SCENA XVI
Grzegorz, Rembo.
REMBO
Winszuję, winszuję, panie Grzegorzu!
GRZEGORZ
Czego?
REMBO
O! Niby nie wiesz! Czegóż bym winszował, jeśli nie ładnej oblubienicy.
GRZEGORZ
A tak... Dziękuję ci.
REMBO
Jak się ożenisz, będę ci winszował w imieniu całego pułku.
GRZEGORZ
Nie rozumiem. Bardzo mądrze gadasz. Widać, żeś syn organisty.
REMBO
Wszyscy cieszyć się będą.
GRZEGORZ
To dobrze.
REMBO
Co to przyjaciół będzie miał pan Grzegorz!
GRZEGORZ
Tyle co i teraz.
REMBO
Wszyscy kochać go będą.
GRZEGORZ
Doprawdy?
REMBO
Za to ręczę... A nie Grzegorza, to Grzegorzową.
GRZEGORZ
O, tego wcale nie chcę!
REMBO
Chcesz czy nie chcesz, to tak będzie.
GRZEGORZ
Daj no mi pokój... Nie lubię takich żartów.
REMBO
Przyzwyczajaj się po trochu.
GRZEGORZ
Szalony! Jakby to być musiało.
REMBO
Będzie niezawodnie.
GRZEGORZ
Proszę cię, dajże mi pokój.
REMBO
Nie dam, bo mi cię żal, że takie robisz głupstwo.
GRZEGORZ
Tobie zazdrość.
REMBO
Ale stary, stary!
GRZEGORZ
Przedrzeźniając.
Ale młodziku, młodziku!
REMBO
Pomiarkuj...
GRZEGORZ
Idź do diabła!
REMBO
Żeń się, kiedy chcesz. Ale potem nie gniewaj się, gdy cię palcem wytykać będą.
GRZEGORZ
Nikt mnie wytykać nie będzie.
REMBO
Ja pierwszy.
GRZEGORZ
Kto mnie wytykać będzie, temu przytnę wąsa.
REMBO
Chcąc przyciąć, trzeba swego nadstawić.
GRZEGORZ
Choć nadstawię, bezpieczny od ciebie.
REMBO
Ciszej! Bo ci pokażę, że nie jest bezpieczny!
GRZEGORZ
Pokażesz? Chodź, chodź! Pokaż, pokaż!
REMBO
Jednak...
GRZEGORZ
Aha! Boisz się.
REMBO
Co? Ja się boję? Chodź! Weźmiem pałasze!
GRZEGORZ
Chodź, chodź!
Odchodzą do pokoju Majora.