III

Perun = piorun, imię i funkcje bóstwa, zdaje się, żadnych nie nastręczają wątpliwości; zwykłe to nomen agentis33, jak setki innych na -un, od prania. 1 tak je pojął Niederle i uchwyciwszy się wzmianki Prokopiuszowej, wedle której ο της αστραπης δημιοργος bóg najwyższy, prawi, że gdyby Prokopiusz zapisał imię słowiańskie tego boga, brzmiałoby prawdopodobnie Πορουν lub Περουν; wedle niego (str. 103) jest Perun prastare, domowe, słowiańskie, z początku nieuczłowieczone ubóstwienie gromu i błyskawicy, a ponieważ ten to objaw przyrody najwięcej uwagę więził i najwięcej ludziom strachu i bojaźni napędzał, spojono go z przedstawieniem o demonie, silnym nad innych, który u Słowian, jak w mitach innych narodów, z powodu walnego swej funkcji wrażenia, z biegiem czasu wywyższony został jako bóg przedni, najsilniejszy i uczłowieczony. Na końcu doby słowiańskiej dobiegł rozwój kultów miejscowych do tego, że starą postać gromowładnego demona przytłumiły inne; tylko na Rusi tego nie było; tam był Perun nie tylko bogiem ludu, ale i drużyna wariaska z księciem na czele uznała go jako oficjalnego boga ruskiego”. Stawia go też na czele Olimpu słowiańskiego (str. 93–104). Podobnie i inni; wedle Janki (str. 218) „u Prasłowian to przedstawienie (o jasnym niebie jako o bóstwie naczelnym), pierwotnie ogólnie indoeuropejskie, przytłumiono istotą gromowładną, Perunem”; na str. 230 odpowiada mu wymaganiom co do bóstw prasłowiańskich najlepiej ruski Perun; Perun jako uosobienie zjawiska przyrody „bez wszelkiej wątpliwości już za prawieku zajmował naczelne miejsce między bóstwami słowiańskimi, jako istota przyrody, nieograniczona związkami poszczególnych szczepów, lecz znana i czczona powszechnie”; na niego przysięgali Prasłowianie a wedle Prokopiusza του της αστραπης δημιοργον za najwyższego uznawali boga; dodaje bajkę Guagninową o wiecznym ogniu dębowym, utrzymywanym dla niego w Nowogrodzie i że od początku poświęcony mu był kosaciec (peruniką zwany, ależ to było tylko na Bałkanie!). O dawniejszych mitologach nie masz co i mówić; dla nich był Perun stale prasłowiański bóg najwyższy. Odnachodzono go siłą mocą wszędzie poza Rusią, więc powoływano się i na „perunden” Słowian załabskich, nie zważając, że to nic nie dowodzi, bo tłumaczy dosłownie „Donnerstag”, jest więc jawnym germanizmem i nic więcej. Wymienia Helmold jako deus terrae Aldenburgensium (holsztyńskich) jakiegoś Prove, więc i z niego Peruna robią (jeden rękopis ma nawet Prone!), chociaż to właściwie może prawo oznacza? Między bóstwami w Korzenicy rugijskiej wymienia Sakson Porenutius, niby, co sensu ani analogii nie ma żadnej na świecie całym, Perunic, syn Perunowy (Niederle str. 98) albo wedle innych Peruniec. Nie ma więc u Słowian zachodnich, inaczej niż u wschodnich, wyraźnego śladu bóstwa Perunowego, bo jawnych fałszerstw Kollarowych o jakimś buoh Parom; za starych bohow, za boha Paroma” w pieśniach słowackich o Paromie i Ratce i innych nikt już od dawna nie przytacza. Również i u południowych Słowian nie ma ani jednego wyraźnego świadectwa (oprócz frazesu Prokopiuszowego, które nie dowodzi niczego, bo skalkowane jest wedle mitologii klasycznej) o bogu Perunie, co naturalnie nie dziwi, bo o żadnych innych bogach na południu słowiańskim z przyczyn wyżej wymienionych (martwoty literatury południowosłowiańskiej, braku kronik itd.) dziwić nie może. Niederle str. 99 przytacza wprawdzie parę tekstów: єχ του Πυρηυος (od wieszczby Perunowej) dowiaduje się wódz słowiański Chatzon o wyniku bojowym, ale tego rękopisu greckiego bliżej nie znamy wcale, a zastępstwa Zeusa przez Peruna w Aleksandreidzie w tekście cerkiewnym dokonano raczej na ziemi ruskiej, niż na bułgarskiej; cytata z XVIII wieku, o czci Perunowej w Bułgarii może być wymysłem literackim, co Niederle sam przyznaje.

