Zakończenie

Upłynęło przeszło pół roku. Książę Albrecht nasyłał posłów za posłami, korzył się i błagał króla polskiego o wysłuchanie gorącej jego prośby i nadanie mu prowincji pruskiej w lenno dziedziczne. Zygmunt odraczał odpowiedź z miesiąca na miesiąc, wahał się, walczył sam z sobą. Wreszcie serdeczna dobroć wrodzona Jagiellonom zwyciężyła, zgodził się. Erhard Queiss, biskup pomezański, ostatnie poselstwo sprawujący, odwiózł pomyślną odpowiedź Albrechtowi.

Ułożono i spisano warunki następujące:

I. Pokój między Prusami Zakonnymi a Koroną Polską.

II. Wzajemny zwrot miast i zamków pobranych oraz amnestia dla poddanych obopólnych, obwinionych o zdradę.

III. Złożenie hołdu lennego.

IV. Margrabia Brandenburski Jerzy, w imieniu własnym i braci, dotknie przy hołdzie chorągwi, uzyskując w tym następstwo, w razie wygaśnięcia potomków męskich Albrechta. Dopiero po wymarciu całego rodu Albrechta i braci lenno powraca do Korony.

V. Król zapewnia Prusom Książęcym prawa i opiekę.

VI. Książęta nie będą mogli drogą sprzedaży, zastawu lub innych układów uszczuplać swego lenna.

VII. Książę obowiązany jest w razie wojny stawać królowi z pomocą stu jezdnych.

Jakie były uczucia króla Zygmunta po załatwieniu ostatecznym tej sprawy, niepodobna było dociec; nawet ci z senatorów, z którymi żył najbliżej, Tęczyński, Kmita, biskup Tomicki, hetmanowie Tarnowski i Firlej, nie umieli poznać z jego mowy ani wyczytać z twarzy, czy rad albo strapiony. Małomówny zwykle, teraz był jeszcze bardziej zamknięty w sobie i prawie nieprzystępny.

Dzień hołdu naznaczono na dziesiątego kwietnia 1525; ósmego pod wieczór zjechał książę Albrecht z braćmi, z biskupem pomezańskim i kilku najstarszymi rycerzami rozwiązanego Zakonu. Hrabia Kuno von Bergow był między nimi także.

By okazać siostrzanowi, że o wszystkich jego dawniejszych przewinieniach naprawdę zapomniał, a dziś widzi w nim tylko bliskiego krewnego, przyjaciela i wiernie oddanego wasala, król Zygmunt zarządził jak najwspanialsze przyjęcie na zamku w dniu przyjazdu, zaś ucztę wieczorną po złożeniu hołdu, w której uczestniczyć miało wielu książąt zaprzyjaźnionych tak z królem polskim, jak z księciem pruskim, a także posłowie sąsiednich mocarstw.

Będąc zapalonym myśliwym i wiedząc o Albrechcie to samo, umyślił dlań zabawę łowiecką, gdy na prawdziwe łowy w Niepołomickiej Puszczy za mało już było czasu. Właśnie przed kilku dniami przysłano z Litwy do Krakowa niebywałej wielkości niedźwiedzia, którego ze względu na olbrzymią siłę i dzikość zamknięto w skrzyni dębowej okratowanej i tak z niemałym kłopotem kilkadziesiąt mil prowadzono.

9 kwietnia rano wielki łowczy oczekiwał w zwierzyńcu królewskim na przybycie najjaśniejszych państwa i ich gości. Miano wypuścić niedźwiedzia do zwierzynieckiego lasku, poszczuć psami, po czym każdy z myśliwych, uzbrojony w oszczep, miał baczyć, w którą zwierz stronę poskoczy, by albo nań godzić samemu lub stanąć do pomocy sąsiadowi w razie niebezpieczeństwa.

— Dziwno mi na takiej zabawie niewiasty spotykać — rzekł książę Albrecht do królowej, obok której jechał. — Miłościwa pani za małe i za słabe rączki macie do oszczepu.

