O ziemio nędzy...
O ziemio nędzy i zamarzłych kęp!
W łonie twym ognie gorzeją głęboko,
A pierś twa zimną i twardą opoką,
Którą lemieszem targa człowiek-sęp...
Nad tobą co dzień białe słońce wschodzi —
Już by i skały stopił ciągły żar!
A tyś niezmienna, z praodwiecznych kar
Twe ciało ścięte w lód i wiecznie chłodzi...
Nad tobą tarcza księżyca srebrzysta
Co noc zawisa, blada i promienna —
A tyś jak prawda jakaś przedwieczysta,
Zlodowaciała, zimna i kamienna...
Tysiące karmi twój niewdzięczny plon —
Lecz mowa ich jest nieustannym łkaniem,
Żywot każdego powolnym konaniem,
A życie wszystkich — jeden cichy zgon...