SCENA VII
Elwira, Wacław.
ELWIRA
Na teatr jeszcze nie czas, wszakże szóstej nié ma.
WACŁAW
który od wejścia Elwiry stał nieporuszony, jakby nagle przebudzony
A, nie ma, nie ma szóstej; tak, siódma dopiero,
Czy piąta... pół do szóstej... Niech konie rozbierą29
Albo zaprzęgną, jak chcesz...
na stronie
Ten rozum dziewczyny...
ELWIRA
Co dziewczyny?
WACŁAW
Nic, żal mi że z mojej przyczyny
Cierpi tyle.
ELWIRA
Nie bardzo, zanadto się pieści.
WACŁAW
Prawda, lubi się pieścić.
ELWIRA
Niewiele boleści,
Więcej strachu doznała.
WACŁAW
Tak i mnie się zdaje.
ELWIRA
Czasem taki przypadek przestrogą się staje.
Będzie już uważniejszą.
WACŁAW
Ja także w tej mierze
Bedę patrzał przed siebie. Ale powiem szczerze,
Trzpiot z niej wielki.
ELWIRA
Z Justysi? Rozsądna jak mało.
WACŁAW
Ciekawa.
ELWIRA
Ciekawego cóż by się tu działo?
WACŁAW
Zawsze się kręci, śpiewa.
ELWIRA
Zwyczajnie — wesoła.
WACŁAW
Chce zabaw.
ELWIRA
Nic ją z domu wywabić nie zdoła.
WACŁAW
I kokietka.
ELWIRA
Bynajmniej, mam zawsze na oku
I beze mnie, bądź pewny, nie zrobi i kroku.
KAMERDYNER
anonsując
Pan Hrabia Alfred.
WACŁAW
Prosić. — Tak rzadko tu bywa.
ELWIRA
Aż nadto często.
WACŁAW
Nie w łaskach u pani.
ELWIRA
Co to, to prawda.
WACŁAW
Chimera30 prawdziwa;
Co wszyscy chwalą, moja żona gani:
Grzeczny, dowcipny i pełen honoru —
Cóż mu zarzucić, nawet i z pozoru?
ELWIRA
Chytry, fałszywy, zwłaszcza z kobietami.
WACŁAW
Przepraszam, szczery aż nadto czasami.
ELWIRA
Sobą tylko zatrudniony31.
WACŁAW
Tak się zdaje, bo nieśmiały.
ELWIRA
Bez stałości...
WACŁAW
śmiejąc się
A! z tej strony...
ELWIRA
Jak to, doprawdy niestały?...
Więc widzisz, że się nie mylę,
I czyż wad jego ma być tylko tyle?
Gracz.
WACŁAW
On? Kart nie zna.
ELWIRA
Zły.
WACŁAW
Najlepszy w świecie.
Niech będzie, jak chce, a ja proszę przecie
Dobrze przyjmować mego przyjaciela.
ELWIRA
Mniemanie moje wszak was nie rozdziela,
Żadnej sprzeczności32 nie postrzeżesz we mnie,
Niech tu wciąż bawi, gdy ci to przyjemnie.
WACŁAW
Prawdziwie, dziś, gdy przyjaźń nieznaną się staje,
On rzadkie mi dowody przychylności daje.