II

Dziewicza Muza nieraz wstydem spłonie,

Widząc, jak grubej oddany swawoli,

Pijaną orgią gasi ogień w łonie,

Pragnąc zapomnieć o tem, co go boli;

Lub gdy rozżarty nadmiarem niedoli

Chwyta w szaleństwie za trujące bronie,

I na świat biegnie w niszczyciela roli,

I krwią niewinnych plami swoje dłonie!

Jednak pomimo tych wybuchów szału,

Przez które w niwecz idzie wieków praca,

I wielkich czynów szereg się zaciera,

Z obłędu swego budząc się pomału,

Kornie na dawne stanowisko wraca,

I spełnia dalej dzieło bohatera.