Brak jakiegokolwiek niezbitego świadectwa o boskiej czci Peruna poza Rusią zastąpiono dwojako. I tak powoływają stale liczne nazwy miejscowe, po całej Słowiańszczyźnie, od pomorskiej wsi Prohn (koło Stralsund, Perun, Pyron itd. w w. XIII) począwszy przez czerwonoruskie „do Perunowa duba” (z r. 1302 przy graniczeniu diecezji przemyskiej), poprzez różne polskie Piorunowy, Piorunki itd. (z niepolską wokalizacją Perunowa góra, Perunowy dział) aż do serbskich i bułgarskich Perunac, Perunji vrh, Perunja ves itd. (dokładniejsze cytaty zob. u Niederlego str. 98 i 100); wedle Janki (str. 221) nie było u dawnych Słowian granicy bez piorunowego dębu. Ależ wszystkie te nazwy nie dowodzą bynajmniej boga Peruna i czci jego, bo wystarczy i rażenie drzewa od gromu i są nazwy osobowe Pioruny, u nas (Stryjkowski tak się nazywał) i u Czechów, więc niejedna z tych nazw ze wszelką pewnością odpada. Mimo to nie należy ich lekceważyć czy usuwać, zważywszy szczególniej, że rozszerzenie nomen proprium34 Perun kłóci się z rozszerzeniem nomen appellativum35 piorun, nieznanego zupełnie na południu czy u Czechów, Łużyczan itd., mało znanego na Rusi a żywotnego właściwie tylko u nas. U innych Słowian grom go zupełnie zastąpił, więc tym więcej należy się liczyć z nomenklaturą wysuwającą tak znacząco Piorun; kosaciec — perunika (nie z Weronika poszła ta nazwa) to wie się u Serbów i bogisza, więc na mitologię zakrawa i ta nazwa.

Po wtóre powołują się na kult św. Eliasza „gromownika”, powszechny u Słowian południowych i wschodnich, jako zastępstwo kultu Perunowego, jakoby całkiem umyślnie Eliasza za Peruna cerkiew podsunęła; najwięcej szczegółów o kulcie ruskim i bałkańskim (rumuńskim) Eliasza-Peruna zebrał Léger str. 66–76; zwracano nawet osobliwszą uwagę na to, że w Kijowie Ruś pogańska zaprzysięgała za Igora układ z Grekami na Peruna a chrześcijańska w cerkwi św. Eliasza. Ależ to wszystko nie mówi nic o kulcie Perunowym, odnosi się tylko do folkloru chrześcijańskiego, greckiego, co św. Eliaszowi (dla samego brzmienia zrównał go lud grecki z Heliosem) dla roli, jaką w biblii odgrywa, władzę nad chmurami (deszczem, rosą, zasuchą) i gromami (wyżej wspomnieliśmy o jego wozie ognistym i bajaniach o nim ruskich) przypisał; wyobrażeń chrześcijańskich dowodzi dalej tępienie złej siły diabelskiej przez gromy (już w tekście ruskim z XV w. pyta Epifaniusz św. Andrzeja, czy to prawda, że Ilia grzmi i „goni żmija”?). Słuszniej więc wyraża się Niederle str. 104, że takiej „restytucji” (kultu Perunowego przez Eliaszowy) dowieść nie sposób, że mógł się odnośny kult Eliasza, jak kult innych patronów, bezpośrednio rozwinąć z tradycji biblijnej i cerkiewnej i niczym się z pogaństwem nie wiąże.

