Drzwi w głębi, po prawej drugie, nieco mniejsze, wychodzące na korytarz; wysoko w drzwiach okrągła szyba, zasłonięta od zewnątrz firanką. Drzwi otwierają się do środka. Regał na książki wypełniony grubymi tomami, dokumentami i papierami. Dwa duże, wygodne krzesła. Po lewej stronie przy ścianie stara szafa. Lampa na biurku jest zapalona, na mniejszym stoliku stoi szkatułka z przyborami do szycia.

SIRI

Siedzi przy biurku i pisze. Dzwoni telefon. Podnosi słuchawkę, rozmawia.

To ty, Karl?

Pauza.

Słucha odpowiedzi.

Dlaczego nie dzwoniłeś przez ostatnie dwa dni?

Tak myślałam! Masz taki zmieniony głos. Posmaruj stopy łojem, a wieczorem, kiedy będziesz kładł się do łóżka, zawiąż wełnianą skarpetę wokół szyi. Tylko pamiętaj, że lewa strona musi być na zewnątrz, inaczej nie pomoże. Zawsze tak robię, kiedy jestem przeziębiona.

Dlaczego się śmiejesz?

Ależ tak, jestem pewna, że się śmiałeś.

No, dobrze... Wieczorem będę sama w domu. Wszyscy wybierają się na bal.

Boże drogi, chyba wiesz, że nie mam sukni, która nadawałaby się na bal!

Tak, Ida też idzie. I notariusz! Bardzo ją adoruje.

Tak, ona też go lubi, to widać. Wujek okropnie na nią nakrzyczał. Wszystko słyszałam, bo drzwi były uchylone. Mówił, że jej narzeczony jest najlepszym człowiekiem na świecie i że to wstyd, że tak go traktuje.

Przypuszczam, że zaręczyła się z nim, bo jest bardzo bogaty.

Tak myślę.

Nie wiem, ale słyszałam, jak dziewczęta o nim rozmawiały. W towarzystwie bywa gburowaty, no i wchodzi do salonu w wielkich butach do konnej jazdy. W ogóle nie jest szykowny.

Wiesz, co to znaczy „szykowny”?

Mężczyzna z klasą — jak notariusz. Ida ciągle powtarza, że jest bardzo szykowny.

Ty? Nie, ty nigdy taki nie będziesz.

Wstydź się! Czy ja kiedykolwiek coś takiego powiedziałam? Jesteś wysokim chudzielcem z wielkimi uszami i chudymi nogami, ale i tak cię lubię.

No nie! Nie przyszłoby mi to do głowy. Dokładnie wiem, jak ma wyglądać mój narzeczony. Na pewno nie będzie podobny do ciebie. Ma być miły, mądry i...

Litości, strasznie się interesujesz tym notariuszem! Tak, wuj mówił, że wkrótce może zostać zastępcą sędziego, a kiedyś nawet ministrem i...

Nagle przerywa, siada przy biurku i zaczyna pisać.

SĘDZIA

Dobrze, że pracujesz, kochana. Dzwoni telefon.. Kto dzwoni o tej porze?

SIRI

Zaraz się dowiem. Podchodzi do telefonu.. Kto dzwoni? Surowo, do słuchawki. Proszę przestać wydzwaniać, nie mam czasu.

Wraca na miejsce.

SĘDZIA

Kto to był?

SIRI

To tylko Karl.

SĘDZIA

Ach tak, chłopak wojewody! Kto dopuścił go do telefonu? Muszę...

SIRI

Nie przejmuj się, wuju. Oduczę go tego.

SĘDZIA

Dobrze. A teraz żegnaj, maleńka. I nie smuć się, że zostajesz w domu. Jesteś jeszcze bardzo młoda, a taki bal to targowisko próżności i głupoty. Lepiej, że zostaniesz tu i będziesz pisać. Twój czas jeszcze nadejdzie. Nie smuć się!

Wychodzi.

SIRI

Wykręca gwałtownie numer, niecierpliwi się, dzwoni ponownie.

Jesteś tam, Karl?

Słucha.

Sto razy ci mówiłam, że jeśli nie odpowiadam, to masz odłożyć słuchawkę. Ale nie wolno ci odejść od telefonu, zanim nie oddzwonię. Znów wydzwaniałeś, kiedy wuj był w gabinecie! To nie może się powtórzyć.

Co chciałeś mi powiedzieć?

Żywo.

Gadanie! Jest u was narzeczony Idy?

Ciekawe. Chciałabym go poznać.

