58. Dzieje rodu Agamemnona

Powrót Agamemnona

Po długiej i zaciętej walce Grecy zdobyli potężny gród Priama, okryli się sławą wojenną i wywieźli ze zdobytej Troi niezmierne bogactwa. Wszyscy od dawna tęsknili za ojczyzną i pragnęli czym prędzej trafić pod dach rodzinny. A jednak teraz właśnie, kiedy już wszystkie trudności zdawały się ustępować im z drogi, gdy każdy z nich widział się niemal u kresu spełnionych marzeń, srogo zaczęły gnębić losy niejednego z uczestników uwieńczonej chwałą wyprawy. Dla innych znowu powrót w rodzinne progi, tak gorąco upragniony, stał się źródłem nowych niebezpieczeństw i bolesnych doświadczeń, a nawet przyczyną zguby.

Klitajmestra, małżonka Agamemnona, nie mogła darować mężowi, że ofiarowaniem Ifigenii tak boleśnie obraził jej uczucia macierzyńskie. Skorzystał z tego Ajgistos, stryjeczny brat Agamemnona, syn Tyestesa, który po ojcu odziedziczył nienawiść do Atreusza i jego rodu. Przybył do Myken, zupełnie oczarował sobą Klitajmestrę i w zastępstwie Agamemnona objął rządy w państwie.

Gdy po wielu latach wieść o zburzeniu Troi dotarła do Grecji, Ajgistos i Klitajmestra tak się urządzili, że przyjazd Agamemnona nie mógł ich zaskoczyć nieprzygotowanych. Na szczycie zamku dzień i noc stał odtąd strażnik, a drugi przebywał stale nad brzegiem morza i wypatrywał, czy nie zbliża się okręt królewski. Gdyby Agamemnon przybił nocną porą do brzegu, stojący nad morzem strażnik miał rozniecić ogień, żeby zobaczono go z zamku jako znak przybycia króla.

Powracające z Troi okręty Agamemnona pozostawały pod szczególną opieką Hery i dlatego nie doznały żadnych niepomyślnych przygód. Dopiero kiedy zbliżały się do Peloponezu, zerwała się straszna burza. Nie uszkodziła wprawdzie żadnego okrętu, lecz zapędziła flotę z powrotem na pełne morze. Przypadek ten powiększył tylko tęsknotę Agamemnona za krainą ojczystą; tym bardziej więc ucieszył się, gdy nareszcie dobił szczęśliwie do brzegów rodzinnej ziemi i mógł wylądować.

Było to właśnie w nocy. Zapłonął więc natychmiast od dawna przygotowany stos, a strażnik zamkowy w Mykenach, zobaczywszy płomień, zatrąbił w róg i obudził wszystkich mieszkańców zamku, zwiastując im, iż Agamemnon powrócił.

Gdy król zbliżył się do grodu, którego tak dawno nie widział, Klitajmestra wyszła mu naprzeciw i powitała go z udawaną serdecznością, okazując mu swą miłość i radość oznakami czci i uległości, tak że bohater nawet nie spodziewał się takiego przyjęcia. Zmęczony podróżą i okryty kurzem, Agamemnon pragnął przede wszystkim wykąpać się i udał się do izby łaziebnej. Ledwie wszedł do kąpieli, Klitajmestra zarzuciła na niego siatkę splecioną z mocnych sznurów. Usiłując się z niej wydobyć, Agamemnon wikłał się coraz bardziej, a gdy miał już ręce skrępowane i nie mógł się bronić, doskoczył Ajgistos i zabił go mieczem.

Orestes i Pilades

Syn Agamemnona Orestes liczył lat jedenaście, kiedy ojciec zginął zdradziecką śmiercią. Klitajmestra i Ajgistos zaczęli teraz nastawać także na życie chłopca, dręczyła ich bowiem obawa, że zostanie kiedyś mścicielem zamordowanego ojca. Aby więc ocalić Orestesa, Elektra, siostra jego i Ifigenii, wysłała go do stryja, panującego w dalekiej krainie; tutaj wychowywał się razem ze swym stryjecznym bratem, Piladesem. Orestesa i Piladesa, krewnych i rówieśników, połączyła rychło najtkliwsza przyjaźń.

Gdy Orestes dorósł, wyrocznia delficka przypomniała mu synowski obowiązek pomszczenia na mordercach śmierci ojca. Orestes i Pilades wybrali się zatem razem do Myken. Nieznani tam nikomu młodzieńcy, nie chcąc budzić podejrzenia Ajgistosa i Klitajmestry, opowiadali, że jedynak Agamemnona zginął wskutek nieszczęśliwego wypadku na wyścigach. Przybyli właśnie, jak mówili dalej, z jego polecenia i przywieźli urnę, zawierającą jego popioły. Orestes bowiem, umierając, miał wyrazić życzenie, aby pochowano go w ziemi ojczystej. Na tę wieść występna para, nieprawnie dzierżąca tron Myken, nie ukrywała swej radości, że nareszcie będzie mogła czuć się bezpieczna. Wręcz inaczej podziałała wiadomość na siostrę Orestesa. Elektra dzień i noc opłakiwała zgon rodzica, a w swym bezmiernym smutku pocieszała się jedynie nadzieją, że Orestes pomści kiedyś potworną zbrodnię. Znienawidzona przez matkę z powodu wiernego przywiązania do pamięci ojca, pędziła w domu rodzicielskim żywot gorszy niż ostatnia niewolnica. Teraz upadła jak gromem rażona na straszną wieść, którą przynieśli cudzoziemcy. Jakże wielka jednak była jej radość, gdy obaj przybysze wyjawili jej prawdę, gdy się przekonała, że to sam Orestes stoi przed nią, że przybył z zamiarem pomszczenia ojca! Ściskając brata, ze łzami w oczach, gorącymi słowami zaklinała go, aby spełnił czyn, którego bogowie żądają od niego. W żywych barwach przedstawiała mu, jak niecnie Klitajmestra podeszła ojca i jak zdradziecko go zamordowano.

