57. Wojna trojańska

Troja

Na północno-zachodnim krańcu Azji Mniejszej, nad Hellespontem i Morzem Egejskim, leżała kraina Troada. Głównym jej miastem była Troja, zwana też Ilion. Z początku był tam tylko obronny zamek, w którym mieszkał król, właściwe miasto nie miało murów. Laomedon, jeden z władców Troady, człowiek nader przebiegły, miał zamiar obwarować Troję, namówił więc bogów Posejdona i Apollina, którzy właśnie przez czas jakiś na przebywali ziemi, aby mu zbudowali mury dokoła miasta. Bogowie wzięli się do pracy i wkrótce piękne i silne mury opasały stolicę. Lecz gdy po dokonaniu dzieła bogowie zjawili się, aby odebrać przyobiecaną nagrodę, niecny Laomedon nie tylko że im nie nie dał, lecz posunął się do zuchwałych gróźb i złorzeczeń. Za takie zuchwalstwo spotkała go sroga kara: cały ród Laomedona wyginął, a jeden tylko z jego synów, Priam, pozostał przy życiu i objął po nim rządy.

Król Priam i jego małżonka Hekabe139 mieli liczne potomstwo. O jednym z synów, o pięknym Parysie, przepowiedziała wyrocznia, że będzie sprawcą zguby ziemi ojczystej. Z powodu tej wyroczni nie chowano go w domu rodzicielskim, lecz oddano pomiędzy pasterzy królewskich, gdzie w zupełnie obcym otoczeniu nie wiedział o swych rodzicach. Pasał trzody królewskie, razem z niewolnikami Priama, uważając się za równego im.

Jabłko niezgody

Właśnie w tych czasach odbywało się w Grecji świetne wesele. Tetyda, nimfa morska, wychodziła za króla Peleusa, jednego z najdzielniejszych bohaterów. Na weselu byli obecni wszyscy bogowie i wszystkie boginie i obdarzyli młodą parę wspaniałymi upominkami. Tylko o jednej bogini zapomniano. Niezaproszona bogini niezgody Eris, pragnąc się zemścić, zjawiła się w czasie uczty, gdy wszyscy bawili się w najlepsze, i rzuciła pomiędzy boginie prześliczne złote jabłko z napisem „Najpiękniejszej”. (Stąd po dziś dzień w wielu językach określenie „jabłko niezgody”).

Jabłko podobało się boginiom i każda pragnęła je posiąść. Przede wszystkim jednak trzy z nich wiodły zawzięty spór: Hera, Atena i Afrodyta. Odwołały się do Zeusa, aby rozstrzygnął sprawę; lecz Zeus wiedział, że jakikolwiek wyda wyrok, w każdym przypadku narazi się na przykrości. Gdyby przyznał jabłko Herze, wszyscy pomawialiby go o stronniczość; gdyby zaś ona nie otrzymała jabłka, byłby narażony na ustawiczne wyrzuty w domu. Dlatego pragnął pozbyć się kłopotu i odesłał boginie do królewskiego pasterza w ziemi trojańskiej, który jako bezstronny sędzia z pewnością sprawiedliwie rozstrzygnie sprawę.

Rywalki posłuchały Zeusa, w lot udały się do Troady i stanęły przed Parysem, którego blask nadziemskich postaci w pierwszej chwili omal nie pozbawił wzroku. Przymrużył oczy i dopiero po pewnym czasie otwierał je z wolna i odzyskiwał spokój, konieczny do wysłuchania sprawy bogiń. Każda z rywalek starała się pozyskać względy sędziego świetnymi obietnicami: Hera przyrzekała mu godność królewską w potężnym państwie, Atena sławę z mądrości i bohaterskich czynów, Afrodyta najpiękniejszą kobietę w świecie za żonę. Z trzech bogiń Afrodyta podobała się Parysowi najbardziej, jej też oddał jabłko. Hera i Atena, obrażone wyrokiem, zaprzysięgły zemstę i postanowiły zgubić państwo trojańskie, Priama i jego ród.

Porwanie Heleny

Niedługo potem Parys opuścił swe ustronie i udał się do Troi, pragnąc wziąć udział w igrzyskach. Nieznany nikomu pasterz zwyciężał synów królewskich. Wtedy Kasandra, córka Priama, którą bogowie obdarzyli darem wieszczym, oznajmiła, że ten zwycięzca to nie obcy, lecz królewicz Parys. Złowrogą przepowiednię puszczono w niepamięć i Parys pozostał już na dworze królewskim.

