STASIMON 1

CHÓR OKEANID

CHÓR

Jakże ja cierpię, że taki cię kres

Spotkał, o drogi Prometeju mój!

Widzę nieszczęście, na twą mękę łase,

I, niby deszczu zdrój,

Płynie mi z oczu chciwy potok łez,

Pożera lic moich krasę!

Okrutne dni na nas idą:

Zeus, ufny w swe nowe prawa,

Dumnie przeciwko wszystkim bogom stawa80,

Potrząsa nad nimi swą dzidą.

Jęk głośny płynie po łanach wszech ziem

Twej starodawnej chwały zagasł cud.

Wszystko, co żyje, opłakuje ciebie

I twój zhańbiony ród,

Wszystko boleje nad nieszczęściem twem!

Na sławy twojej pogrzebie

Azyjskie się żalą okraje81;

Na twoje niegodne losy

Wszelaki człowiek krzyczy wniebogłosy,

Do wtóru z boleścią swą staje.

Płaczą Kolchidy mieszkance

I dziewki pochopne do wojny82

Scytowie, co świata krańce

W ciżbie obsiedli rojnej

U wód meockich83 wybrzeży —

I kwiecie arabskiej ziemi,

I ci, co ufni żelazu,

Dzidami chronią ostremi

Wyniosłych szczytów Kaukazu,

Swojej rycerskiej leży...

Znany mi wpoprzód był li jeden bóg,

Którego również nowy władca zmógł:

Atlas, co ziemię i nieba powałę

Na swoje bary musiał wziąć omdlałe

I z trudem je dotąd trzyma.

Huczy mu ogrom rozburzonych fal,

Głębia swój głośny wypowiada żal,

Hadesu wzdycha ciemny lej głęboki,

Łzy wylewają świętych wód potoki

Nad dolą tego olbrzyma.