— Ani mi to w myśli powstało starożytną boginię Dianę naśladować i waszym miłościom w drogę wchodzić. Choćbym nawet z przyrodzenia tak wielką dzielność miała w sobie, pan mój i małżonek nigdy by na tak niebezpieczne igraszki nie zezwolił. I to mi się z trudem ledwie udało wyprosić, że tu jestem i z dala przebiegowi zabawy przyglądać się mogę.

— Wyznaję, że na niedźwiedzia mało polowałem — mówił książę — toteż pierwej popatrzę, jak doświadczeńsi poczynać sobie będą, a dopiero sam spróbuję.

— Lauretto i ty Lukrecjo, wiem, że wam serce słabnie od strachu — rzekła śmiejąc się Bona do swych panien — zesiądźcie271 więc z koni i wyjdźcie na ganek w domu dozorcy, tam bezpiecznie przypatrować272 się można. Tak wysoko niedźwiedź nie wyskoczy, chybaby upodobał sobie którą z was na śniadanie.

— Jeżeli najjaśniejsza pani istotnie nie ma nic przeciw temu, to wolimy być jak najdalej od tej potwornej bestii — wdzięcznie rękę królowej całując rzekła Lukrecja.

— Spieszcie się, bo ano już psy ze smyczy spuszczają — a zwracając się do paziów stojących przy jej koniu i trzymających go z dwóch stron za uzdę, dodała: — Niech który skoczy pomóc pannom, a potem wierzchowce odeśle do stajni.

— Idź ty — szepnął Montwiłł do Bonera — nie chce się mnie patrzeć na takowe gęsi, co byle czego zaraz się boją.

— Gdzież klatka? — spytał książę jednego z naganiaczy.

— Tam na prawo w krzakach. Zaraz go wypuszczą; straszny zwierz, stary samiec... i czterech się nie zlęknie, pilno trza dawać pozór273.

Ustawiono myśliwych w wielkie koło; chłopi z oszczepami stali w pobliżu, gotowi na zawołanie; drudzy krzykiem, trąbkami i gwizdami mieli drażnić niedźwiedzia i kierować go na myśliwych, gdyby nie miał humoru do walki.

Konie, poczuwszy dzikie zwierzę, strzygły uszami i wstrząsały się nerwowo.

Korzystając, że królowa rozmawia z wielkim zajęciem z hetmanową Tarnowską i z podkomorzyną Ożarowską, Boner spytał cichuteńko:

— Dmytruś... nie cierpnie ci skóra?

— Taj czego? Chyba ze złości, że tak daleko stoimy. Co tu człowiek uwidzi274?

— A jakby na nas wyskoczył? Wżdy broni nie mamy nijakiej.

— Et, czy to jest sprawiedliwość na tym świecie! Lada jaki Krzyżak to ci poczesne stanowisko dostał a oszczepy dwa do zmiany, a ty stój wedle konia, jak baba, i trzymaj go przy pysku. Ot tobie nieszczęście czubate!

— Tak ci się ino zdaje, a jakby przyszło co do czego, pewno byś umykał; to przecie straszny zwierz, widziałem go.

— A skąd on się tu wziął? Nu skąd? Tak z Litwy. Biedny ano kraj, nawet na własne niedźwiedzie go nie stać. U nas w Kołtuniszkach, choć prosty szlachecki dom, to jeden jest u bramy na łańcuchu, coby strzegł od złodziei. A u pana podstolego w Bajdunach, kto drwa rąbie do piekarni? Taże niedźwiedź, za parobka go mają. A ona, znaczy się niedźwiedzica, to znowuż jest za dziewkę, do stołu posługuje. Ino jak ciasto na miodzie upieką, to w szopę oba trza zamykać, bo z rąk wydzierają i ryczą strasznie. Raz pani podstolina zapomniała się i szła bez podwórze, piernik pogryzając. Miśka hyc za nią, dogoniła i odbiera gwałtem. Tak pani ją kułakiem w pysk raz i drugi; dobrze co rękę ma ciężką, bo ledwie że odegnała.

— Jakże to... a niedźwiedzica nic?

— Coże miała robić, uciekała skomląc jak pies. Ale co kawałek piernika udarła, to udarła.

Po prawej ręce króla Zygmunta stał w pewnym oddaleniu jeździec i myśliwy zawołany, Hieronim Ożarowski, podkomorzy królewski; blisko niego łowczy wyznaczył stanowisko księciu Albrechtowi, dalej był Janusz Tarło, hrabia von Bergow, hetman Tarnowski, inni panowie polscy i goście z Prus, cesarstwa i Węgier.