Wkrótce potem Parys z polecenia ojca udał się w pewnej sprawie do Grecji. W podróży zawadził także o Spartę. Panował tam król Menelaos, którego żona Helena uchodziła za najpiękniejszą kobietę na świecie.

Teraz nadszedł czas, w którym miała się spełnić obietnica Afrodyty. Lekkomyślny Parys, ujrzawszy Helenę, zapomniał o celu swej wyprawy. Helena, nie mniej lekkomyślna jak on, skorzystała z chwilowej nieobecności męża i zabrawszy ze sobą bogate skarby, wsiadła na okręt królewicza i odpłynęła z nim do Troi. Jeden z bogów morza wynurzył się z fal i groźnie potrząsając głową, strasznym głosem zapowiadał im karę bogów za zdradę, za nadużycie świętego prawa gościnności. Przepowiadał, że Grecy przybędą z ogromnym wojskiem, że Troję zrównają z ziemią i zgładzą Priama i cały jego ród. Jednak przeniewiercza para zagłuszyła wyrzuty sumienia, mimo uszu puściła groźne słowa czczonego powszechnie bóstwa. Wylądowali na jednej z wysp Archipelagu140, wzięli tam ślub i używali jak swojej własności skarbów zabranych Menelaosowi.

Wyprawa na Troję

O rękę królewny Heleny, słynącej z piękności w całej Grecji, starali się prócz Menelaosa prawie wszyscy książęta greccy.

Ojciec jej był więc w niemałym kłopocie, komu oddać córkę. Zwlekał z ostatecznym rozstrzygnięciem sprawy, jak długo mógł, słusznie bowiem obawiał się, że gdy Helena odda rękę jednemu ze starających się, wszyscy pominięci współzawodnicy zwrócą się w nienawiści przeciw szczęśliwemu wybrańcowi. Idąc za poradą mądrego króla Itaki Odyseusza, ojciec Heleny zobowiązał wszystkich starających się o jej rękę książąt przysięgą, że jej przyszłemu mężowi, gdyby kiedykolwiek doznał krzywdy, pośpieszą z pomocą. Każdy przystał chętnie na taką przysięgę. Przecież sprawa nie była jeszcze rozstrzygnięta, więc każdy spodziewał się, że sam będzie tym wybrańcem. Helena wybrała Menelaosa, a jej ojciec oddał mu rządy w Sparcie.

Kiedy więc po latach małżonek Heleny doznał od Parysa tak dotkliwej obrazy, udał się najpierw do swojego brata, Agamemnona, króla Myken, i objeżdżał z nim całą Grecję, aby przypomnieć królom przysięgę złożoną ojcu Heleny i wezwać ich do wspólnej wyprawy na Troję. Usiłowania braci uwieńczył w krótkim czasie pożądany skutek i cała Grecja gotowała się do wielkiej wojny. Za zgodą wszystkich naczelne dowództwo objął Agamemnon. Oprócz niego i Menelaosa brali udział w wyprawie liczni książęta z najznamienitszych rodów greckich:

1. Achilles, syn owego króla Peleusa, na którego weselu bogini niezgody rzuciła nieszczęsne złote jabłko. Jego matka, nimfa morska Tetyda, skąpała nowo narodzonego Achillesa w wodzie podziemnej rzeki, Styksu, i zabezpieczyła go tym sposobem przed wszelkimi ranami. Achilles mógł być raniony w tylko jedno miejsce, mianowicie w piętę, za którą trzymała go podczas kąpieli. Matka pragnęła obdarzyć go także nieśmiertelnością i w tym celu trzymała go w ogniu przyniesionym z Olimpu, opalając każdej nocy jedną część ciała i smarując ją następnie ambrozją. Jednak gdy dzieło nie było jeszcze dokonane, pewnej nocy Peleus obudził się, a widząc dziecię w ogniu, wyrwał je z rąk żony. (Porównaj mit o Demeter i Triptolemosie).

Wtedy matka Achillesa powróciła do głębi morza, do swych sióstr. Peleus oddał chłopaka na wychowanie centaurowi Chironowi, który, jak już wiemy, słynął jako nauczyciel wielu sławnych bohaterów. Tam chłopiec karmił się szpikiem niedźwiedzim i lwią wątrobą i nabrał ogromnej siły.