Przekonywających dowodów o kulcie Perunowym poza Rusią nie ma więc nigdzie, ale rozszerzenie w terminologii topograficznej, nomen proprium Perun (bo appellativum Perun mało stosunkowo u Słowian znano) dowodzi (czy wskazuje) i oprócz Rusi istnienia bóstwa pod taką nazwą, co głównie w Polsce na appellativum zeszła.

Dotąd szło wszystko gładko i jasno — teraz nasuwają się trudności. Bo oto w terminologii topograficznej pojawia się obok Peruna Peryn, u nas, na Rusi, na Bałkanie (Perinplanina, chociaż Jireczek niegdyś tę nazwę z albańskiego wywodził), przykłady zob. niż.; Peryn w każdym razie byłby starszy niż Perun (por. nasz piołun zamiast dawniejszego piołynu) i jedynie odpowiada przyrostkiem swoim litewskiemu Perkünas. Dalej bowiem stawa nazwa ogólnolitewska, odwieczna, głównego bóstwa całego litewskiego plemienia w najszerszym słowa znaczeniu, gromowładnego bożka słonecznego, w parę do Peruna; Perkunas znaczy grom, perkunija burzę gromową. Ale jak pogodzić odmienne brzmienia? Perkunas nie mogło powstać z Peruna i na odwrót. Najwygodniej rozerwać je, zaprzeczyć ich identyczności; Janko np. ani słówkiem o Perkunie nie wspomniał; inni słowiańskiego Peruna pożyczką litewską ogłosili(!); wedle Niederlego (str. 102) „imię Perun albo jest per+un albo jest słowiańskim derivatem wyrazu praaryjskiego, na jaki wskazuje równanie ind. Pardżanja, nord. Fiorgynn, celt. percunia, albań. perendi, lit. Perkunas, chociaż zachodzą tu jeszcze trudności głosowe”, jakich autor bliżej nie określa, odsyłając do Kreka i innych. Aby je usunąć, zmyślił Pedersen dla Peruna pożyczkę ilirską, poniewaz w albańskim pierwotne rk w samo r przechodzić może. Nie wadzi powtórzyć, com już w Zasadach etymologii słowiańskiej zaznaczył, że nie masz w słowiańszczyźnie ani jednej pożyczki albańskiej (ilirskiej), oprócz ściśle miejscowych, bałkańskich, do jakich Perun naturalnie nie należy. Wobec faktu, że w Polsce istnieje nazwa Stopanowo, zaprzeczyłbym nawet, że bałkański powszechny stopan (pan) z ilirskiego poszedł, chociaż wobec takich nazw miejscowych jak np. Nieprowice (od Dniepru=Niepru) mógłby i bałkański Stopan do Polski jak tyle innych cudzoziemców przybyć i w nazwie miejscowej imię uwiecznić. Ależ mniejsza o to, Peruna z Albanii albo z Ilirii nikt przenigdy nie wywiedzie, ponieważ Perun jest słowo prasłowiańskie.

Może jednak nie pierwotne. Formę litewską z rk znamy bowiem co najmniej o jakie tysiąc lat wcześniej niż słowiańską z samym r; od Litwy bowiem zapożyczył język prafinski (a więc najpóźniej około Nar. Chr.) własną nazwę diabła, Perken, z rk; Perkunas zaś (co do przyrostku por. Neptunus, Fortuna i inne) nie mogło w żaden sposób, np. jakąś etymologią ludową, z Perunas powstać — tylko odwrotny proces można by zrozumieć; forma więc Perun nie jest pierwotna. Gdyby nią była, raziłaby nas wręcz jako nazwa bożka, ponieważ Słowianie nie zwykli bogów od zjawisk przyrody wprost przezywać; oni nie wzywają Słońca, Ognia itd., wzywają Daćboga-Swarożyca, Trzygłowów, Świętowitów itd.; Piorun bóg i grom byłby więc czymś mniej u nich zwykłym. Całkiem co innego, gdyby wedle lit. Perkunas słow. *Perkyn było formą pierwotną, boga gromowładcy, bo pod wpływem etymologii ludowej, o perą opartej, w Peruna się odmieniła, z dawniejszego jeszcze *Peryna. Dla owego *Peryna (znanego dobrze i w topografii polskiej) zachowały najciekawszy przykład okolice nowogrodzkie, bo nie ulega wątpliwości, że ich monaster peryński pozostaje w ścisłym związku z Perunem nowogrodzkim. Mimochodem zaznaczamy, te lud ruski o żadnym Perunie żadnej nie zachował wzmianki; nie zna go nawet lud białoruski, co z polska chyba tylko o słowie — piorunie zatrąca; wedle niego pochodzą łoskot i iskry z tarcia dwu olbrzymich żarn, a odpadki ich to tzw. strzały piorunowe, a grom poraża czartów chroniących się do drzew (Bogdanowicz str. 76). Lud zaś nowogrodzki tak dalece o Piorunie zapomniał, że nazwę monasteru peryńskiego wywodzi od zwierza — żmija jakiegoś, co się tak nazywał. Trzecia Kronika nowogrodzka świadczy pod r. 988, że biskup Akim (Joachim) Peruna posiekł, co w Wielkim Nowogrodzie stał na Peryni (tego dodatku; co itd., nie znają obie dawniejsze redakcje); na tej Peryni założono później ów monastyr.

