Na balu
Ty mnie nie kochasz — mówiła z goryczą,
Chłodnym wachlarzem muskając pierś białą —
W ciągłej szermierce twe myśli się ćwiczą,
Chcesz kraj i siebie okryć piękną chwałą.
Nigdy na ustach twych wyraz nie siada
Kocham! Miłujesz, zaprawdę, ułomnie;
Ktoś mi cię z ramion powoli wykrada,
O wszystkim myślisz — wszystkim! — oprócz o mnie.
Nie kochasz! Gdybyś mię bowiem miłował,
Mowa twa byłaby kochaniem dźwięczna,
Uśmiech ust moich wzrokiem byś całował,
Pachnąc wciąż dla mnie jak róża miesięczna.
— Pani! u stóp twych nabożną myśl kładę,
Ale mam duszę smutkami okolną1;
W oczu twych dwójną2 patrzając plejadę3,
Myślę, że przecież mi kochać nie wolno!
Daj mi Ojczyznę, daj prawa Człowieka,
Rozumnej myśli w Polsce panowanie, —
A zniknie upiór, co miłość urzeka,
Szczęśliwy, oddam ci się na kochanie.
Wtenczas na serca twojego ołtarzu
Złożę tę miłość, co cuda wytwarza... —
A ona rzekła, twarz kryjąc w wachlarzu:
— Jak mię ten człowiek strasznie upokarza!
Przypisy:
1. okolny — tu: okolony, otoczony; por. okalać: utworzyć obwódkę, otok wokół jakiegoś przedmiotu. [przypis edytorski]
2. dwójna — podwójna. [przypis redakcyjny]
3. plejada — skupienie gwiazd. [przypis redakcyjny]