VI

Nie lubię rzeczy łatwych. Lubię łamać granit,

Lubię słuchać, jak szumią oceanów larga24,

Jak płaczą nad Tytanem chóry Oceanid25,

Gdy Jowisz się nad nimi piorunami jarga26.

Więc innej szukam drogi. Może pieśń upiększy

Rym, jaki nam gęślarze zostawili dzicy —

Pierwotni — lub ów pieśniarz najprostszy, największy,

Wojciech święty, co śpiewał o Bogarodzicy.

Albo śpiewać, jak niegdyś Imćpan Rey z Nagłowic,

Co nie znał rymów złotych ani dźwięcznych cytar,

Lecz duszę miał czującą i wzrok jak ostrowidz

I jędrnych słów na gładkość cukrzoną nie wytarł.

Lub dziwną stworzyć mowę: ni to wiersz ni proza,

I aby w tajemniczych prozy tej orkiestrach

Płynęła przeczuciowa mgieł mistycznych groza

I drgał podziw i zapał, śmiech i płacz, i przestrach.

Biały wiersz — cud nad cudy — lampa czarodziejska

Heksametr z ilionowych wzięty wykopalisk27,

Jak pantera wygięta w skok — strofa alcejska28:

Oto, co dziś mnie nęci, niby wzrok odalisk29.