Wiadomość o tym od dawna już nieistniejącym monastyrze zapisał i Herberstein; on i Kronika nowogrodzka (trzecia) czerpali z jednego źródła, ale w dalszym ciągu Herberstein źródło lepiej przepisał niż Kronika. Rzucił bowiem odpływający Perun maczugę swoją na most nowogrodzki i dziś jeszcze biją się Nowogrodzianie tą maczugą wedle Kroniki, co widoczna niedorzeczność; Herberstein opowiada trafniej, że dziś jeszcze w pewne dni gdy się okrzyk Perun rozlega, stają Nowogrodzianie do zatartych zapasów między sobą (sport na kułaki uprawiano przez całą Ruś po miastach i miasteczkach), tak że ich ani praefectus (wojewoda) uśmierzyć nie zdoła. Gwagnin wspomina również o monastyrze, ale co dodaje o podobiznie piorunowej w rękach bożka, o wiecznym ogniu dębowym i o karaniu śmiercią dozorców ognia, skoro im zgasł, odwzorował on sam, czy kto inny, na Westalkach; źródła dawne do żadnych podobnych rojeń nie uprawniają i usuwamy je zupełnie, chociaż Janko te najmarniejsze bajki powtarza, ale częściowo tylko, lecz skąd to dowolne rozróżnianie? Cóż go do takiego wyboru uprawnia?

Ponieważ nie mogła wyjść forma Peryn od Peruna, przypuszczamy proces odwrotny, że to Peryn tak odmieniono, ale i *Peryn niepierwotny zastąpił *Perkyna dawniejszego; *Perkyn, imię boskie, pod wpływem obok istniejącego, późniejszego peruna, appellativum dla zjawiska przyrody, utracił najpierw k, a potem i y w u odmienił. Lecz cóż znaczy *Perkyn = Perkunas? Właśnie nazwy drzew powtarzają się bardzo dokładnie o Litwy i Słowian, por. identyczne u obu nazwy lipy, wiązu, jodły, jasiona, olchy, jabłoni, gruszy i innych; tylko co do dębu oba szczepy równomiernie wszelkie dawne, wspólne nazwy utraciły. Lit. anzuołas i anżuolas, pruskie anzonis (czy nie auzonis?) jest nomen agentis i znaczy szumiącego od użu szumieć, bo an i au wymieniają się36; słowiański dąb również nie dąb, lecz znaczył po prostu drzewo; wszelkie wywody etymologiczne, twierdzące, że die Bedeutung ’Eiche’ ist als die ursprünglichere anzusehen und ’Baum’ daraus verallgemeinett37’ (Berneker, l, 216) są mylne; mylna też ostatnia Bernekera etymologia, jakoby dąb nazwano od ciemnej barwy drzewa (τυφος, Taub itd.), ale o tym szerzej na innym miejscu rozprawiam. Tu poruszam pytanie. czy wspólna litwo-słowiańska nazwa dębu, najcelniejszego ze wszystkich drzew aryjskich, nie ocalała w nazwie wspólnego bożka, Perkuna*Perkyna*PerynaPeruna?

