SCENA VI

Elwira, Wacław, Justysia.

JUSTYSIA

chwytając się za głowę

Ach, ach! Głowa!

płacze

Prawdziwie, powiedzieć się godzi,

Pan Hrabia zawsze tak chodzi,

Jakby tylko sam był w domu;

Tak niesłychanie rozbić głowę komu!

Aj, aj, co za ból! Oka nie mogę otworzyć.

ELWIRA

Wody zimnej czym prędzej najlepiej przyłożyć.

dzwoni i ku drzwiom idąc, do Kamerdynera

Wody! Wody daj prędko!

do Justysi

To sposób jedyny,

Będziesz zdrowa w pół godziny.

JUSTYSIA

Zdrowa, a siniec?

ELWIRA

Niewiele zaszkodzi.

Przynoszą wodę.

JUSTYSIA

A fe!

ELWIRA

Justysi o jej piękność chodzi.

JUSTYSIA

Jużci28, trzy dni pościć wolę

Jak nosić siniec na czole.

Elwira sadza Justysię i zawiązuje chustką głowę.

ELWIRA

Gdzie to?

JUSTYSIA

Tu, tu — ach, jak boli!

ELWIRA

Tu?

JUSTYSIA

Tu — ach, tylko powoli!

ELWIRA

I znaku nie ma, jednak chustka może zostać.

JUSTYSIA

grożąc Hrabiemu poza Elwirą

Na honor, że dobrego mogłam guza dostać.

ELWIRA

Poślij tam, z zaprzęganiem niech się jeszcze wstrzyma.

Justysia całuje rękę Elwiry i idzie ze spuszczoną głową ku drzwiom. Spogląda spod oka; widząc, że Elwira tyłem stoi, uśmiecha się, Hrabiemu grozi i wybiega.