Gdy najznakomitszy w całej Grecji wróżbita, Kalchas, oświadczył, że bez udziału Achillesa wyprawa na Troję się nie uda, żona Peleusa raz jeszcze wyszła z fal morskich i ukryła swego syna na dworze znajomego króla, gdzie odziany w szaty kobiecie, przebywał wśród córek i służebnic królewskich. Przebiegły Odyseusz, którego wysłano na odszukanie Achillesa, przebrał się za wędrownego kupca i udał się do miasta, które Kalchas wymienił jako miejsce pobytu syna Peleusowego. Po przybyciu na dwór królewski Odyseusz zaczął rozkładać towary: obecne dziewczęta rzuciły się natychmiast na lalki, suknie i ozdoby. Achilles zaś, nie spojrzawszy nawet na nie, pochwycił czym prędzej oręż i tarczę, które Odyseusz także przyniósł ze sobą. Wykryty takim podstępem, Achilles ruszył chętnie na wyprawę; bo kiedy losy pozwoliły mu wybierać między życiem długim, spokojnym i swobodnym, ale pozbawionym sławy, a krótkim, pełnym trudów i niebezpieczeństw, za to jednak okrytym wiekopomną sławą, nie wahał się ani chwili i wybrał to drugie. (Porównaj opowiadanie o Heraklesie na rozstajnej drodze).

2. Odyseusz (Rzymianie zwali go Ulisses albo Ulikses). Odyseusz, król wysepki Itaki, jednej z Wysp Jońskich, był najprzebieglejszym z Greków i potrafił znaleźć wyjście z najtrudniejszych sytuacji. Nie chciał przyłączyć się do wyprawy, nie chciał opuścić swej młodej żony Penelopy i nowo narodzonego synka, Telemacha. Jednak wyrocznia żądała koniecznie udziału Odyseusza, oświadczając, że bez niego wyprawa nie się uda. Gdy Menelaos z królewiczem Palamedesem, swoim najwierniejszym przyjacielem, przybył do domu Odyseusza, zastał go zajętego uprawą roli. Odyseusz, udając wobec przybyszów chorego na umyśle, zaprzągł do pługa obok wołu osła i zamiast nasienia sypał sól w bruzdy. Wtedy Palamedes położył małego Telemacha w tym miejscu, które pług miał zaorać. Odyseusz, doszedłszy do tego miejsca, zatrzymał pług i dowiódł tym, że ma świadomość swych czynów. Musiał więc pójść za posłańcami, lecz zapałał nienawiścią do Palamedesa, który jego, najprzebieglejszego, potrafił podejść.

3. Król Nestor panował w mieście Pylos w krainie meseńskiej141. Najstarszy ze wszystkich Greków, którzy podążyli pod Troję, oglądał już trzecie pokolenie ludzi, słynął też z mądrej rady, doświadczenia, pogody umysłu i wymowy.

4. Królewicz Ajas142, syn Telamona, przewyższał wzrostem wszystkich Greków.

5. Królewicz Ajas, syn Ojleusa.

6. Królewicz Diomedes.

7. Królewicz Palamedes, przyjaciel Menelaosa.

8. Królewicz Patroklos, nierozłączny druh Achillesa, z którym się razem wychował.

9. Filoktet, syn owego wędrowca (a był nim król tesalski), któremu umierający Herakles podarował swoje strzały. Strzały te otrzymał po ojcu Filoktet, a według wyroczni Troja bez nich nie mogła być zdobyta.

Ofiarowanie Ifigenii

Flota połączonych Greków, licząca przeszło tysiąc okrętów, zebrała się w porcie miasta Aulida143. Wódz naczelny wyprawy, Agamemnon, przybywszy tam wcześniej od innych, polował pewnego dnia w gaju poświęconym Artemidzie. Zabił tam łanię i chełpił się, że sama Artemida, chociaż jest boginią łowów, nie mogłaby się pochwalić piękniejszą zdobyczą.

Artemida, dotknięta zuchwalstwem króla, który nie tylko zabił poświęcone jej zwierzę, lecz jeszcze śmiał jej bluźnić, postanowiła za grzech wodza zemścić się na wszystkich Grekach i zesłała uporczywą ciszę morską. Gdy zebrane okręty już dłuższy czas daremnie oczekiwały pomyślnego wiatru, a wojsko zaczęło się niecierpliwić, wieszczek Kalchas orzekł, że cisza nie ustąpi prędzej, aż Agamemnon na ołtarzu rozgniewanej bogini nie złoży w ofierze swojej własnej córki Ifigenii.

