Sonet XI. Do...

Patrzysz mi w oczy, wzdychasz — zgubna twa prostota;

Lękaj się jadu, który w oczach żmii płonie,

Uciekaj nim cię oddech zatruty owionie,

Jeśli nie chcesz kląć reszty twojego żywota.

Szczerość, jeszcze mi jedna pozostała cnota;

Wiedz, że niegodny ogień zapalasz w mym łonie;

Lecz umiem żyć samotny — i po cóż przy zgonie

Ma się wikłać w me losy niewinna istota?

Lubię rozkosz, lecz zwodzić nadto jestem dumny,

Tyś dziecko — mnie namiętne przepaliły bole;

Tyś szczęśliwa, twe miejsce w biesiadników kole —

Moje, gdzie są przeszłości cmentarze i trumny.

Młody bluszczu! zielone obwijaj topole,

Zostaw cierniom grobowe otaczać kolumny.