Jeśli pojedzie na skróty, może być tu za niecałą godzinę. Tylko uprzedź go, że Ida wróci dopiero późno wieczorem.

Ja? Ja będę siedzieć tu i pisać przez cały wieczór. Żegnaj.

Kiwa głową do telefonu. Siada przy biurku i zaczyna przerzucać papiery.

IDA

Siri droga, możesz wziąć igłę z nitką i przyszyć mi guzik przy rękawiczce? Nikt nie ma czasu. Ależ mi gorąco.

SIRI

Przyszywa guzik.

IDA

Woła w głąb domu.

Drogi panie notariuszu, zostawiłam na stole wachlarz!

NOTARIUSZ

Z wachlarzem w ręku.

Brakuje tylko berła. Proszę, to dla mnie zaszczyt.

IDA

Niech pan mi się nie naraża! Teraz dobrze. Do widzenia, Siri, maleńka, dziękuję za pomoc.

Ida i notariusz wychodzą.

DZIEWCZĘTA

Wchodzą do pokoju ubrane na bal.

Do widzenia, Siri!

SIRI

Wejdźcie, proszę. Chcę się wam przyjrzeć.

STARSZA

Obraca się.

I jak?

SIRI

Pięknie!

MŁODSZA

Taniec kwiatów. To prawdziwy balet. Będziemy obie tańczyć pas de deux2. Patrz!

Tańczą.

SIRI

Czarująco!

MŁODSZA

Wierz mi, że to bardzo trudne! Trzeba ruszać się lekko i zwinnie. Spójrz!

Wykonuje kilka tanecznych kroków.

STARSZA

Oszalałaś? Musimy się pospieszyć. Do widzenia, Siri!

MŁODSZA

Do widzenia!

Wybiegają.

SIRI

Rzuca się na biurko i chowa twarz w dłoniach. Słychać odgłos odjeżdżającego powozu.

NILLA

Wchodzi bocznymi drzwiami.

Ależ drogie dziecko! Siedzisz tu i się smucisz?

SIRI

Wyciera oczy.

Nie, wcale się nie smucę.

Zaczyna pisać.

NILLA

Nic dziwnego, że kiedy jest się młodym, nogi same rwą się do tańca. A ty zostałaś tu sama! Ale mam coś dla ciebie, maleńka.

SIRI

Tak?

NILLA

Zaproponowałam, że przygotuję jakieś przekąski, skoro zostajesz sama w domu, a pan sędzia powiedział: „Im więcej, tym lepiej”. Więc proszę!

SIRI

Nilla zawsze jest taka dobra.

NILLA

A jakżeby inaczej! Wychodzi, po czym wraca z pełnym półmiskiem. . Częstuj się, jeśli będziesz miała ochotę. Do widzenia, kruszynko.

Wychodzi.

SIRI

Siedzi i rozmyśla.

Biedny Kalle3! Gdybym mogła przekazać mu przez telefon choć trochę tych smakołyków!

Zaczyna przygotowywać posiłek. Kręci głową przygnębiona, ale zaraz znów się rozpogadza. Przysuwa żwawo krzesło do biurka, udaje, że z kimś rozmawia, podaje talerzyki, częstuje, sięga po butelkę wina, bierze do ręki korkociąg.

NILLA

Wyobraź sobie, że przyjechał narzeczony panienki Idy. Pędził, jakby ktoś go gonił.

SIRI

Odstawia butelkę.

Ach tak.

NILLA

Chce zrobić panience Idzie niespodziankę, tak powiedział. Ma zostać tu na noc.

SIRI

Ida na pewno się ucieszy!

NILLA

Zaprosiłam go do salonu, ale uparł się, że woli przyjść tutaj, żeby mieć z kim rozmawiać. Mówiąc, sprząta jedzenie.. O, jest! Już wychodzę!

Wychodzi bocznymi drzwiami.

BIRGER

W stroju do konnej jazdy.

Przepraszam, że tak wtargnąłem. Rozumiem, że zostałem już przedstawiony? Czy raczej zapowiedziany.

SIRI

Wita się zawstydzona.

BIRGER

Trochę mnie panienka już zna. Z opowieści Idy, prawda?

SIRI

Tak...

BIRGER

Proszę więc traktować mnie jak starego znajomego. W tym stroju nie mogę udać się do mojej narzeczonej. Muszę zaczekać, aż wróci do domu.

SIRI

To może być bardzo późno.

BIRGER

Obawia się panienka, że nie wytrzyma ze mną tak długo?