Serce ojcowskie wstrząsnęło się i ze wstrętem odepchnęło myśl tak okropną. Kazał obwieścić wojsku, że złoży naczelne dowództwo, a zabić swego dziecka nie zdoła. Na takie oświadczenie całe wojsko zawrzało buntem. Menelaos wszedł do namiotu brata, aby go namówić do ukorzenia się przed wolą bogów objawioną przez usta Kalchasa.

Ifigenia bawiła w domu w Mykenach, pod opieką swej matki Klitajmestry144. Agamemnon, który usłuchał wreszcie słów brata, aby ją stamtąd sprowadzić, posłał list do Klitajmestry, w którym pod pozorem, jakoby Achilles prosił go o rękę córki, zażądał, aby natychmiast opuściła Mykeny i razem z Ifigenią przybyła do obozu w Aulidzie. Klitajmestra przyjechała, a Agamemnon oddał córkę Kalchasowi, który w obecności wojska miał dokonać uroczystej ofiary. Już kapłan zawiódł dziewicę przed ołtarz, już wziął w rękę stal błyszczącą w promieniach słońca, już miał zadać śmiertelny cios Ifigenii, gdy nagle królewna zniknęła z ołtarza, a na jej miejscu zobaczono konającą łanię. Spalono ją w miejsce cudownie ocalonej ofiary, którą nie wiadomo kto i dokąd usunął.

Agamemnon swobodniej odetchnął po tak szczęśliwym zakończeniu tej groźnej sprawy. Powróciwszy do namiotu, nie zastał tam już Klitajmestry i opowiadano mu tylko, że wołała i powtarzała ciągle: „Nie ma mej córki, nie ma jej, ojciec ją porwał i zabił!”. Nie wierzyła wieści o cudownym ocaleniu dziecka, a nie pożegnawszy się z Agamemnonem, do którego czuła najżywszy żal, odjechała z powrotem do Myken.

Jeszcze szczątki łani dopalały się na ołtarzu, gdy zaszumiało w drzewach i poruszył się wiatr zachodni. Otucha wstąpiła w serca Greków. Czym prędzej wsiedli na okręty i odbili od ziemi ojczystej.

Droga do Troi

Gdy z zamiarem krótkiego odpoczynku wylądowali na jednej z wysp Archipelagu, Filoktet odnalazł na niej ołtarz, który przed laty postawił tam Jazon, gdy płynął z Argonautami. Gdy zbliżył się do niego, aby spełnić na nim ofiarę, z zarośli wyskoczył wąż i ukąsił bohatera w nogę. Rana nie goiła się, lecz jątrząc się ciągle, sprawiała ukąszonemu nieznośne cierpienia. Filoktet nie jęczał, ale ryczał z boleści. Krzyki nieszczęśliwego i wstrętna woń, którą wydawała ropa sącząca się z rany, spowodowały, że Grecy powzięli zamiar pozbycia się przykrego towarzysza. Przemyśliwano więc w dalszej drodze nad tym, jak tego dokonać. Ostatecznie Odyseusz wsiadł z nim do łodzi i przybił do brzegu wyspy, obok której właśnie przepływali. Znużony cierpieniem Filoktet położył się w cieniu drzew, a gdy obudził się ze snu, nikogo nie zobaczył przy sobie. Odyseusz był już daleko z flotą Greków. Obok chorego, opuszczonego na bezludnym wybrzeżu, leżała jego odzież i trochę strawy.

Grecy przybili do brzegów Azji Mniejszej, przez pomyłkę zaś dotarli nie do Troady, lecz dalej na południe, do krainy, w której panował Grek, jeden z synów Heraklesa. Nie wiedząc nic o tym, że są w królestwie swojego pobratymca, nastawionego do nich jak najżyczliwiej, rozpoczęli walkę z mieszkańcami, których spotkali na wybrzeżu. Obie strony poniosły dotkliwe straty; rannych i zabitych było bardzo wielu, między innymi ciężką ranę otrzymał król tej krainy. Dopiero po bitwie wyszła na jaw prawda: Grecy i krajowcy zasiedli jak bracia do wspólnych stołów, wkrótce król cudownym sposobem wyzdrowiał. Żegnając Greków, oświadczył im, że będąc zięciem Priama, króla Troi, powinien by się właściwie do niego przyłączyć; skoro zaś jako Grek uczynić tego nie może, więc nie będzie się wcale mieszał do wypadków wojennych.

