Transmisja

ja tutaj a tam tristan konający leży

izoldy wyczekuje no i się doczeka

potem umrze i dobrze ile by to w końcu

miało trwać i tak przecież przedtem będą wyć z rozkoszy

ja sam oni we dwoje chwytliwymi gardłami

tak się czepiają tych swoich zwodniczych kadencji

że śmierć gdyby istniała już dawno musiałaby zgłupieć

jest w tym pewna nadzieja w tym przeciągłym śpiewie

myślę tracąc szacunek do zbyt krótkich wierszy

Kraków, 24 lipca 1993