Z lewej strony króla harcował Stańczyk, wielki lubownik275 polowania.

— Pomnij waść — rzekł doń król żartobliwie — że na twoich ramionach losy łowców spoczywają, i pokaż, co umiesz.

— A moją służbę tymczasem kto pełnić będzie? — odciął błazen — pewnikiem któremu z twych zaufanych rajców ten urząd powierzyłeś, odwdzięczając pomoc w układach z jutrzejszym lennikiem.

Zygmunt udał, że nie słyszy, i zwrócił się w stronę wielkiego łowczego, który, pokłoniwszy się nisko miłościwemu panu, dał umówiony znak parobkom.

Odsunięto zakratowaną ścianę klatki, lecz niedźwiedź, przemęczony drogą i ciasnym więzieniem, leżał z łbem spartym na łapach, ani myśląc się ruszyć. Zbliżyli się naganiacze z tyłu klatki i poczęli tłuc w nią kijami, krzyczeć, piszczeć. Zwierz zachowywał się obojętnie. Puszczono psy... lecz te zoczywszy276 potężnego nieprzyjaciela nieradne277 narażać skóry, szczekały tylko zajadle... z daleka. Któryś z pachołków zaciął je harapem... stuliły pod siebie ogony i uciekły w krzaki.

Wreszcie ktoś rzucił oszczepem, byle tylko ukłuć i podrażnić niedźwiedzia.

To poskutkowało: mruknął groźnie, wysunął się ze skrzyni na czworaku i patrzył ospałym okiem na gromadę chłopów z oszczepami. Pachołek pana łowczego, sprytny i mniej od innych tchórzliwy, przystąpił z boku i śmignął niedźwiedzia batem... trafił w ucho, co zadało zwierzowi ból dotkliwy. Porwał się z rykiem na tylne nogi i tak wyprostowany, ogromny szedł prosto na Ożarowskiego, jakby rozumiejąc, że ten właśnie jest mu godnym przeciwnikiem.

Podkomorzy cisnął oszczepem z wielką zręcznością i siłą i byłyby się na tym jednym rzucie łowy zakończyły, bo mierzył prosto w piersi, lecz równocześnie gdy grot zabójczy biegł z ręki myśliwego, niedźwiedź potknął się na grubym korzeniu, sterczącym wśród mchu i padł na cztery łapy... oszczep przeleciał mu nad głową.

Teraz jakoś i psy podszczuwane i batem pędzone, zdobyły się na odwagę, doskoczyły całą hurmą i jęły targać niedźwiedzia za kudły. Odwrócił się, pochwycił najbliższego, zdusił w łapach jak muchę; porwał drugiego za kark i wyrżnął nim o ziemię; trzeciego za tylne nogi i łeb mu o drzewo roztrzaskał, reszta skomląc uciekła.

Tymczasem myśliwi nie próżnowali: nim się niedźwiedź z trzema psami rozprawił, już w nim tkwiły dwa oszczepy, jeden z ręki króla, a drugi Tarnowskiego. Rycząc, otrząsnął się kilka razy, wyrwał oszczepy z ran i już rozwścieczony biegł z rozpostartymi łapami na myśliwych, obierając sobie tym razem księcia Albrechta. Ów skoczył raźnie z koniem, zamierzył się celując w szyję, lecz chybił nieco, oszczep drasnął tylko niedźwiedzia znowu w najboleśniejszy dlań sposób, bo w ucho.

Teraz nie było żartów; rozjuszony zwierz walił potężnymi łapami na wszystkie strony. Koń Tarły nie chciał słuchać ani stać spokojnie, w strachu rzucił się do ucieczki, musiał jeździec zeskoczyć i pieszo biegł na niedźwiedzia. Ten, nie namyślając się długo, rzucił się nań, wytrącił mu oszczep z ręki, powalił myśliwca na ziemię i byłby go poszarpał na sztuki, gdyby chłopi nie doskoczyli, kłując bestię ze wszech stron, odwrócili złość jej od mocno już poturbowanej ofiary.