Wreszcie Grecy dotarli do Troady. Przybili do brzegu, wyciągnęli okręty na ląd i ustawili je w rzędach. Obok okrętów rozbili namioty dla wojska; każda kraina grecka, czyli każdy król miał obok swych okrętów swe namioty. W środku obozu pozostawiono wolne miejsce: tu odbywały się walne narady i zgromadzenia. Obóz przecinało wiele dróg, z których jedne prowadziły ku morzu, drugie przecinały się z nimi pod kątem prostym. Założenie takiego obozu było konieczne, gdyż Grecy wiedzieli, że niełatwo przyjdzie im zdobyć Troję, że ich pobyt pod tym miastem spory czas się przeciągnie.

Od morza ziemia wznosiła się niewysokimi wzgórzami. Między obozem greckim a miastem rozciągała się szeroka równina, kwieciste łąki i pola, a dalej widać było rozległe miasto warowne, Ilion, i królujące nad nim wzgórze obronne, gdzie stał pałac Priama i liczne świątynie bogów.

Trojanie stawili opór Grekom nie sami; wiele okolicznych narodów, wielu dzielnych książąt przybyło im z pomocą. Na czele sił trojańskich stanął Hektor, najstarszy z synów króla Priama. Do najznakomitszych bohaterów trojańskich należał także Eneasz, syn bogini Afrodyty.

Rozpoczęła się wojna, tym uporczywsza, że i bogowie mieszali się do niej, a niektórzy brali w niej udział nawet we własnej osobie. Posejdon, Hermes, Hefajstos, Hera, Atena wspierali Greków, Apollo, Ares, Afrodyta pomagali Trojanom, Zeus zajmował pośrednie stanowisko, a obie strony starały się wszelkimi sposobami przeciągnąć na swoją stronę władcę bogów i ludzi.

Pierwsze lata wojny

Grecy jeszcze nie ukończyli robót przy ustawianiu obozu, kiedy bramy miasta otwarły się i wypadło z nich wojsko trojańskie. Hektor i Eneasz dokazywali cudów waleczności i siali śmierć dokoła. Dopiero gdy Achilles zjawił się na polu walki, pierwsza bitwa została rozstrzygnięta na korzyść najeźdźców.

Wkrótce potem w obozie greckim zaszło pożałowania godne zdarzenie. Wyrocznia nakazała Grekom, aby w ich imieniu Palamedes spalił hekatombę w miejscu poświęconym Apollinowi. Takie wyróżnienie Palamedesa nie spodobało się Odyseuszowi, który jak wiemy, nienawidził tego królewicza, i postanowił teraz zgubić go za jednym zamachem.

Poszedł do namiotu Palamedesa i niespostrzeżony przez nikogo, zakopał tam znaczną ilość złota. Potem napisał list, w którym król trojański dziękuje Palamedesowi za zamiar zdradzenia wojska greckiego i wspomina o przesłanych mu za to pieniądzach. Ten rzekomy list Priama do Palamedesa znaleziono u pewnego jeńca trojańskiego, w czym również była ręka Odyseusza. O liście dowiedział się wkrótce cały obóz i zwołano radę wojenną, aby wydała wyrok na Palamedesa. Pieniądze znalezione w namiocie oskarżonego były w oczach wszystkich tak wymownym dowodem jego winy, że wszelka obrona musiała umilknąć. Palamedes przeczuwał aż nadto dobrze, kto zgotował mu zgubę, lecz nie umiał się obronić i w milczeniu wysłuchał wyroku, którym jednomyślnie skazano go na karę ukamienowania. Gdy rzucono pierwsze kamienie, Palamedes zawołał: „Raduj się, prawdo, zginęłaś przede mną!”

*

Dziesięć lat trwała wojna trojańska. O dziewięciu pierwszych latach wiemy niewiele. Zeszły głównie na pustoszeniu ziemi trojańskiej, na obleganiu i zdobywaniu zamków i grodów położonych w Troadzie lub w krainach z nią sprzymierzonych. Grecy zniszczyli wiele miejscowości i uprowadzili z nich dużo łupu, mieszkańców wzięli w niewolę i rozdzielili pomiędzy siebie.

Dopiero o dziesiątym roku walki spotykamy dokładniejsze wiadomości u poety Homera, bowiem jego Iliada opisuje zdarzenia 51 dni dziesiątego roku oblężenia Troi, mianowicie od czasu, kiedy niezgoda zapanowała w obozie greckim i stała się powodem ważnych wypadków. Iliada, ten wiekopomnej sławy utwór poezji greckiej, przedstawia dokładnie wszystkie ciekawe wydarzenia, które miały wtedy zajść, toteż na podstawie tego poematu podamy w najogólniejszych rysach ich przebieg.