Orestes pomścił śmierć ojca, zabił Ajgistosa i Klitajmestrę, własną matkę. Posłuszny rozkazom wyroczni i spełniając obowiązek synowski, tym samym stał się matkobójcą. Toteż zaledwie ciało matki runęło na ziemię, wyszły na światło dzienne i stanęły przed Orestesem straszne boginie zemsty, Erynie, które ścigają zabójców. Odtąd dzień i noc nie dawały mu odetchnąć, przepędzały go wciąż z miejsca na miejsce i stawiały mu przed oczy krwawe widmo zamordowanej matki. Stan duszy Orestesa równał się szaleństwu, a nie było sposobu zaspokojenia straszliwych Erynii. Apollo delficki, do którego zwrócił się Orestes, doprowadzony do rozpaczy nieustanną męczarnią, kazał mu podążyć do Taurydy i sprowadzić stamtąd wizerunek siostry.

Ifigenia

Orestes i Pilades, który go i w tej wyprawie nie opuścił, udali się więc razem do dalekiej Taurydy (dzisiejszego Półwyspu Krymskiego). Tam wśród szumiących drzew rozległego gaju wznosiła się prastara świątynia bogini Artemidy. Mieszkańcy tego kraju oddawali jej cześć w ten okrutny sposób, że wszystkich cudzoziemców przybywających w te strony palili na ołtarzu strasznej bogini. Toteż Orestesa i Piladesa, kiedy przybyli, pojmano i oddano w ręce najstarszej kapłanki Artemidy. Po pewnym czasie Orestes dowiedział się, że kapłanką tą jest osoba najbliższa mu na świecie — Ifigenia, którą on i wszyscy od tylu lat opłakiwali jako nieżyjącą.

W owej strasznej chwili, gdy nóż Kalchasa dotknął szyi królewny, Artemida zakryła ją chmurą i uniosła sprzed oczu zgromadzonych aż do odległej Taurydy, do swej świątyni. Tu z polecenia bogini córka Agamemnona sprawowała obowiązki najstarszej kapłanki, dokonywała mianowicie ceremonii poświęcenia ofiar, które oddawała podwładnym kapłankom, aby je zabiły i spaliły. Teraz, kiedy nastąpiło spotkanie rodzeństwa, radosne, lecz i bolesne zarazem, gdyż Ifigenia dowiedziała się teraz dopiero o strasznej śmierci ojca i matki i ściganiu brata przez Erynie — postanowili wszyscy troje, Orestes, Pilades i Ifigenia, powrócić do Grecji i zabrać ze sobą „wizerunek siostry”, tj. czczony w Taurydzie posąg Artemidy, siostry Apollina, który domagał się tego przez usta Pytii. Królowi Taurydy Ifigenia oświadczyła, nie wymieniając imion przybyszów, że jeden z nich, matkobójca prześladowany przez Erynie, wstąpiwszy do świątyni i dotknąwszy ołtarza i posągu bogini, pokalał wszelką własność Artemidy. Poleciła zatem królowi jako najstarsza kapłanka okadzenie całej świątyni, sama zaś z posągiem bogini i z oboma jeńcami udała się nad morze, aby, jak oświadczyła, w jego czystych nurtach obmyć posąg i oczyścić matkobójcę.

Król uwierzył słowom kapłanki, która nigdy dotąd nie nadużyła jego zaufania. Tymczasem Ifigenia, Orestes i Pilades przybyli nad brzeg morza i z posągiem bogini wsiedli na okręt Orestesa, który stał ukryty wśród skał wybrzeża. Ale ucieczka nie udała się. Taurowie puścili się w pogoń za uchodzącymi, dognali ich i zaprowadzili przed wrzącego zemstą króla. Zamiast upragnionego powrotu do ojczyzny groziła im niechybna śmierć, gdy nagle zjawiła się w obłokach bogini Atena i obwieściła królowi, że jest wolą bogów, żeby Greków puścił wolno do ojczyzny i zostawił im posąg Artemidy, który odtąd miał być czczony w Grecji.

Ocaleni tym cudem Grecy przywieźli posąg bogini do ojczyzny, a Ifigenia spełniała nadal obowiązki kapłanki w nowej świątyni. Erynie opuściły Orestesa, który objął tron ojcowski. Jego wierny przyjaciel i nieodstępny towarzysz Pilades ożenił się z Elektrą i także objął rządy po swym ojcu. Przekleństwo ciążące na rodzie Tantala ustąpiło odtąd łasce niebian.