I znowu pędził niedźwiedź na oślep... Ożarowski drogę mu zabiegł, lecz zanim nawet mógł oszczep ścisnąć w dłoni, już leżał z koniem na ziemi. Niedźwiedź biegł dalej, napotkał Stańczyka; ten nie czekał bynajmniej na nieprzyjaciela i czmychnął z wielką skwapliwością. Lecz po nierównej leśnej ścieżce nie mógł pędzić, niedźwiedź go dogonił, a koń, odrzucony silnym uderzeniem łapy, upadł na bok, przygniatając sobą jeźdźca. Mimo kilkunastu ran i utraty krwi, niedźwiedź nie dawał jeszcze za wygraną i walił w swoim wściekłym biegu ludzi po drodze, jak snopy.

Poroztrącawszy kilku jeźdźców, pędził znowu z rykiem w stronę, gdzie w towarzystwie kilku odważnych niewiast przypatrywała się łowom królowa. Spłoszyły się konie, zaczęły uciekać, skakać, dęba dawać; wierzchowiec Bony, z natury bardzo drażliwy, nie dał się paziom utrzymać, wspiął się na tylne nogi, potem skoczył gwałtownie naprzód, padł na kolana i królowę z siodła zrzucił. Wielkie jej życiu groziło niebezpieczeństwo, bo niedźwiedź był tuż, lecz nadbiegli chłopi i dobili go oszczepami278.

Przerażeni chłopcy, niosąc prawie, doprowadzili najjaśniejszą panią do miejsca, gdzie stały lektyki przygotowane na wszelki wypadek. Zabrały one prócz królowej i Janusza Tarłę, któremu niedźwiedź bardziej jeszcze dał się we znaki. Lecz że potłuczenia nie były niebezpieczne, przeto w dobrych humorach, wesoło gwarząc, wracano do Krakowa. Stańczyk skrzywiony, kwaśny, bo go boki bolały, wlókł się na swym również poturbowanym koniu za innymi. Zygmunt obejrzał się szukając go oczyma; żal mu było biedaka, lecz trochę mu chciał odpłacić za dogryzek raniejszy, więc przystanął chwilę i gdy niefortunny myśliwiec z nim się zrównał, rzekł doń ze śmiechem:

— Pięknieś mi się waszmość spisał; prawdziwie nie jako szlachcic, lecz jako błazen; kto słyszał przed zwierzem uciekać?

— Czyli ci się nie zda, królu — rzekł Stańczyk cierpko — że większym jest błaznem ten, co mając niedźwiedzia w skrzyni, sam go wypuszcza na własną szkodę?279

Nazajutrz, ledwie świtać poczęło, już cieśle i rymarze krzątali się na rynku. Między ratuszem a kościołem Św. Wojciecha, trochę w skos od wylotu ulicy Brackiej, budowano wielką, szeroką, a na osiem stopni wysoką trybunę, na której starszyzna senatorów otaczać miała tron Zygmunta przyjmującego hołd pierwszego księcia pruskiego, wczoraj jeszcze Wielkiego Mistrza Krzyżaków, Albrechta.

Zbijano deski mocno i układano je na kozłach i belkach, by mogły utrzymać bezpiecznie ciężar kilkudziesięciu ludzi. Gdy już rusztowanie pokryto podłogą i umocowano stopnie, wzięto się do obijania trumny280 czerwonym suknem, którego dziesięć postawów281 z grodu na wozie razem z innym potrzebnymi do uroczystości sprzętem przywieziono.

W miarę postępu roboty powiększała się gromada gawiedzi ulicznej, przyglądającej się ciekawie przygotowaniom.

Ustawiono krzesło tronowe z rzeźbionymi w drzewie i złoconymi ozdobami, samo zaś siedzenie i oparcie obite było poduszkami krytymi złotolitym adamaszkiem. Wysoko ponad tronem, tak by ni królowi, ni stojącym rycerzom lub senatorom w niczym nie zawadzał, rozpościerał się baldachim z grubej materii szkarłatnej, złotem haftowanej, ze złotą frędzlą i takimiż kwastami.

