Wiersz

po nieprzespanej nocy po prostu myśli się wierszem

kiedy wsiadam na rower w wyrazistym świetle poranka

wydaje mi się że gdybym tak cały dzień jeździł

to nawet i przed sennością udałoby się zbiec

dosłownie jak na skrzydłach nie widzę tych wszystkich znaków

choć reaguję na nie co też mnie zachwyca

lecz raptem cała lekkość koncentruje się w kieszeni spodni

i uderza jak strzała z mózgu prosto w pierś

mój problem jest dość skomplikowany: mam dwa klucze

duży i mały od domu i od roweru

oba zostały w pokoju Jarek już wyszedł do szkoły

i swoim kluczem je tam zamknął więc

nie mam już po co wracać ani dokąd

roweru nigdzie nie zostawię bo mi go ukradną

w związku z czym odpadają czytelnie i sklepy z płytami

będę jechał i jechał aż zapadnę w sen

Kraków, grudzień 1992