SCENA VI
Pani Dobrójska, Aniela.
ANIELA
kryjąc list za siebie, na stronie
Cudzy sekret rzecz święta!
PANI DOBRÓJSKA
Nie, nie, mówcie sobie
Co chcecie, moje panny, ja najlepiej zrobię,
Jak się spytam Radosta; to najkrótsza droga,
I on nam wszystko wyjaśni.
ANIELA
A Gustaw? Dla Boga!
PANI DOBRÓJSKA
Gustaw bajek narobił — że się kocha, wierzę,
Lecz żeby Radost miał być wiadomym w tej mierze,
I wiedząc, tu wprowadzał, temu nie dam wiary.
Gustaw pewnie, jak każdy, ma swoje przywary,
Ale młody, przystojny!
ANIELA
naiwnie
Myślałam toż samo.
PANI DOBRÓJSKA
I podobać się może.
ANIELA
Może, moja mamo.
PANI DOBRÓJSKA
I wiem, że jego serce lepsze niźli głowa.
ANIELA
Ach, lepsze, moja mamo.
PANI DOBRÓJSKA
I przykrość gotowa.
Gdyby ci się był Gustaw podobał choć trochę?
Aniela wzdycha.
Nie i nie; na Radosta sprawki to za płoche.
ANIELA
Ale ja u nóg jego widziałam Gustawa.
PANI DOBRÓJSKA
I to prawda.
ANIELA
Ich słowa.
PANI DOBRÓJSKA
Ich sprzeczka...
ANIELA
Dość żwawa.
PANI DOBRÓJSKA
Kto by się był spodziewał po takim człowieku!
No proszę! — mścić się jemu! — żenić się w tym wieku!
ANIELA
Moja mamo kochana! Nie dawaj mu Klary.
PANI DOBRÓJSKA
Wprzód widzieć muszę, jakie są ojca zamiary,
I ojcu, a nie córce radzić mi wypada.
ANIELA
Niech ją teraz przynajmniej wesprze twoja rada.
Podczas pierwszych słów Klary z panią Dobrójską, Aniela zbiera skrycie kałamarz i pióro i cicho wychodzi.