SCENA VIII
Orgonowa, Dyndalska, Aniela, Major i dziewczęta.
Fruzia wchodzi poważnie, za nią Major, za nim Józia i Zuzia; stają przy drzwiach, chichotając się między sobą. Chwila milczenia. Na znak Orgonowej dziewczęta odchodzą.
ORGONOWA
Witamy z podróży.
Major się kłania.
DYNDALSKA
Po krótkim milczeniu.
Gdzież się pan brat wybierał?
MAJOR
Chciałem konia przejechać.
ORGONOWA
Konia przejechać?
MAJOR
Konia przejechać.
ORGONOWA
Tak, mały spacer zrobić?
MAJOR
Mały spacer zrobić.
ORGONOWA
I wrócić?
MAJOR
Z westchnieniem.
I wrócić.
ORGONOWA
Prędko?
MAJOR
Tak... To jest... Nie wiem... Bo to...
ORGONOWA
Na co to udawać? Lepiej prawdę powiedzieć.
MAJOR
Dobrze waćpani mówisz. Nie umiem i nie chcę udawać.
Wstają.
ORGONOWA
Chciałeś od nas więc odjechać?
MAJOR
Chciałem.
ORGONOWA
Same zostawić?
MAJOR
Same zostawić.
ORGONOWA
Tajemnie?
MAJOR
Bez pożegnania.
ORGONOWA
Do tego stopnia posunąłeś niegrzeczność.
MAJOR
Mylisz się waćpani, to nie była niegrzeczność.
ORGONOWA
Tylko uprzejmość.
MAJOR
Nie inaczej.
ORGONOWA
W nowym wcale63 sposobie: od gości w domu odjeżdżać.
MAJOR
Myślałem, że im beze mnie lepiej będzie. Nie umiem, przyznam się, dam przyjmować, i przy najlepszej chęci mógłbym nabroić z niewiadomości64 wiele złego. Już raz z mojej winy dostałyście mdłości. Któż ręczy, że nie pomrzecie, jak was jeszcze lepiej uczcić zechcę? Mógłżem zgadnąć, że konie powiększają spazmy, proch dreszcz, a pałasze kolki? I mogęż wiedzieć, czego wam trzeba, a czego nie trzeba?
ORGONOWA
Wszystko byś wiedział, gdybyś był kontent65 z naszego przybycia. Ale, niestety! Siostry kochające cię... Siostry dawno cię niewidzące...
DYNDALSKA
Utęsknione brata uściskać...
ORGONOWA
Mimo wszelkich trudności, wybierają się do ciebie...
DYNDALSKA
W najniegodziwszą drogę...
ANIELA
Ugrzęzłyśmy dwa razy.
MAJOR
Z westchnieniem na stronie.
Ach, któż was wyciągnął na moją biedę?
ORGONOWA
Przyjeżdżają zająć się twoim szczęściem...
DYNDALSKA
Troskliwe o twoje dobro...
ORGONOWA
I tak je przyjmujesz?
ANIELA
Chcesz porzucać.
ORGONOWA
Uciekasz od nich.
DYNDALSKA
Bez względu na ich słabe zdrowie...
ORGONOWA
Nerwy nadwerężone.
DYNDALSKA
Takaż to miłość braterska!
ORGONOWA
Taka wdzięczność! Ach, to boli!
Zaczyna płakać.
MAJOR
Ale, moja pani siostro...
DYNDALSKA
Niewdzięczność. I od brata!
Zaczyna płakać.
MAJOR
Do Dyndalskiej.
Ale, pani siostro...
ANIELA
Odpycha serca nasze!
Zaczyna płakać.
MAJOR
Ale, moja panno siostro...
ORGONOWA
Bądźże tu uczynna. Ach! Ach!
DYNDALSKA
Ach! Ach!
ANIELA
Ach! Ach!
DYNDALSKA
Rzucając się na krzesło.
Kolki!
ANIELA
Podobnież.
Słabo mi.
ORGONOWA
Podobnież.
Spazmy!
MAJOR
Tylko nie mdlejcie, dla Boga! Milczenie. Mdleją, co tu robić? Hej! Jest tam kto? Wody! Wódki! Octu! Czy pogłuchli... Grzesiu! Grzesiu! Wracając się ku nim. Mdleją, co robić? Grzesiu, wystrzel z moździerza!
Zrywają się wszystkie.
ORGONOWA
Nie wystrzel, nie wystrzel!
DYNDALSKA
Dla Boga! Nie wystrzel.
ANIELA
Już mi trochę lepiej.
MAJOR
Moje panie siostry, gadajcie, róbcie co chcecie, tylko nie mdlejcie. Bo do wszystkich diabłów...
ANIELA
Ach, fi! Co za brzydkie słowo!
MAJOR
Widzisz waćpanna, że ani dam przyjmować, ani z nimi umiem rozmawiać. Jednak co każecie, wypełnię, prócz jednego: ożenienia. Tym służyć nie mogę.
Dyndalska i Aniela, którym Orgonowa szepnęła, wychodzą do jej pokoju.