SCENA VII
Kiejstut, Jagiełło, Witold, Aldona.
ALDONA
Ty się nie gniewaj, mój ojcze Kiejstucie,
Że nieposłuszne dziecko tu przybiegło;
Dotąd ci zawsze bywałam uległą,
Lecz dzisiaj trwogi — silniejsze uczucie:
Dziwny niepokój gnał mnie w twoje ślady
Pomimo danych poleceń i rady.
KIEJSTUT
Szalone dziecko! zawsze w sercu tobie
Jakieś postrachy lub senne widziadła;
Zawsze cię trwoży jakiś duch w żałobie
I ściga mara przeszłości wybladła;
Zawsze twój umysł, znękany i chory,
Wszystko w cudowną fantazję, zamienia
I własne światu narzuca kolory,
Za rzeczywistość biorąc przywidzenia.
ALDONA
Gniewasz się?
KIEJSTUT
Chciałbym, lecz to nie tak łatwo,
Co robić z taką rozpieszczoną dziatwą?
Z taką ptaszyną, co wraca stęskniona
I mnie staremu zlatuje w ramiona?
ściska Aldonę
ALDONA
Widzisz, mój ojcze, mnie bez ciebie trudno
Wyżyć już teraz; gdy nie jesteś ze mną,
Świat mi się zdaje pustynią odludną,
Tak lodowatą i martwą, i ciemną,
I tak nic w sobie drogiego nie mieści,
Że serce moje pęknąć chce z boleści.
KIEJSTUT
z uśmiechem do Jagiełły
Patrz, patrz, Jagiełło, jak mnie w sieci łowi
Owa rusałka swoją mową śpiewną,
Jak się z miłością oświadcza starcowi,
Któremu tylko smutkiem jest pokrewną!
Musisz ją teraz ugościć u siebie,
Nim w świat pójdziemy o żebranym chlebie.
JAGIEŁŁO
Co mówisz, stryju! masz mnie na usługi.
KIEJSTUT
Miecz upuściwszy, już się nic zdam na nic,
Chyba, by ludziom gwarzyć w wieczór długi:
Będę więc Litwę obchodził do granic
I wszędzie pukał od chaty do chaty,
Opowiadając o chytrości obcej.
do Aldony
Ty pójdziesz ze mną.
ALDONA
Ach, w najdalsze światy!
KIEJSTUT
Może choć młode nauczą się chłopcy
Wyklinać Niemców i strzec się przed niemi.
I lepiej od nas bronić swojej ziemi...
zwracając się do Jagiełły
Tymczasem prowadź, synowcze, starego
Na wypoczynek.
JAGIEŁŁO
Dam ci własne łoże..
Chodź ze mną, stryju.
Jagiełło prowadzi Kiejstuta ku drzwiom na lewo, lecz te otwierają się nagle i wchodzi na scenę Maria z Prorą Bilgenem, tamując przejście, we drzwiach za nimi stoją inni uzbrojeni dworzanie Jagiełły.