SCENA VIII

Klara, Radost.

RADOST

po krótkiem milczeniu

Cóż tam tak myślisz? O mężczyzn zagubie?

KLARA

Myślałam właśnie, co wyjawić lubię:

Że, gdybym kiedy była przymuszoną,

Mimo mej woli zostać czyją żoną,

Świat biedniejszego nie miałby człowieka!

RADOST

Ej, do kaduka! I cóż to go czeka?

KLARA

Same zabawy, gry, uczty i bale.

RADOST

No, to nic złego, będziesz się bawiła;

Owszem, wesołość ja sam zawsze chwalę.

KLARA

To nie chcę zabaw.

RADOST

I spokojność miła.

KLARA

Strwonię majątek.

RADOST

Jak mąż nim obdarzy.

KLARA

Wydrę, a stracę.

RADOST

Zwycięży mocniejszy.

KLARA

Stroić się będę.

RADOST

Strój zawsze do twarzy.

KLARA

To nie chcę strojów.

RADOST

To wydatek mniejszy.

KLARA

z zapałem szybko

Ależ ja zawsze na przekór mu zrobię;

On tak, a ja tak — on sobie, ja sobie —

Mąż śpi, ja gadam — mąż gada, ja ziewam —

Wzdycham, gdy wesół, kiedy smutny, śpiewam,

Trącam, gdy piszę, a krzyczę, gdy czyta;

Mąż tak, a ja siak — ząb za ząb — i kwita!

przypominając sobie

A ma podagrę, depcę mu po nodze.

RADOST

usuwając nogę

Ej, do kaduka! Nie stanę na drodze.

Lecz taką rzeczą grzesznik to nie lada,

Co dla pokuty zechce cię za żonę.

Chyba by znowu, jak tamten powiada,

To szczęście dla mnie było przeznaczone.

Śmieje się.

KLARA

Otóż go macie.

RADOST

Gdyż ja się nie boję;

Słowom nie wierzę, a znam serce twoje.

Chce wziąć ją za rękę, którą Klara wyrywa.

KLARA

Ja nie chcę, nie chcę.

w płacz

Cóż będę robiła!

RADOST

Nie bądźże dzieckiem.

KLARA

Obym jeszcze była!

RADOST

Patrz na mnie...

KLARA

odwracając się

Znam, znam...

RADOST

obracając się wkoło

Na pana młodego

Czy się przydaję? Co?

podskakując

hulać po ślubie!

Śmieje się. — Serio:

Wszak ci to żarty.

KLARA

Ja żartów nie lubię.

RADOST

No, nie płacz, nie płacz, nic nie będzie z tego,

Nic, a na dowód przyślę ci Albina.

odchodząc, ze śmiechem

To śmieszna sprawa i dziwna dziewczyna!

KLARA

sama

Tak, żarty, żarty, nie ma ich w tym względzie;

Jak się ożeni, to żartów nie będzie.