SCENA V
Zofia, Kanikuła, Gertruda
wchodzą
KANIKUŁA
Chwała Ci Panie! Nic się nie stało!
na stronie
Chociaż na chwilkę pozbyłem się tego natręta.
głośno
Po co temu notariuszowi ekwipaż potrzebny?
GERTRUDA
Twoje uwagi nie mają sensu...
KANIKUŁA
na stronie
Teraz najlepsza chwila powiadomić je o nowym konkurencie Dionizym.
głośno
Moja kochana żono i moja droga córko! Zbliżcie się!
zbliżają się
GERTRUDA
Cóż takiego?
KANIKUŁA
z komiczną powagą
Są chwile w życiu, w których zarówno matka, jak i ojciec nie mogą mówić bez pewnego rozrzewnienia. Taką chwilą uroczystą jest dzień dzisiejszy. Dziś bowiem oświadczył się o rękę Zosi...
GERTRUDA
żywo
I mnie się oświadczył.
KANIKUŁA
Co i wam... Dionizy się oświadczył?
GERTRUDA
Ależ notariusz — nie Dionizy.
ZOFIA
A mnie... Wacław.
KANIKUŁA
Notariusz oświadczył się o Zosię?
GERTRUDA
O kogoż miał się oświadczyć? Przecież mamy tylko jedną córkę.
KANIKUŁA
Moja droga! A ja go posądzałem...
na stronie
Ha! Ha! A niechże mnie...
GERTRUDA
O cóż go posądzałeś?
KANIKUŁA
Nic, nic.
całuje ją
Ha... ha... ha!...
GERTRUDA
Jak widzę, jesteś zadowolony i zgadzasz się na notariusza, któremu z mej strony przyrzekłam...
KANIKUŁA
przerywa
Na notariusza nigdy się nie zgodzę!
całuje ją
GERTRUDA
Za cóż mnie całujesz?
KANIKUŁA
Dziś moje urodziny, jestem rozczulony... Że i Wacław także się oświadczył, dobrze słyszałem?
ZOFIA
Tak jest, proszę papy!
całuje go
KANIKUŁA
I wszyscy trzej oświadczyli się po burzy... Słyszałem, że ludzie wieszają się w czasie burzy, ale żeby się żenili, tego jeszcze nie było.
GERTRUDA
Jak uważam, chcesz popierać Dionizego.
KANIKUŁA
Tak jest! Jako ojciec mógłbym postąpić sobie despotycznie, absolutnie, ale dziś moje urodziny... Przemawiam przeto do was nie jako ojciec, ale jako człowiek... jako przyjaciel... za Dionizym. Muszę mu oddać tę sprawiedliwość, że wyświadczał mnie i wam różne grzeczności, a czynił to w tym celu, ażeby pozyskać rękę Zosi i nasze zezwolenie, dlatego ja za nim zawsze przemawiać będę.
GERTRUDA
Wierzaj mi, Zosiu, słuchaj matki, notariusz to ideał męża! Co za odwaga w tym człowieku, jaka energia!
ZOFIA
Proszę rodziców, ja za żadnego z nich nie pójdę.
GERTRUDA
Więc za kogóż?
ZOFIA
Za Wacława.
GERTRUDA
Koncepspraktykanta9?
KANIKUŁA
Bezpłatnego?...
GERTRUDA
Ależ, Zosiu, to być nie może.
ZOFIA
Moja mamo nie gniewaj się na mnie, ale...
GERTRUDA
Żeby przynajmniej miał jaki mająteczek.
KANIKUŁA
Ale to, panie, goły jak turecki święty.
ZOFIA
Kiedy ja jego kocham.
GERTRUDA
Tak ci się zdaje!
ZOFIA
Z pewnością.
GERTRUDA
Taka miłość prędko przemija.
ZOFIA
O nie! Nigdy mateczko!
KANIKUŁA
No, skoro ona go kocha, należałoby może zastanowić się?...
GERTRUDA
Ej! Ty się na tym nie rozumiesz... Mnie moja znajoma hrabina powiedziała: „Niech pani w wyborze zięcia na kochanie nie zważa! Byle był szacunek, miłość znajdzie się po ślubie”.
KANIKUŁA
Kto by temu wierzył, co tam jakaś hrabina powie...
GERTRUDA
z gniewem
Ależ to powiedziała moja znajoma, hrabina, wykształcona i mądra kobieta!
ZOFIA
Dionizy i notariusz to stare graty!
GERTRUDA
Z gratami cicho!
ZOFIA
Jak się Wacław ze mną nie ożeni, to oboje pomrzemy.
zaczyna płakać
GERTRUDA
On, jeżeli chce, niech umiera, tobie nie pozwalam.
ZOFIA
Tak jest, nie będziemy jedli ani pili nic a nic i pomrzemy.
KANIKUŁA
Zosiu, dziś moje urodziny...
GERTRUDA
do męża
Otóż widzisz, tak się dzieje, jeżeli w domu bywa bezpłatny praktykant.
głośno do Zofii
Ależ, moja Zosiu, i tak o twoim przyszłym mężu twoje ciotki będą decydować.
KANIKUŁA
A przecież nie można lekceważyć dwóch takich sukcesji, one zapewniają ci przyszłość.
ZOFIA
Ale ciotki będą tak długo przebierać, aż i ja się zestarzeję jak one.
KANIKUŁA
Zosia ma rację. Już siedemnastu konkurentom odpaliliśmy z powodu tych sukcesji i dziwnych żądań moich sióstr.
ZOFIA
płacząc
Bo moje ciotki będą wybierać, przebierać tak długo, aż zgorzknieję, skwaśnieję jak one i zostanę... zostanę...
z silniejszym wybuchem płaczu
starą panną!
GERTRUDA
Ależ, Zosiu, uspokój się!
biegnie do okna
Słychać turkot...
KANIKUŁA
To pewnie moje siostry! Zosiu, idź zmyj oczy. Wstydź się płakać.
całuje ją, Zosia wychodzi