Zbudź się!

Zbudź się! Wszak widzisz tam tysiące ludzi...

Do wielkich celów razem idą zgodnie,

Wysoko niosąc świętych prawd pochodnie,

Wpatrzeni w gwiazdy promiennych idei...

Czyż ciebie ze snu ich widok nie budzi?...

Dokądże czekać będziesz swej kolei?

Zbudź się! Tak długo czekają daremnie,

Byś z nimi światło niósł, gdzie dotąd ciemnie1,

Gdzie dotąd słońca nie doszły promienie...

Czyż ty nie spełnisz nigdy ich nadziei?

Zbudź się i pomyśl: skąd to zniechęcenie,

Skąd ta przedwczesna pogarda dla świata?

Dlaczego młody duch twój nie wylata

W nieznane sobie promienne krainy,

W których panują zapał i marzenie?

Zbudź się! Czas jeszcze na walkę, na czyny,

Które jedynie odrodzić cię mogą.

Tysiące ludzi idą już tą drogą,

I ty nią pójdziesz, pójdziesz razem z nimi.

Dobro współbraci — to cel twój jedyny!

Ty do zrobienia tyle masz na ziemi...

Masz tych dogonić, co wyszli przed tobą

I prędzej idą z każdą nową dobą,

Ty swym przykładem zachęcić masz braci,

Aby i oni poszli za wszystkiemi2...

Zbudź się! Któż we śnie młodość całą traci?

Przed tobą życie, zapału porywy...

Idź, gdzie wyciąga rękę nieszczęśliwy,

I gdzie mrok jeszcze panuje wśród ludzi!

Twym wnukom przyszłość za wszystko zapłaci!

Przypisy:

1. ciemnie (daw.) — ciemności. [przypis edytorski]

2. wszystkiemi — dziś popr.: wszystkimi. [przypis edytorski]