SCENA VII
Orgonowa, Dyndalska, Aniela.
Siadają.
ORGONOWA
Rzecz niesłychana!
ANIELA
Nie do uwierzenia.
DYNDALSKA
Sprawka panów doradców.
ORGONOWA
Nie inaczej, sam by nie śmiał.
DYNDALSKA
Panu Rotmistrzowi wszystko nie na rękę.
ORGONOWA
I Kapelanowi.
ANIELA
Albo i Porucznikowi.
ORGONOWA
Ten nic nie znaczy.
ANIELA
Nie wierz temu, siostruniu.
ORGONOWA
Już ja ci ręczę. On ani pomoże, ani zaszkodzi. Jest czy go nie ma, wszystko jedno. Ale ci starzy, ci starzy, jak zaczną ruszać wąsiskami, to by w ogień wlazł jeden za drugim.
DYNDALSKA
Póki będą ze sobą, póty próżne nasze starania. My gadamy, gadamy, a pan kolega kiwnie głową i jużci po wszystkim.
ORGONOWA
Rotmistrz najstraszniejszy.
ANIELA
Kiedy tak... Poświęcę się dla waszego dobra: pójdę za niego.
DYNDALSKA
Ależ on ma rozum, kochany aniołku.
ANIELA
A dowcip waćpani.
ORGONOWA
Niech się stara mu podobać... Albo go podbije, albo go wystraszy. Zatem zawsze dobrze.
ANIELA
Chcę wam służyć mimo waszych urągań i zobaczycie, że swego dokażę.
ORGONOWA
Majora rozczulać.
DYNDALSKA
Nie dać mu odetchnąć.
ORGONOWA
Ani momentu. Jak go zmęczymy, to na wszystko przystanie. Ja go znam dobrze.
DYNDALSKA
Kapelana z obydwoma poróżnić.
ORGONOWA
Ile możności mu dokuczać.
DYNDALSKA
Zręcznie słówko wsunięte najlepszych często poróżni przyjaciół.
ORGONOWA
Już ja to biorę na siebie. Na waszym świadectwie polegam.
ANIELA
Otóż i Major.