Hejnał na wieży Mariackiej otrąbił już jedenastą, gdy w tłumie zebranych na rynku i wśród dostojniejszych widzów mieszczańskich, którzy obsiedli ganek Sukiennic i okna przeciwległych domów, wszczął się ruch i gwar.

— Jadą... jadą! — powtarzano sobie z ust do ust.

Jakoż Grodzką ulicą kroczył blisko dwutysięczny zastęp zbrojnych z rusznicami282, dzidami, berdyszami283. Otoczyli oni podwyższenie, a część ich rozwinęła się dwoma rzędami, tworząc szeroką drogę ku zamkowi. Postępowało nią przodem dwunastu świetnie przybranych trębaczy, za którymi jechał senat. Więc w srebrzystej zbroi Jan Tarnowski, hetman wielki koronny, a obok niego wielki hetman litewski, kniaź Ostrogski, z długą siwą brodą, który w zadumie pokręcał zawiesistego wąsa. Pan Firlej, wojewoda sandomierski, a od niedawna hetman polny, miał pod sobą gniadego dzianeta, co lekko stąpał równie bogato strojny, jak sam jeździec. Na siwym koniu jechał obok Przecław Lanckoroński w pełnej zbroicy284 i wielkim dwuskrzydłym hełmie. Ogromną chorągiew purpurową ze srebrnym orłem wiózł na wysokim drzewcu zatkniętą w tuleję u strzemienia pan z Tęczyna, wojewoda krakowski, a Hieronim Łaski trzymał oburącz wielki miecz państwa; dwóch paziów prowadziło mu rumaka.

Jabłko i berło wiózł na poduszce kanclerz Krzysztof Szydłowiecki, temu również paziowie królewscy wiedli wierzchowca. Kmita z laską marszałkowską jechał przy nim dumnie w bok podparty. Za panami świeckimi szła poszóstna kolasa, a w niej prymas Łaski i ksiądz Piotr Tomicki, biskup krakowski, a zarazem podkanclerzy koronny. Naprzeciw nich znajdował miejsce w kolasie ksiądz Andrzej Krzycki, biskup przemyski, który na starość zajść miał wysoko, bo aż na tron prymasowski.

Potem szóstkami szło odświętnie przybranych stu paziów królewskich, pod nadzorem imci pana Stanisława Odrowąża Strasza.

Siedmiu przyjaciół, przed kilku miesiącami przedmiot wyrzekań pana ochmistrza, a dziś jego chluba i wzór stawiany innym do naśladowania, trzymało się razem. Jędruś Boner, raz na zawsze hetman uznany, przewyższał kolegów pilnością, karnym posłuszeństwem rozkazom pana Strasza i tak roztropną a bystrą usługą, że wprost nie miał sobie równego. Oboje królestwo dopominali się o niego często i darzyli wielką łaskawością. Szydłowiecki, Ostroróg, Montwiłł, Czema, Gedroyć i Drohojowski szli tedy w jednej szóstce, a zaraz w następnej Boner, by móc im szeptać w ucho swe spostrzeżenia i uwagi.

— Widziałeś — szepnął Gedroyć korzystając, że pochód z przyczyny paru płochliwych koni musiał na chwilę przystanąć — jak się ten Jerzy brandenburski wystroił?

— Margrabia? Co mu to pomoże; pierwszy lepszy dworzanin naszego pana bardziej na księcia podobny niż on.

— Już wolę Albrechta — dorzucił Drohojowski — ten przynajmniej rycerską ma postać.

— Ino że w oczy nie patrzy prosto — rzekł Boner — wczoraj na polowaniu i potem na uczcie, niby i wesoły był, gadał z panami, a one oczy to mu tak na boki uciekały, aż dziwno.

— A tenże twój, coś go brodami krzyżackimi poczęstował?

— Nie poznał mnie. Wżdy już pół roku minęło i blizna pod okiem widno mi twarz zmieniła, bo patrzał na mnie, o piwo przy wieczerzy prosił, a nijakiej złości nie okazał.

— Ach... czy oni wszyscy mogą się nawet mierzyć z naszym najmiłościwszym królem! — zawołał Ostroróg. — Kto raz nań spojrzy, musi przyznać, że to pan z panów, z dziada pradziada wielki monarcha. To mi szczęście pod jego berłem urodzić się! Dla niego żyć, jemu służyć, za niego umrzeć, tak chcę i tak mi Panie Boże dopomóż!

