Obława

Z okoliczności

Hej na lewo! na prawo!

Do ostępu obławo!

Bo nie żartem tu łowy,

W lesie kudłacz borowy

Zasnął smaczno i szczérze,

Jeno mruczy pacierze;

Pacierz nic tu nie nada,

Niech się na śmierć spowiada,

Strzelcy trąbią, psy wyją,

Zginiesz dzika bestyjo!

Rzuć pacierze i modły,

Wysuń łeb twój spod jodły,

Nie doleżysz w noclegu,

Mamy trop twój na śniegu,

Mamy strzelbę, co pali,

Mamy oszczep ze stali,

Kordelasy i noże

I brytany na sforze, —

Wnet cię rany okryją,

Zginiesz dzika bestyjo!

W naszym strzeleckim chorze,

Witam ciebie doktorze!

Choć się rzucą niedźwiedzie,

Choć nas strzelba zawiedzie,

Choć się oszczep pokruszy,

Niedźwiedź legnie bez duszy,

Bo z nami medycyna,

Trup u niéj nie nowina,

Receptem cię zabiją,

Zginiesz dzika bestyjo!

Ja sam co rymy wielbię,

Choć nic nie ufam strzelbie,

Mam broń dzielną na łowy,

Mam rękopism gotowy,

Choć się zabić (o cuda!)

Doktorowi nie uda,

Przyjdę z lirą w posłudze,

Zwierza na śmierć zanudzę,

Uśniesz nim cię zabiją,

Zginiesz dzika bestyjo!