SCENA II

ELWIRA

O, jakże litości godzien,

Kogo miłość uciemięża!

Próżno rozsądku przyzywa

I nienawiść nieci w sobie;

Wrzące czucie wszystko zrywa,

Świat w kochanej ma osobie.

Próżno powtarzam, że go nienawidzę,

Że się taką duszą brzydzę,

Ach, próżno w męstwo, wstręt, we wzgardę się zbroję.

Jego serca szuka moje;

Chcąc mych nieszczęść dojść przyczyny,

Moim kosztem go tłumaczę;

Chcąc żałować mojej winy,

Jego straty tylko płaczę.