SIRI

Nie usiądzie pan? A może woli pan przejść do salonu?

BIRGER

Dziękuję, zostanę tutaj. Rozgląda się.. O, aparat telefoniczny. Z kim może się panienka połączyć?

SIRI

Z sądem. Z gabinetem wojewody.

BIRGER

No proszę.

Pauza.

Panienka się mnie obawia?

SIRI

Ależ nie... Nie.

BIRGER

Nie jestem w najmniejszym stopniu niebezpieczny.

Pauza.

Lepiej byłoby, żebym już sobie poszedł?

SIRI

Ależ nie... Nie.

BIRGER

Jeśli panienka przestanie zaciskać zęby i tak poważnie na mnie patrzeć, to myślę, że moglibyśmy się zaprzyjaźnić.

SIRI

Napije się pan... kawy?

BIRGER

Śmieje się.

Nie, dziękuję.

Pauza.

Gdybym się tu nie zjawił i nie przeszkodził panience, to jak panienka spędziłaby wieczór?

SIRI

Pracowałabym.

BIRGER

To chyba żart! Pracowałaby panienka?

SIRI

Tak, przepisuję na czysto.

BIRGER

Podchodzi do biurka.

To pismo panienki?

SIRI

Tak.

BIRGER

Ładne. Prawie jak pismo mężczyzny. No ale przecież nie pracowałaby panienka cały wieczór?

Patrzą na siebie, wybuchają śmiechem.

SIRI

No... prawie.

BIRGER

Ach tak, prawie?

SIRI

Śmieje się pan ze mnie.

BIRGER

Panienka też nie zachowuje powagi.

SIRI

No więc wydałabym... przyjęcie.

BIRGER

Dla siebie samej?

SIRI

Nikogo innego tu nie było.

BIRGER

To prawda...

Mam przekazać pozdrowienia od Karla.

SIRI

Dziękuję.

BIRGER

Wygodnie z tym aparatem telefonicznym!

SIRI

Że też wszystko musiał wypaplać!

BIRGER

Powiedział tylko, że rozmawia z panienką.

SIRI

Ach tak.

BIRGER

Co panienka o nim sądzi?

SIRI

Jest strasznie dziecinny jak na swoje osiemnaście lat.

Chyba nawet bardziej ode mnie.

BIRGER

A panienka nie ma jeszcze osiemnastu lat?

SIRI

Skończyłam siedemnaście.

BIRGER

Chętnie przyszedłby tu do panienki.

SIRI

Zrobiłby wielkie oczy!

BIRGER

Dlaczego?

SIRI

Szaleje na punkcie łakoci.

BIRGER

Widziałem, że coś panienka chowała, kiedy tu wszedłem.

SIRI

Śmieje się.

BIRGER

Gdzie?

SIRI

Tu, w szafie.

BIRGER

Co tam jest?

SIRI

Wino.

BIRGER

Tak?

SIRI

Winogrona.

BIRGER

No proszę.

SIRI

Kokosowe ciasteczka.

BIRGIR

Coś jeszcze?

SIRI

Jabłka.

BIRGIR

Co za rozpusta!

SIRI

Triumfalnie.

I jeszcze orzechy: laskowe i włoskie.

BIRGER

I wszystko to zamierzała panienka zjeść sama?

SIRI

Pewnie próbowałabym.

BIRGER

Teraz jest nas dwoje.

SIRI

No tak!

BIRGER

Proszę spojrzeć!

SIRI

Ale...

BIRGER

Śmieje się.

Nie wypada?

SIRI

Nie, ale...

BIRGER

Ale co?

SIRI

Żarty pan sobie ze mnie stroi.

BIRGER

Ależ nie, na Boga!

SIRI

A potem, kiedy wszyscy wrócą do domu, będzie się pan śmiał i...

Nie możemy bawić się w przyjęcie! Jak dzieci!

BIRGER

Ależ możemy.

SIRI

To głupie.

BIRGER

Nieprawda. Proszę spojrzeć: w piecu pali się ogień, tu stoi niewielki stolik, ja i panienka siedzimy po jego dwóch stronach; jest miło, jakbyśmy byli starymi znajomymi. Wszyscy nas opuścili. Co w tym niemądrego?

SIRI

Nie chodzi o to, tylko jak to wygląda.

BIRGER

Marudzi panienka!

SIRI

Weźmie pan to na siebie? To pan tego chciał.

BIRGER

Biorę na siebie całą tę wielką odpowiedzialność.

SIRI