Gdzież mieszkają bogowie? Gaj czy drzewo nigdy nie jest bogiem, zawsze jego siedzibą ulubioną. Jeszcze na początku XV w. żalą się Żmudzini przed Witowtem wniebogłosy, że siekiera misjonarska porywa się na gaje święte, mieszkania bogów, skąd im deszcze i urodzaje płyną. Więc czy może być dla pierwotnego boga, choćby najsilniejszego, odpowiedniejsze nad prastare dęby (por. Zeusa w Dodonie) mieszkanie, a stąd i nazwa jego? *Perkyn (co do przyrostka por. Wolyń od wołu, piołyn — a u nas od XV w. piołun) = Perkunas, wszechwładny bóg niebios zastąpił Litwie i Słowianom we wspólnej ich prarodzinie imieniem swym dawniejsze, aryjskie powszechne, Litwie i Słowianom nieznane już imię Juppiter, Dyuus pita, Zeus Tiu i to imię było ich wspólnym nabytkiem, poszło zaś od nazwy dębu pierwotnej, a dąb, nie lipa przenigdy, wielkich bogów najpewniejsze siedlisko.

*Perkyn = Perkunas byłby więc „Dębowcem”, od pierwotnej nazwy dębu, *perkus powtarzającej się w Föhre, co Niemcom nie sosnę, jak dziś, lecz dąb pierwotnie oznaczała, w quercus z *percus (jak quinque i coquo z pierwotnych słów na początkowe p-), w celtyckiej Ercynia silva itd., por. Walde i. h. v. Z Pardżanją indyjskim i z Fiorgynnem nordyjskim Perkuna nie łączę; to bożek litwosłowiański, co w litewszczyźnie do dziś pierwotną nazwy postać zatrzymał, u Słowian swego k pod wpływem czasownika perą w jakim 2–4 wieku po Chr. się pozbył; Perkyn pierze odmieniono w Peryn pierze a później i w: Perun pierze. Perk w znaczeniu drzewa ocalało w czeskim prkno ’deska’ (z czym jednakie naszego, czeskiego lid., parkanu nie łączymy; czy to pożyczka węgierska?). Z czasem nazwa litwosłowiańskiego boga ustąpiła na ziemi słowiańskiej innym; pozostało jednak miejscami słowo: perun, ale już nie w znaczeniu kultowym, tylko w znaczeniu nazwiska przyrody.

Tak łączę Perkuna i Peruna, mimo wszelkich trudności fonetycznych nie rozrywając związku. Przede mną o to samo pokusił się Grienberger Archiv. f. slav. philol. XVIII, 13–16, ale wywodzi Peruna wprost od per- zwykłym przyrostkiem nom. agent., Perkuna pośrednio od tego samego, przez Perikas Perikunas albo raczej od jakiegoś Per-quos Pequus (od tego samego pierwiastka), które odnachodzi w germ. *ferwhu serce (jako bijące), z czego nazwy dla życia, człeka, świata powstały (firahi ludzie, gockie fairhwus świat); nordyjskie nazwy mityczne Fiörgyn dla istot zostających w związku z gromownikiem nordyjskim, Thorem łączą się z litewskim Perkunyja bezpośrednio. Cała ta kombinacja, acz bardzo starannie przeprowadzona, nie ostaje się przed ściślejszą krytyką, bo nie tłumaczy wcale formy Peryn, nie zważa, że lit. -unas a słow. -un w samogłosce stanowczo się różnią, słow. -un odpowiada przecież χεςυνος itp.; ostatecznie rozstrzyga jednak i Grienberger poniekąd jedność Peruna-Perkuna, skoro Perun wedle niego derivatum verbale, Perkunas zaś nominale, chociaż od tego samego pierwiastka i w tym samym znaczeniu.