— Cicho, Mikołka! Pan ochmistrz zauważył nasze gadanie, marszczy brwi, umilknąć trzeba.

Król Zygmunt dziwnie był tego dnia ponury. Uległ wprawdzie głosowi krwi i dobrotliwego serca, lecz mądrość jego i tylokrotne doświadczenie mówiły mu, że może przyjdzie chwila, w której następcy jego winić go będą o słabość. Stało się, nie pora teraz na rozmysły.

Strojny szatą szkarłatną, przetykaną w złote kwiaty, okryty płaszczem ze złotogłowiu, na skroniach miał czerwoną aksamitną czapkę obszywaną perłami, którą w uroczystej chwili miała zastąpić korona; na szyi łańcuch wyrabiany wzorzysto. Siwego rumaka, który szedł pod nim dumnie, prowadzili masztalerze, a nad królem niesiono baldachim.

Obok ojca ukazywał z lektyki dziecięcą rozbawioną twarzyczkę czteroletni Zygmunt August, któremu pieszo towarzyszył ochmistrz Opaliński.

Za królem pan Janusz Tarło niósł zwinięty i złocistymi sznurkami owiązany sztandar lenny Prus Książęcych, który w chwili hołdu miał Zygmunt wręczyć Albrechtowi.

I znów stu paziów poprzedzało królowę. Otaczały ją wszystkie damy dworskie, wystrojone z największym przepychem. Bona jednak gasiła dwór swój cały majestatem urody i wspaniałością jasnozielonej, przetykanej srebrem i obszywanej klejnotami szaty. Nawet czaprak na jej białym rumaku mienił się w słońcu od drogich kamieni.

W przystojnym oddaleniu za królową postępował barwnie odziany tłum dworzan, a rota halabardników zamykała pochód.

Oto w zacnym ubierze i w złotej koronie

Siadł pomazaniec boży na swym pańskim tronie,

Jabłko złote i złotą laskę w ręku mając,

A zakon Nawysszego na łonie trzymając.

Miecz przed nim srogi, ale złemu tylko srogi,

Niewinnemu na sercu nie uczyni trwogi.285

Pod baldachimem, po lewicy króla, zajął miejsce Zygmunt August, którego pan Opaliński trzymał na krześle, by dziecko wszystkiemu lepiej napatrzyć się mogło.

Za królem stali gromadnie panowie, a u stóp tronu rozsiadł się niedostępny Stańczyk. Nogę założył na nogę, brodę podparł na dłoni i patrzył przed siebie, jakby nic nie widział. Cierpki był; snadź chmura, przesłaniająca królewskie oblicze, cieniem padła i na czoło błazna. Uszata czapka brząkająca dzwonkami dziwnie wyglądała przy tej posępnej twarzy, na której malował się ból i troska.

Opodal, na wprost tronu, na podwyższonym krześle siadła Bona, obok niej stały damy dworskie. W pobliżu królowej zajęli miejsca goście przybyli na uroczystość i posłowie: cesarski i węgierski.

Na niższych stopniach trybuny widać było podskarbiego koronnego w złocistym czepcu na włosach i zielonej szubie podbitej sobolami. Miał on, ówczesnym zwyczajem, po dokonanym hołdzie pomiędzy tłum zalegający rynek rzucać garściami na pamiątkę złote monety z misy, którą przed nim oburącz dzierżył pachołek.

Poprzed hufcem zbrojnych stając, otoczyli paziowie podwyższenie dokoła. Montwiłł naturalnie tuż obok najmilszego sercu swemu Bonera.

— Patrzaj no, Jędruś — szepnął — czego oni wszyscy tak zafrasowali się? Kniaź Ostrogski wąsy przygryza, jako zawżdy w złości zwykł czynić, aż niemiło pojrzeć.

— A pan Firlej jeszcze gorszy — odparł Jędruś — przymknął oczy, jakby nierad widział, co się dzieje.

— No, a Stańczyk — zauważył Szydłowiecki — zamiast wyskakować286 a dzwonkami brząkać, to się ano skurczył we czworo i raczej na płacz mu się zbiera.

