Jabłko

Zrobiło się zimno Ciepłą kurtkę wyciągnąć trza z szafy

Ciepłą miłością otulić pożądanie drżące

o swoją autonomię Ciepłym tłustym sosem

napełnić pusty kościół ciała Ciepłym Brahmsem uszy

Ostry szron gdzie nie spojrzeć Ale z ciałem w puchu

z miłością w sercu i nawet z potrzebą

Boga w drodze wyjątku przemienioną w Boga

można już iść i łapać miasto na zimnym uczynku

Teraz siedzę w ciemności otoczony ludźmi

klekotem wierszy murem Nagle widzę

jabłko pozostawione (w szafie) w kieszeni jesiennego płaszcza

: co zrobić żeby pamiętać Żeby tam nie zgniło

Kraków, 19 stycznia 1994