*** [wszyscy mówią]

wszyscy mówią

że im się nie chce

mnie też się teraz nie chce

mówię sobie

mówię Jarkowi

chodzę siadam

gdzieś daleko

leje

jest lato

wolę to

skrzypce bzyczą

leżymy na pryczy

brzydzisz się mną

we śnie

teraz już

nie pamiętasz

deszcz kapie

więc to nie trzmiele

tam brzęczą

prąd się przeciska

drutami

wirują szprychy

świata

przyjechały do domu

w domu ciemno

na parapecie zdechłe osy

szeleszczą

już mogę iść spać

może jeszcze jeden wers

albo nawet dwa

:ten co umarł

nic już nie napisze

pisane 10 lutego 1994

do muzyki „Preludiów i fugi” Witolda Lutosławskiego

Wiersz Johna Cage’a, przyśniony

Robimy się coraz paskudniejsi. Krzyż, na którym zwykle

wieszałeś swój sweter, teraz w centrum uwagi. Owinął się właśnie

wokół tego, co skrywa szary albo czarny

i śliski materiał twoich myśli (?). Z jaką wielką ochotą

przyłożyłbyś to teraz do tych paru martwych, w miarę twardych pojęć,

którymi wyśpiewuje swoje opustoszenie

szary lub brudny albo tylko mokry

łabędź.

marzec 1994