SCENA II

Fruzia, Józia, Zuzia, Grzegorz.

Po krótkim milczeniu.

FRUZIA

Czemuż pan Grzegorz tak smutny?

GRZEGORZ

Ach!

FRUZIA

I wzdycha.

JÓZIA

Pewnie się kocha.

GRZEGORZ

Ach!

ZUZIA

Szczęśliwa ta, co się podobać umiała.

GRZEGORZ

Na stronie.

Która tu ładniejsza?

FRUZIA

Kochasz się więc waćpan?

GRZEGORZ

Kocham, dalibóg, kocham.

FRUZIA

Czemuż się nie żenisz?

GRZEGORZ

Myślę, dalibóg, myślę.

JÓZIA

Czy jeszcze co przeszkadza?

GRZEGORZ

Nie wiem, czy mnie zechcą.

FRUZIA

Któraż by nie chciała!

JÓZIA

Tylko że z waćpana wielki trzpiot być musi.

GRZEGORZ

Nie, nie, wierz mi waćpanna, że nie.

FRUZIA

Motylek płochy, nie ma i wątpienia.

GRZEGORZ

Na stronie.

Nie rozumiem.

FRUZIA

Kiwając głową.

Jaki by to był los biednej żony.

GRZEGORZ

Dlaczego biednej? Mojej żony los byłby najprzyjemniejszy.

FRUZIA, JÓZIA, ZUZIA

Otaczając go, ironicznie przez całą scenę.

Najprzyjemniejszy.

GRZEGORZ

Zaraz po ślubie wróciwszy do pułku, kupiłbym jej ładnego... konika.

FRUZIA, JÓZIA, ZUZIA

Klaszcząc w ręce.

Konika, ach, konika!

GRZEGORZ

Potem porządną, mocną... Baryłeczkę.

FRUZIA, JÓZIA, ZUZIA

Jak wprzódy.

Baryłeczkę, ach, baryłeczkę!

GRZEGORZ

I piękny, z przykrywką, zamykany... Koszyk.

FRUZIA, JÓZIA, ZUZIA

Koszyk, koszyk! Ach to pięknie! To ślicznie!

GRZEGORZ

Miałaby trunki84 i żywność. A że jestem dobrze znany panom oficerom, moja żona by im tylko dostarczała.

JÓZIA, ZUZIA

Ach, to pięknie! To ślicznie!

FRUZIA

Ale, panie Grzegorzu, a w czasie wojny jak będzie?

GRZEGORZ

Właśnie wtenczas najlepiej.

FRUZIA

Ale strach!

GRZEGORZ

Gdzie tam strach. To jest, co może być najpiękniejszego. Proszę widzieć, kiedy szwadron huzarów na harc85 wyjedzie.

FRUZIA

Na harc, słyszycie?

GRZEGORZ

Pif paf, pif paf!

FRUZIA, JÓZIA, ZUZIA

Pif paf!

GRZEGORZ

Dalej piechota: brr... Brr.

FRUZIA, JÓZIA, ZUZIA

Brr... Brr..

GRZEGORZ

Tu znowu armaty: bom... Bom...

FRUZIA, JÓZIA, ZUZIA

Bom... Bom... Biegając i skacząc wkoło niego. Pif paf... Brr... Brr... Bom... Bom...

GRZEGORZ

Kręcąc się wkoło i patrząc za nimi.

Lube, lube dziewczęta! Teraz żałuję, że nie jestem Turkiem.

FRUZIA

A fe, Turek.

GRZEGORZ

Ja wiem, że fe! Ale tą razą86 dobrze by mi było, bo mógłbym się z wami trzema naraz ożenić.

JÓZIA

Chyba, że tak.

DYNDALSKA

Zza sceny.

Józiu!

JÓZIA

Słucham, zaraz idę.

GRZEGORZ

Zatrzymując ją.

Zaczekaj.

JÓZIA

Nie mogę.

GRZEGORZ

Trochę.

JÓZIA

Pani woła

Odchodzi.

ANIELA

Zza sceny.

Zuziu!

ZUZIA

Idę...

GRZEGORZ

Zatrzymując.

Nie chodź.

ZUZIA

Muszę. Do zobaczenia.

Odchodzi.