— Chyba co nie na rękę poszło królowi jegomości, boć i on nie taki jak co dzień. Brwi marszczy, aż mu się do cna zeszły na czole. Jeszczem go tak posępnym nigdy nie widział.

Stosownie do zwykłego w takich razach ceremoniału, wystąpili przed króla: ksiądz Erhard Queiss, biskup pomezański, i Heydeck, kanclerz książęcy, prosząc wśród głębokich ukłonów o dopuszczenie księcia do hołdu. Biskup Tomicki przybrany już w infułę i kapę, z pastorałem w ręku, dał imieniem króla odpowiedź przyzwalającą. Tarło, przystąpiwszy do tronu, rozwinął chorągiew pruską.

— Nu, można pochwalić, piękna chorągiew! — rzekł Dmytruś.

— Tło białe adamaszkowe lśni w słońcu jak srebrne.

— Jakiż ten orzeł? Tak wiatr rozwija sztandar ku Sukiennicom, że nic nie widzę.

— Ano czarny, jednogłowy, szpony złote.

— A co to złotego na szyi?

— Nie dojrzę... aha... korona złota.

— Czemu tak?

— Widno, coby mu się kiedy nie przyśniło z polskim orłem równać, tedy nie na głowie, a na szyi wolno mu nosić koronę.

— A na piersiach srebrna litera S, prawda?

— Aha, a wiesz, co to znaczy? Pamiętaj po wiek wieka, że polskiemu królowi wszystko zawdzięczasz. Sigismundus287 twym panem a dobrodziejem!

— I bez tego nie zapomni; wżdy ostatnim przeniewiercą byłby.

Wśród huku trąb i bicia we wszystkie dzwony szedł po stopniach wzniesienia książę Albrecht z braćmi.

Miał na sobie polerowaną zbroję rycerską, a dostojeństwo książęce znamionował jedynie wspaniały płaszcz z białego brokatu, z szerokim kołnierzem gronostajowym. Kraj płaszcza nieśli dwaj strojni paziowie. Pół kroku za nim stąpał Jerzy, margrabia brandenburski, i najmłodszy z braci, Kazimierz Hohenzollern.

Margrabia, zwalisty, rudobrody, z szeroką czerwonawą twarzą, wystroił się w białe i błękitne atłasy; Kazimierz, młody i wytworny, miał na sobie aksamitną fioletową szatę z żółtym płaszczykiem i takimiż nogawicami.

Wszyscy trzej zatrzymali się na kilka kroków przed tronem i oddali królestwu niski pokłon, po którym już głów nie nakryli.

W całej postawie Albrechta przebijała się natura krzyżacka, obłudna i butna zarazem, której nie zwlókł z siebie wraz z habitem ostatni Wielki Mistrz mnichów, co:

Nie pomnąc dobrodziejstwa dopiero wziętego

Obrócili swe groty, nad ludzkie nadzieje,

Nie na pogany, ale na swe dobrodzieje,

Psów przykładem wyrodnych, którzy z wilki mają

Dobry pokój, a stado zwierzone drapają.288

Na łaskawe skinienie króla Albrecht zbliżył się i ukląkł na oba kolana. Monarcha i lennik spojrzeli sobie oko w oko; pod przenikliwym wzrokiem Zygmunta, który zdawał się pytać: dotrzymasz ty przysięgi? — zmieszał się książę pruski i spuścił oczy, a głowa jego łysiejąca i twarz wyniosła, okolona czarną brodą, pochyliła się ku ziemi. Dźwignął ją dopiero, by prawicę na otwartej Ewangelii położyć, a lewicą ująć sztandar podany ręką królewską. Powiek nie śmiał jednak podnieść na swego pana i króla; bezdźwięcznym głosem powtarzał słowo za słowem rotę przysięgi, którą mu czytał biskup Tomicki:

— Ja, Albrecht, książę pruski, margrabia brandenburski, ślubuję i przysięgam Bogu wszechmogącemu, iż począwszy od tej chwili, wiecznie chcę być wiernym, podległym, lennym i posłusznym, wraz ze wszystkimi swymi podwładnymi duchownymi i świeckimi, najjaśniejszemu monarsze i panu, Zygmuntowi Królowi Polskiemu, jego następcom i Koronie Polskiej w zupełności; a to jak przystoi na pokój miłującego lennego i pod hołdem zostającego książęcia i według stosunków uporządkowanych. Tak mi dopomóż Boże w Trójcy jedyny przez Twą Świętą Ewangelią.

