SCENA XIV

Ci sami. Butrym, Jagiełło, Maria, Wojdyłło, rycerze.

W ciągu całej tej sceny Aldona ściga oczami Konrada.

KIEJSTUT

do Jagiełły z powagą.

Jagiełło!

Postępki twoje dotknęły mnie żywo

I gniew mnie uniósł... to już przeminęło.

Mam dłoń porywczą, jednakże nie mściwą;

Dużoś zawinił, lecz błądzisz jak młody.

Więc pierwszy rękę podaję do zgody.

Wyciąga rękę do Jagiełły, którą tenże bierze i całuje Kiejstuta w ramię.

JAGIEŁŁO

Stryju....

KIEJSTUT

do Jagiełły

Uściskaj Witolda; ten chłopiec

Za ciebie umiał nawet ojcu dopiec.

JAGIEŁŁO

ściskając się z Witoldem

Drogi mój bracie!

KIEJSTUT

O całej tej sprawie

Zapomnę, wszystkim przebaczając winy,

Lecz jeden tylko warunek postawię...

JAGIEŁŁO

Zgoda na wszystko.

KIEJSTUT

Tej całej krainy

Ja jestem stróżem i na mnie spoczywa

Obrona granic: więc, gdy dziś ogniwa

Dawniejszej spójni obce wpływy kruszą,

To moje ręce więcej skupić muszą

Sił do obrony. W zakład zgody wiecznej

Zostaw mi Wilno.

JAGIEŁŁO

z niezadowoleniem

Wilno?

KIEJSTUT

Tę ofiarę

Ponieś dla starca, by się czuł bezpieczny.

Jagiełło szepcze z Wojdyłłą.

Cóż, czy się zgadzasz?

JAGIEŁŁO

po chwili wahania

Wymierzyłeś karę:

ponieść ją muszę.

KIEJSTUT

A więc do świątyni

Chodźmy! tam niechaj Jagiełło ludowi

— Wiadomym swoje zrzeczenie uczyni;

Cóż, dobrze?

JAGIEŁŁO

Spełnię, co stryj postanowi.

KIEJSTUT

Proszę was z sobą.

Kiejstut idzie ku drzwiom w głębi; za nim powoli wychodzą inni. Konrad chce wyjść za innymi, lecz Aldona zbliża się do niego i zatrzymuje go. Tymczasem wszyscy wychodzą prócz Konrada i Aldony.