Tu wstawiam uwagę co do przyrostka litewskiego -unas; Leskien, Bildung der Nomina etc. str. 395 uznał je bowiem za pożyczkę słowiańską; tak nie jest bynajmniej. Łotwa nie zna wprawdzie tego przyrostka wcale, ale -unas (-ůnis) jest bardzo pospolite, jest i -onas i wobec wahań co do samogłoski (ů-u-o), powtarzających się stale (przecież przyroda litewskiego ů bardzo wątpliwa) można i przyrostkowi — ūnas rodzimość przyznać; odsądzając ūnas od rodzimości nie uwzględnił Leskien właśnie naszego Perkünas. Moim zdaniem -ūnas, mimo zupełnej niektórych formacji zgody i widocznej pożyczki, np. w begunas=biegun, liżunas = lizun, wałkunas = wałkoń, i mimo feminina na -ka, zdradzające również pożyczki słowiańskie, jest przyrostkiem litewskim, malūnas = młyn, karaliūnas: królewic (por. laigunas=szwagier) w nieznanym u Słowian oznaczaniu pokrewieństwa, swogūnas cebula i inne; jawnie występuje u osnów na u, np. wirszūne wierzchołek. Nie można więc ze strony przyrostka nic Perkunowi zarzucać; od osnowy na -u najpoprawniejsza to formacja. Lecz wracamy do dziejów słowiańskiego Peruna.

Do nowego, acz krótkotrwałego życia kultowego powołali w Kijowie i Nowogrodzie Peruna normańscy książę i drużyna, najgorliwsi Thonara-Thora czciciele; Thor, nie Odyn ani Freyr, był ich właściwym bóstwem; jego nowa cześć odżyła u Słowian wschodnich pod dawną nazwą. Nowa więc cześć bożka Pioruna była tylko staroruska, miejscowa, najsilniej o Kijów i Nowogród oparta, mało czy mniej ludowi słowiańskiemu znana, który też najzupełniej o Perunie zapomniał (inaczej niż Litwin), gdy ślady innych bóstw, Wołosa, Mokszy, pozostały do dzisiaj. Normańska drużyna klnie się też Perunem, albo wyłącznie za Igora (czyżby tylko kronikarz opuścił wzmiankę innych bogów?) albo wraz z Wołosem. Szwedzki Thor odmienił w Kijowie i Nowogrodzie nie tylko nazwę, lecz i strój i atrybuty; brodacz szwedzki zatracił tu brodę, miał tylko wąs złoty (z jego „us złat” w Kronice urobiono w XVIII wieku nowego bożka Usłada, niby Kupido), gdy w Szwecji go nigdy wąsalem nie przedstawiano; wygolona broda i włosy, ale wąs zawiesisty zdobiły i Świętowita arkońskiego, jak każdego (oprócz kapłana Świętowitego, długobrodego i długowłosego) Rugijczyka; por. srebrny wąs korzenieckiego Trzygłowa-Tiarnoglofi.

Różnił się więc kijowski Perun od szwedzkiego Thora fryzurą i atrybutami: ów dzierżył kij, ten młot dźwigał, miölnir-mołniję (por. pruskie melkowe, nieodgadnione dotąd należycie, o burzy?); Janko str. 222 włącza tu najniepotrzebniej zmyślony moim zdaniem opis mniemanego białoruskiego „Peruna” i wkłada pierwotnemu Perunowi broń ognistą, upodobnienie jakieś pioruna w ręce, niby młot Thorowy — całkiem dowolnie, wbrew źródłom.

