SCENA II
Kiejstut, Biruta, Aldona, w końcu Konrad.
KIEJSTUT
wchodząc
Witajcie!
ALDONA
rzuca się ku Kiejstutowi
Ojciec!...
Kiejstut wita uściskami Aldonę i Birutę.
BIRUTA
Późno, mój staruszku,
Powracasz do nas. Już cię nie puścimy,
Lecz przykujemy w kącie na łańcuszku;
Musisz doczekać przynajmniej do zimy.
Aż na niedźwiedzia pójdziesz.
KIEJSTUT
Chętnie dłużej
Zostałbym z wami. Człowiek już się nuży
W tych ciągłych sporach. Wiecznie bunt za buntem!
Trzeba się z całą ucierać rodziną:
Tutaj z Jagiełłą, a tam z Narymuntem,
Albo z Skirgiełłą... i tak dni me płyną...
A zdradny Niemiec siedzi nam na karku
I zawsze korzyść odnosi z poswarku.
BIRUTA
Długoś się bawił. Aldona już w smutku
Myślała, żeś tam poległ w Nowogródku.
KIEJSTUT
Twardą mam skórę; wyszedłem bez sińca
I jeszcze dla was przywiozłem gościńca.
Teraz, jak sądzę, czas jakiś w spokoju
Przeżyję z wami — krnąbrnych poskromiwszy,
Nie będzie prędko pobudki do boju.
Może swą starość przepędzę szczęśliwszy,
Wolny od troski w domowej zagrodzie.
Przy mej Birucie, Aldonie i miodzie.
W drzwiach wchodowych ukazuje się Konrad, Aldona, spostrzegłszy go, stara się opanować wzruszenie.
KONRAD
wchodząc
Książę! goniłem za tobą: więc wchodzę
Bez zapytania.
Ogląda się znacząco na Birutę i Aldonę, dając znać, że chciałby sam na sam mówić.
KIEJSTUT
do Biruty i Aldony
Odejdźcie!
Biruta i Aldona odchodzą przez boczne drzwi na lewo.