Pliszka

Miłoszowi Łuczyńskiemu

Odkąd nastały lekcje, zrobiło się lepiej:

z okna tego pokoju jest widok na rzekę:

siedzę na parapecie, myślę po angielsku,

w moich zmrużonych rzęsach trzęsie się pudło zmierzchu.

Popiół od papierosa turla się po dachówkach:

świat się stopniowo robi gładki jak pocztówka

i przestaje wystarczać, choćby był nie wiem jak ładny:

spójrzmy więc, co dopisał z tyłu Ivan Blatny4.

Czynność w miarę wykwintna: siedzieć tu sobie i czytać

te strofki: tak misternie niedopasowane

jak ubarwienie pliszki: co nad Sanem

i tutaj — jednocześnie (?) wśród zieleni zgrzyta.

Janowice, 15 kwietnia 1994