O Perunie i Thorze rozprawiał Stanisław Rożniecki (duński sławista), Archiv f. sl. Philol. XXII 462–520. Od niego zaczerpnąłem kilka wyżej przytoczonych szczegółów; pomysły jego własne uważam za zupełnie chybione. I tak otrzymała wedle niego wspomniana w Kijowie w w. XII Turowa bożnica nazwę od kultu pierwotnego Thora; bajka to wierutna, gdyż najpierw nigdy bożnicą nie nazywano świątyni pogańskiej (bożnica cerkwią była38) i do dziś u Litwy i Łotwy tylko w tym istnieje znaczeniu, gdy na Rusi pierwotne odmieniła i o obrazach świętych w domu się używa), a po wtóre nikt w Kijowie o świątyniach pogańskich nie słyszał, słupy boskie na wzgórzu — toć jeszcze nie „bożnica”. Za to oświecił autor nordyjskimi paralelami jak najzupełniej szczegóły przysięgi Olegowej; po złożeniu na ziemi broni i „bugów” to jest naramienników wzywają Peruna; gdyby przysięgę złamali, niech broń własna ich nie broni więcej, niech pożółkną jak złoto. Ta rozprawa Rożnieckiego odznaczała się jeszcze względną wstrzemięźliwością; o niej zapomniał zupełnie w najnowszym dziele: Varaegiske minder i den russiske heltedigtning (Kopenhaga 1914, str. 307), gdzie bylinne nazwy, słowa i tematy w najniemożliwszy sposób ze szwedzkiego powywodził. Dla scharakteryzowania tej metody, co z największą drobiazgowością i z najściślejszą akrybią39 filologiczną przeciw wszelkiej metodzie grzeszy, wystarczy jeden szczegół: byliny Dniepr stale Nieprem nazywają, otóż Rożniecki (w dawniejszej rozprawie w „Izwiestijach” petersburskich i w wymienionej właśnie książce) twierdzi, powołując się na dzieńdnia itp. (!), że z dn- nagłosowego d- nie odpada w ruszczyźnie, natomiast odpada w szwedzkim, więc nazwę Niepr, a z nią i tematy bylinowe z nazwą tą łącznie przejęła Ruś od Szwecji! Ależ Polacy żadnej ze Szwedami nie mieli dawniej styczności, a tak samo Dniepr stale od XIII do XVIII w. Nieprem nazywali; nawet Maciej Miechowczyk w opisie obu Sarmacji; Stojeński w gramatyce polskiej 1568 r.: Niepr, Niestr; Paprocki obu postaci równolegle używa; co gorsza, i z Dniestrem, a o nim u Szwedów głucho zupełnie! tak samo się obeszli i Niestrem go stale nazywali — cóż z tego, że dziś Mała Ruś przy: Dnipro, Dnistro, obstaje, w XIII-XVIII w. było inaczej; w: dnia, dno, d odpadać nie mogło, boć dzień, denko już (pominąwszy późniejsze dopiero zetknięcie się d i n) to d podtrzymywały. Więc cały wywód „Niepra” ze szwedzkiego jest tylko najgrubszym nieporozumieniem; wszelkie inne wywody, o bylinnym „kreście lewanidowym” itd. są również zupełnie chybione; normanizm najniepotrzebniej na nową naraził się porażkę, z której autochtoniści w guście Iłowajskiego i Hruszewskiego niechybnie i słusznie skorzystać by mogli.

Nie bez umysłu wtoczyłem tu sprawę „normańską”, ponieważ właśnie normaniści Peruna Włodzimierzowego wręcz z normańskiego Thora wywodzili, pochodzeniu jego słowiańskiemu przeczyli. Zaprzeczyć się nie da, że o Perunie-bogu, poza Kroniką i jej powtarzaniem w przeróżnych Słowach-kazaniach, zupełnie głucho na Rusi samej; powtarzają imię, lecz nigdy żadnych szczegółów nie przytaczają; nawet Słowo Igorowe, nazywające „starymi słowesy” różnych bogów, o Perunie grobowe zachowało milczenie, co przypadkowym nie jest. Lecz daleko mi do teorii normanistycznej samej. Thor nie wywołał Peruna, lecz wskrzesił jego, bo niepodobna mi rozrywać związku Peruna z Perkunasem; czy mój sposób rozwiązania wszelkich zagadek jedyny, trafny, niech inni osądzą; etymologia ludowa, co z Perkyna, Peryna — Peruna urobiła, jest starsza niż przestawka płynnej (*Prekyn), bo taka przestawka wszelka dopiero później się zaczęła; Peryn Perun jest prasłowiańskim wytworem, przestawka płynnej nie jest nim.

