SCENA VIII

Maria, Prora Bilgen, Kiejstut, Jagiełło, Witold, Aldona, Zbrojni Dworzanie Jagiełły.

MARIA

wchodząc, do Jagiełły

Zaczekaj!

JAGIEŁŁO

Ty czego?

Stryj chce odpocząć.

MARIA

Stryj poczekać może

Na sen spokojny; jam dłużej czekała.

JAGIEŁŁO

do Marii

Więc mów, co żądasz?

MARIA

Chcę sama dla stryja

Wygodne usłać łoże...

ALDONA

na ustroniu

Ach, drżę cała!

JAGIEŁŁO

Co to ma znaczyć?

MARIA

Sen starcom nie sprzyja,

Jeśli krew jeszcze mają na sumieniu;

Spać im nie daje noc zanadto widna...

Niech Kiejstut w ciemnym wypocznie więzieniu,

Tam go więc poślij!

WITOLD

Jak ty śmiesz, bezwstydna,

Bryzgać słów pianą?

JAGIEŁŁO

Szalejesz mi, siostro.

MARIA

Ja nie szaleję. Ty będziesz szalony,

Jeśli raz w życiu nie stawisz się ostro

I z rąk wypuścisz przyszłość swej korony!

JAGIEŁŁO

Mario, zamilknij!

MARIA

Czyliż tobie, bracie,

Połkniętych zniewag pamięć jest tak strawną,

Że o krzywd naszych nie myślisz zapłacie?

Czy nie pamiętasz, jak nas stryj niedawno —

Tu, w naszym gnieździe — zelżył wobec świata

I więzić kazał, by pozorem łaski

Ośmieszyć później? Gdzie dług, tam zapłata.

Zrób z nim tak samo!

WITOLD

Ucisz swoje wrzaski!

zwracając się do Jagiełły

Jagiełło, rozkaż, nich pójdzie ta jędza.

MARIA

Bracie, ty słyszysz! on mnie stąd wypędza,

Z własnego domu — za to, że ich zbrodnie

Na sprawiedliwej pragnę zważyć szali!

Bracie! więc twoich przyjaciół swobodnie

Zabijać można? i ciebie nie spali

Rumieniec wstydu, że nawet ich zgonu

Pomścić się nie chcesz! Więc u twego tronu

Nikt bezpieczeństwa nie znajdzie w potrzebie!

Mnie męża, tobie, mój bracie, wydarto

Wiernego sługę, co zginął dla ciebie:

Gdy go nie pomścisz, służyć ci nie warto!

I wszyscy wierni opuszczą cię słudzy,

Gdy ich na pastwę dajesz złości cudzej.

KIEJSTUT

do Jagiełły z wyrzutem

Takieś, synowcze, zgotował przyjęcie,

Gdym ci zaufał?

JAGIEŁŁO

To nie z mojej winy;

Nie przewidziałem tego. W jej lamencie

Tkwią jednak słuszne zażaleń przyczyny.

WITOLD

Tak dotrzymujesz przysiąg?

JAGIEŁŁO

Cóż poradzę?

WITOLD

Weź ją precz z oczu! masz po temu władzę.

JAGIEŁŁO

do Marii

Odejdź, stąd, siostro!

MARIA

Dopóki ten stary

Jest na wolności, nie ustąpię póty.

wskazując na Bilgena i resztę dworzan

Całe rycerstwo domaga się kary

Za śmierć Wojdyłły...

JAGIEŁŁO

Cóż to? bunt uknuty...

MARIA

Nie bunt, lecz słuszne sług twoich żądanie,

Byś sprawiedliwość wymierzył im, panie.

WITOLD

patrząc w oczy Jagielle

Ej, mój Jagiełło, źle ci z oczu patrzy;

Czyżbyś się wahał dotrzymać nam słowa?

Butrym uchyla drzwi środkowe i przysłuchuje się, wchodząc po cichu na scenę

Któż był od ciebie w przysięgi bogatszy!

A teraz... milczysz? Czyż się zdrada chowa

W twym pomieszaniu?

JAGIEŁŁO

Widzisz, sam znienacka

Tak zaskoczony przez tych ludzi skargi,

Muszę wysłuchać...

WITOLD

Rozumiem: zasadzka,

Abyś mógł łatwiej wejść z sumieniem w targu

unosząc się coraz bardziej

Jam ci jak bratu i sprzyjał, i wierzył,

Jam ręczył ojcu za uczciwość twoją,

Jam go namówił, aby się sprzymierzył:

A ty nóż zdrajcy ukryłeś pod zbroją!

Przeklinam teraz ten mój umysł miękki,

Co lgnął do ciebie. Stokroć lepiej było

Przyjąć nam pomoc choć z Krzyżaków ręki

I na twój umizg odpowiedzieć siłą!

Wszak oni o to prosili się sami...

Lecz ojciec nie chciał wiązać się z Niemcami,

Bo byś w książęcej już nie chodził mitrze!

Butrym powoli przechodzi przez scenę ku drzwiom na prawo i wychodzi przez nie.

MARIA

do Jagiełły z naciskiem

Zważ dobrze, bracie, z czym się Witold zwierza.

Mieli cię zniszczyć, z Krzyżakami w zmowie,

Tylko nie przyszło jeszcze do przymierza...

Że dziś żałują, sam ci Witold powie,

Oblicz się, bracie, co ci grozi potem,

Gdy ich z rąk puścisz?

JAGIEŁŁO

W oczach mi się mieni

I serce w piersiach bije jakby młotem.

ALDONA

z przerażeniem

On jej usłucha: jesteśmy zgubieni!

JAGIEŁŁO

Co począć — nie wiem...

Drzwiami z prawej strony wchodzą Konrad, Halban i Butrym.