Achilles i Hektor

Homer opiewa na początku Iliady „gniew Achillesa”. Na zgromadzeniu wojska Achilles i Agamemnon posprzeczali się tak bardzo, że znikła wszelka nadzieja pojednania bohaterów. Może nawet doszłoby między nimi do rozlewu krwi, lecz Atena poskromiła zapalczywość Achillesa, a poważany powszechnie Nestor uspokoił ich roztropną przemową. Odtąd jednak Achilles usunął się z całym zastępem swych poddanych od udziału w wojnie i obojętny na wszystkie sprawy publiczne, przebywał w swym namiocie.

Tymczasem Trojanie, radzi, że Achilles, którego najbardziej się obawiali, zajął zupełnie bierne stanowisko wobec dalszego toku wojny, z każdym dniem bardziej stawiali czoło Grekom, wreszcie wtargnęli do obozu i poczęli palić ich okręty. Achilles był głuchy na wszystkie prośby i pojednawcze przekonywania, na wszystkie wyprawiane do niego poselstwa, uparł się i za nic w świecie nie chciał brać dalej udziału w wojnie. W końcu jednak na prośbę Patroklosa, swego najwierniejszego i najukochańszego druha, wprawdzie nie wyruszył sam na pole walki, lecz oddał mu swoją zbroję, dzieło Hefajstosa; znali ją dobrze Trojanie, których szeregi pierzchały na jej widok. Toteż gdy teraz Patroklos ukazał się nieprzyjaciołom, Trojanie, przekonani, że mają przed sobą samego Achillesa, zdjęci trwogą, zaczęli podawać tyły. Patroklos, uniesiony powodzeniem, zapomniał o koniecznej przezorności i zbyt namiętnie folgował145 zapałowi bojowemu. Toteż po pewnej chwili Trojanie spostrzegli, że zbroja Achillesa nie jego okrywa. Hektor, wspierany przez Apollina, wszczął walkę z Patroklosem i zabił go. Grecy po zaciętym boju zdobyli tylko zwłoki Patroklosa, Hektor zaś powrócił do Troi, dumny z odniesionego zwycięstwa i z wywalczonej zbroi Achillesowej.

Jednak to zwycięstwo Hektora było jakby ostatnim blaskiem słońca, nim zagaśnie w ciemnościach. Śmierć Patroklosa poruszyła Achillesa do żywego. Żal opanował jego serce, a jedna tylko myśl powstrzymywała go od rozpaczy: że powinien pomścić śmierć ukochanego przyjaciela. Przysiągł, że nie tknie ani pokarmu, ani napoju, póki nie wykona tego obowiązku przyjaźni. Pojednał się z Agamemnonem, a Hefajstos sporządził dla niego nową zbroję. Niedługo trwało, a sam Achilles pojawił się znowu na polu walki, od której stronił przez kilka tygodni. Trojanie pierzchali przed nim, a on jak dawniej zabijał ich setkami: gdzie się ukazał, zwyciężał.

Nareszcie ujrzał Hektora, którego widoku tak gorąco pragnął jego rozpłomieniony zemstą umysł. Pokonał naczelnego wodza Trojan i zabił go; ściągnął z ciała zbroję, a zwłoki przywiązał do wozu. Potem wstąpił na wóz i trzy razy powlókł dokoła miasta ciało nieszczęsnego Hektora. Trojanie z żalem patrzyli na to z murów miasta, a nieskończona rozpacz opanowała matkę Hektora, Hekabe, i jego żonę Andromachę.

Potem Achilles zawlókł ciało Hektora do obozu greckiego. Zwłoki Patroklosa uroczyście spalił na stosie, a jego pamięć uczcił ofiarą i igrzyskami. Naokoło mogiły przyjaciela wlókł znowu zwłoki ofiary swej zemsty, Hektora.

Ciało wodza trojańskiego nie miało jednak pozostać niepochowane, porzucone na pastwę drapieżnych ptaków. Stary Priam, wiedziony przez Hermesa, udał się do Achillesa, któremu już przedtem Zeus polecił, ażeby stroskanemu starcowi wydał zwłoki syna. Achilles, wzruszony żalem nieszczęsnego ojca, przyjął okup, wydał Priamowi ciało Hektora i zezwolił na zawieszenie broni, ażeby uroczyście, jak się należało takiemu bohaterowi, pochować jego ciało. Odbył się zatem pogrzeb Hektora według zwyczaju, z wielką świetnością.

Na tym kończy się opowiadanie Iliady.