Streszczając wywody o Perunie przechylam się, w przeciwieństwie do Janki i innych raczej do wywodów Aniczkowa (str. 262 i 263): „Kult Peruna był kultem księcia i drużyny. Gdy Włodzimierz wystawia — w celach politycznego zjednoczenia Rusi, a raczej tylko dla silnego zaakcentowania siły zachwianego już bardzo pogaństwa — „kumiry” za dworcem, posyła Dobrynię do Nowogrodu urządzić i tam kult Peruna — widocznie go w Nowogrodzie nie znali; miał ten kult związać południe, Ruś, i północ, Wariagów40, albo przynajmniej oba grody, oparcie władzy Włodzimierzowej. Tak samo posyła nawrócony Włodzimierz tegoż samego Dobrynię do Nowogrodu, który został tegoż chrzcicielem-Kupałem. A ze słów owego przedmieszczanina nowogrodzkiego do zwalonego w Wołchow Peruna: dosyć jadłeś i piłeś, a teraz idź precz, można wnosić, że ocalała jakaś pamięć o obojętności dlań Nowogrodzian — naturalnie, skoro boga tego narzucono ludności, a dla jej własnych potrzeb religijnych on był zbyteczny”. Przytoczyłem te słowa, ale na wszystkie bynajmniej się nie piszę. Sama obojętność Nowogrodzian niczego by przeciw ludowości kultu Perunowego nie dowodziła; tak samo bowiem szydzili Rugijczycy ze swoich własnych arcyludowych Świętowitów, skoro się raz o ich niemocy przekonali. Również nie dopiero Dobrynia Peruna do Nowogrodu wprowadził — był tam Perun dawno przed Dobrynią, choćby za pierwszych Wariagów IX w.; zastrzegam się więc, jak i Niederle str. 103, przeciw tej „oficjalności”, przeciw temu „prawitelstwiennemu” kultowi Perunowemu (por. com wyżej o tej misji Dobryni i o całym postępowaniu Włodzimierzowym powiedział), właśnie ze względu na rozszerzenie imienia Perunowego po całej Słowiańszczyźnie, a jeszcze bardziej ze względu na Perkunasa. Nie potrzebuję dowodzić, że we zwrotach polskich (a podobnych białoruskich) niech cię piorun trzaśnie, tam do pioruna i podobnych, również jak u podobnych słowackich (parom sic! — do teba, kde si boł u paroma, parom tia vzal i innych, por. Niederle str. 97), również tyle mitologii, co w niemieckim Donner und Doria albo we francuskim foudre czy tonnerre, używanych przy klęciu; wszędzie tu piorun za diabła raczej staje, nic tu więc pogańskiego.

Jeżeli więc Korsz zapewnia, że „o słowiańskim pochodzeniu imienia Peruna nie może być teraz i mowy”, to niczym swej dowolności usprawiedliwić nie zdoła. W zjawisku atmosferycznym rozróżniał Słowianin wrażenia wzrokowe błyskawicy — mołnii (co z kaszubskiej mołnii w Encyklopedii Polskiej III wywiedziono, również tylko do rojeń należy); słuchowe gromu; mechaniczne (ictus fulminis, Blitzstrahl albo Blitzschlag) piorunu. Jest więc (lub może być) piorun w tym znaczeniu (nie o bóstwie) słowem prasłowiańskim, żywym w Polsce dotąd, zapomnianym gdzie indziej, co oddziałało swego czasu na pierwotnego, litwosłowiańskiego Perkyna-Peryna jeszcze w dobie prasłowiańskiej (przed wszelką przestawką płynnych) i w taki sposób do Olimpu słowiańskiego się przemyciło, gdzie jednak dla zbyt dotkliwego z samym zjawiskiem atmosferycznym spojenia ustępowało innym, nowym wyobrażeniom mitycznym; tylko na Rusi dzięki wpływowi normańskiego Thora wydostało się na nowo na szczyt Olimpu, ale nie na długo. Pytania o współczesności kultu Thorowego obok Perunowego wcale nie poruszamy, gdyż brak wiadomości o owym kulcie: turowej bożnicy doń nie zaliczamy, a innych poszlak nie ma, gdy i imię zwierzęcia tura tak znaczną w imiennictwie słowiańskim odgrywa rolę (poza Rusią! w Polsce, Czechach itd.), że śmiało wszelkie słowiańskie Turowy, Turwie, Turska, Turoby itd., od nazwy „buj-tura” wywodzić wolno.

Od Peruna, którego wysławiliśmy na czoło, bo i w kanonie Nestorowym takież zajął miejsce i, co o wiele ważniejsze, do litwosłowianskiego Perkuna sięga, przechodzimy do Swaroga-Daćboga.