Jesień

Oni też przekraczają miarę, burmistrz i elita,

przysyłając listy pełne świetnych ofert

życia tak zawrotnego, że blask na peronach

gra jak pozytywka i ktoś parska śmiechem

kiedy wiatr podrzuca liście i odsłania krew,

którą skryło złoto jesieni. I chce się płakać,

bo cierpimy oszczędnie pośród znacznych ofiar.

Ale ktoś komuś tłumaczy, że żyje zachłannie,

przeskakując z nocy w pospieszne poranki,

a ktoś tłumi skowyt, wkładając wieczorem

ironiczny uśmiech jak dwurzędowy garnitur.

I tylko jesienią zdołasz poznać ideoplastykę

snu, co wyrasta na zboczach powietrza:

in girum imus nocte et consumimur igni2

(w koło idziemy nocą i trawi nas ogień).