Achilles nie doczekał końca wojny. On, najsłynniejszy z bohaterów greckich, padł od strzały zniewieściałego Parysa, ugodzony w piętę, w jedynym miejscu, jak wiemy, w którym mogło zostać zranione jego ciało.

Pomiędzy Grekami powstał zacięty spór o to, kto z nich weźmie zbroję Achillesa. Wskutek tego odebrał sobie życie Ajas, syn Telamona, najwaleczniejszy po Achillesie bohater, bo zbroję przyznano nie jemu, lecz Odyseuszowi, a Ajas nie mógł przeżyć tej krzywdy.

Ponieważ mimo tego wszystkiego, co dotąd zdziałano, zdobycie Troi przeciągało się, Grecy kilkakrotnie posyłali do wyroczni z zapytaniem, jak przyśpieszyć upadek nienawistnego miasta. Na zamku trojańskim znajdował się posąg bóstwa opiekuńczego, tzw. palladion146, z którym, jak orzekła wyrocznia, losy Troi wiązały się o tyle, że mogła ona zostać zdobyta tylko wtedy, gdyby ktoś ten posąg zabrał poza obręb zamku. Otóż gdy Grecy usłyszeli takie zdanie wyroczni, Odyseusz i Diomedes z niesłychaną śmiałością zakradli się do zamku i powrócili z pożądaną zdobyczą. Grecy zastosowali się także i do innych wymagań wyroczni. Odyseusz sprowadził do obozu syna Achillesowego, Neoptolemosa, i Filokteta, gdyż bez nich Troja nie mogła być zdobyta. Filoktet, wyleczony ze swojej rany, pozbawił życia Parysa, lekkomyślnego sprawcę tak długiej wojny i śmierci tylu bohaterów. Zabił go jedną z tych zatrutych strzał, które jeszcze jego ojciec od otrzymał Heraklesa.

Drewniany koń

Nareszcie zdobyto Troję, a dokonać tego miała nie waleczność, lecz podstęp. Za radą przebiegłego Odyseusza Grecy zbudowali drewnianego konia, w którego wydrążonym wnętrzu mieli się ukryć najodważniejsi z wodzów greckich. Tak też uczyniono, po czym Grecy, pozostawiwszy konia przed murami Troi, w nocy zwinęli swój obóz i na okrętach odbili od wybrzeży trojańskich.

Następnego dnia Trojan niemało zadziwił niezwykły, niespodziewany widok roztaczający się z murów miasta: łąki i pola opustoszały z namiotów, morze było wolne od greckich okrętów. Otworzyli bramy miasta i wyszli z niego tłumnie, ze swobodą i zadowoleniem, jakich od tylu lat nie zaznali. Zaraz spostrzegli olbrzymiego konia i zaczęli go ciekawie oglądać i zastanawiać się nad jego znaczeniem.

Zebrany wkoło tłum głosił rozmaite zdania. Jedni chcieli konia spalić, inni strącić do morza, inni znów wciągnąć do miasta. Wtem przyprowadzono związanego człowieka, który pragnął się rozmówić z samym królem. Pojmany młodzieniec zaczął opowiadać długą historię, której główną treścią było, że jest Grekiem, ale że jego właśni rodacy wyrządzili mu wiele przykrości i krzywd i dlatego nie czuje się już obowiązany do wierności wobec nich, lecz otwarcie wyjawi Trojańczykom to, co jako uczciwy Grek powinien by zachować w tajemnicy.

Grecy — tak mówił dalej — na rozkaz wyroczni opuścili Troję, odstąpili od oblężenia i udali się z powrotem do ojczyzny. Tego zaś konia pozostawili pod miastem, ponieważ bogowie kazali im go wybudować i pozostawić. Drewniany koń powinien być ustawiony w samej Troi, bo z wyroku bogów jego cudowna moc chronić ją będzie na zawsze od wszystkiego złego.

Nadszedł na to kapłan Apollina Laokoon i uderzył konia włócznią. Zadźwięczały zbroje zamkniętych w jego wnętrzu bohaterów i wokoło rozległ się podejrzany odgłos. Ale lud uwierzył udanym łzom i zaklęciom Greka i domagał się hałaśliwie usłuchania jego rady; wszelki opór zaś zanikł, gdy cud zdawał się potwierdzać słowa Greka. Oto nagle wyszły z morza dwa olbrzymiej wielkości węże, a zesłał je Posejdon, wrogo, jak wiemy, usposobiony do Trojan, wiedząc, że lud będzie tłumaczyć takie zjawisko na swą zgubę. Węże rzuciły się wprost na Laokoona, zajętego w towarzystwie dwóch synów przygotowaniem ofiary, i w mgnieniu oka splotły i zadusiły ojca i obu synów. Wszyscy widzieli w tym zdarzeniu karę bożą na nieufnego kapłana. Zaraz też zarzucono powrozy na konia i zaczęto go ciągnąć do miasta. Gdy brama okazała się za mała, Trojanie bez namysłu wyłamali część muru i nie spoczęli, aż koń stanął wewnątrz miasta.

