SCENA IV

Elwira, Justysia.

JUSTYSIA

Tak prędko pani wróciła?

ELWIRA

Ach, jakżem wrócić nie miała,

Kiedym list do Alfreda oddać zapomniała!

Weź i wręcz zaraz, jak tylko przyjedzie,

A tak mieć będę odpis74 przy obiedzie.

JUSTYSIA

biorąc list, kiwa głową

List do pana Alfreda?

ELWIRA

Cóż znaczą te miny?

JUSTYSIA

Boję się mówić.

ELWIRA

Tylko bez przemowy.

JUSTYSIA

Lepiej nie oddać.

ELWIRA

Nie oddać? z przyczyny?...

JUSTYSIA

Uwierzysz pani?...

ELWIRA

Nie kłóćże mi głowy,

Mów, co masz mówić, bez tego zachodu,

Wszystkiemu wierzę, lecz trzeba dowodu.

JUSTYSIA

Ale wprzód pani przyrzekniesz milczenie

I że, jakie bądź wypadnie zdarzenie,

Nie wydasz, skąd wiesz, co ci chcę wyjawić,

Gdyż to na zemstę może mnie wystawić;

A często dobra sława niewinnej dziewczyny

Może przez tych paniczów zginąć w pół godziny.

ELWIRA

Wszystko ci obiecuję, zaręczam, przyrzekam,

Tylko niech dłużej nie czekam.

JUSTYSIA

Wyznam więc szczerze... Ale ktoś nadchodzi...

Idźmy do siebie, nikt nam nie przeszkodzi.

ELWIRA

Wielkie nieba! Cóż się dzieje!

Cóż będę słyszeć! Ach, cała truchleję!

Odchodzą.