Nadeszła noc. Trojanie, spokojni i szczęśliwi, jak od lat wielu nie byli, spali po swoich domach. Teraz ów przeniewierczy Grek kluczem, który powierzyli mu rodacy, otworzył drzwiczki konia, a z jego wnętrza wysypali się bohaterowie greccy. Tymczasem wojsko greckie, które wcale nie powróciło do ojczyzny, lecz ukryło się koło pobliskiej wyspy, przybiło z powrotem do brzegów trojańskich i szło ku miastu. Jego bramy stały już otworem, gdyż bohaterowie, którzy wyszli z wnętrza konia, pokonali od razu straż czuwającą u bram.

O oporze Trojan nie było już mowy. Kiedy mieszkańcy się ocknęli, całe miasto stało już w płomieniach, ogniem i mieczem niszczyli Grecy Troję i jej ludność. Ziejąc mordem, szalał na czele wszystkich Neoptolemos, syn Achillesa. Sędziwy Priam zrazu myślał o tym, aby stawić czoło nieprzyjacielowi, a w końcu za radą żony oddał się pod opiekę Zeusa, chroniąc się przy jego ołtarzu. Dziki Neoptolemos nie uszanował jednak świętych praw, strzegących życia tych, którzy schronili się pod opiekę bogów. Nieszczęśliwy Priam legł u stóp ołtarza jego pod ciosami. Neoptolemos też z wieży zamkowej strącił niewinne dziecię, jedynego syna Hektora i Andromachy.

Zagłada Troi, zupełne zwycięstwo Greków — oto był koniec dziesięcioletniej wojny.

*

Ryciny dodane do niniejszego rozdziału przedstawiają postaci i wypadki z wojny trojańskiej.

Ryc. 50. Widzimy tu cały szereg bohaterów tej wojny. Sztuka utworzyła dla każdego z nich pewien stały typ. Wszystkie zebrane tu, typowe głowy pochodzą z pomników starożytnych.

Ryc. 51. Płaskorzeźba w Muzeum Kapitolińskim w Rzymie przedstawia epizody z lat dziecinnych Achillesa. Po lewej: Tetyda oddaje synka centaurowi Chironowi na wychowanie; po prawej: Chiron z Achillesem polują na Iwa.

Ryc. 52. Malowidło pompejańskie. Na ziemi leżą lusterko, szkatułka z klejnotami i inne przedmioty ponętne dla kobiet, ale także hełm i tarcza. Postać główna: Achilles, przed nim Odyseusz. Kiedy na znak Odyseusza zabrzmiały trąby, Achilles porwał już miecz, zbierze i resztę broni; wyrywa się z ramion towarzyszki, która daremnie usiłuje go zatrzymać.

Ryc. 53. Ofiarowanie Ifigenii, malowidło, które się zachowało w Pompejach. Kapłan Kalchas trzyma w ręku nóż; dwóch pomocników niesie Ifigenię; Agamemnon, pogrążony w smutku, zasłonił głowę szatą. Obok widzimy posążek Artemidy trzymającej dwie pochodnie, przy niej para psów. W obłokach unoszą się sama Artemida i nimfa wiodąca łanię.

Ryc. 54. Malowidło na wazie, przedstawia odwiedziny Priama u Achillesa. Achilles po obiedzie siedzi na sofie. Pod sofą znajdują się zwłoki Hektora. Priam ukończył już swą przemowę, za nim stoją słudzy z darami. Achilles zwraca się do swojego niewolnika, aby przyniósł napój na powitanie gościa.

Ryc. 55. Grupa Laokoona, wykonana z marmuru, jest jednym z najsłynniejszych dzieł rzeźby, jakie przekazały nam wieki starożytne. Wydobyto ją spod gruzów w Rzymie w 1506 r., znajduje się tam w Muzeum Watykańskim. Węże oplotły kapłana i jego dwóch synów i zadały już śmiertelną ranę ojcu i starszemu synowi; młodszy usiłuje jeszcze uwolnić się ze śmiertelnych uścisków.