Przypisy:

1. barwa — tu: mundur, mundurek. [przypis edytorski]

2. obrócić się (daw.) — skręcić. [przypis edytorski]

3. znowuj (gw.) — znowu. [przypis edytorski]

4. on, w onym (daw.) — ten, w tym. [przypis edytorski]

5. ino (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

6. nie masz (daw.) — nie ma. [przypis edytorski]

7. pomnieć (daw.) — pamiętać; zwracać na coś uwagę. [przypis edytorski]

8. przecz (daw.) — dlaczego, po co. [przypis edytorski]

9. trza (gw.) — trzeba. [przypis edytorski]

10. Bogiem a prawdą — mówiąc szczerze, w istocie, naprawdę. [przypis edytorski]

11. taj coże (gw.) — to i cóż, no i co. [przypis edytorski]

12. rozwierać (daw.) — dziś: otwierać. [przypis edytorski]

13. przystojnie (daw.) — tu: przyzwoicie, właściwie. [przypis edytorski]

14. przez (tu gw.) — bez. [przypis edytorski]

15. bez (tu gw.) — przez; bez noc — przez noc, w ciągu nocy. [przypis edytorski]

16. wirydarz (daw.; z łac. viridarium: ogród, park) — wewnętrzny dziedziniec, otoczony krużgankami (długimi gankami), często z ogrodem lub studnią. [przypis edytorski]

17. zaświaty — tu: odległe miejsce. [przypis edytorski]

18. pośledni (daw.) — gorszy. [przypis edytorski]

19. Barbara Zápolya (ok. 1490–1515) — polska królowa w latach 1512–1515, pierwsza żona Zygmunta Starego. [przypis edytorski]

20. parlare italiano, utrapiare polono, wymyślare androno, nulla niente di buono — żartobliwa stylizacja na język włoski: mówić po włosku, dokazywać po polsku, wymyślać androny (bzdury), nic dobrego (niegrzeczne dzieci). [przypis edytorski]

21. pókiż — tu: jak długo. [przypis edytorski]

22. wżdy (daw.) — przecież. [przypis edytorski]

23. bucić się (daw.) — pysznić się, przechwalać się. [przypis edytorski]

24. rzec (daw.) — powiedzieć. [przypis edytorski]

25. pokąd (daw.) — dopóki. [przypis edytorski]

26. poła — brzeg ubrania (płaszcza, marynarki itp.). [przypis edytorski]

27. imać się (daw.) — trzymać, chwytać. [przypis edytorski]

28. ostać (daw.) — zostać. [przypis edytorski]

29. fraucymer (z niem. Frauenzimmer) — komnata kobiet, pokój dla dam. [przypis edytorski]

30. beze a. bez (tu gw.) — przez. [przypis edytorski]

31. takoż (daw.) — dziś: także. [przypis edytorski]

32. febra — tu: gorączka. [przypis edytorski]

33. prysiudy (z ukr.) — przysiady, figury taneczne. [przypis edytorski]

34. Che orgia! Che demoni! Che bestie infernale! (z wł.) — co za orgia, co za demony, co za bestie piekielne. [przypis edytorski]

35. Czicho mi saras! — cicho mi zaraz. [przypis edytorski]

36. I’orecchie mi crepano (z wł.) — uszy mi pękną. [przypis edytorski]

37. che pazie diaboli incarnati (z wł.) — że paziowie to diabły wcielone. [przypis edytorski]

38. łokieć — daw. miara długości, ok. 0,6 m. [przypis edytorski]

39. dziwować się — dziś: dziwić się. [przypis edytorski]

40. bigos — tu: awantura. [przypis edytorski]

41. z nadsypką — dziś: z nawiązką; dać więcej, niż się należy. [przypis edytorski]

42. bajać (daw.) — kłamać. [przypis edytorski]

43. na wierzchu — tu: na przedzie. [przypis edytorski]

44. roztasować — tu: rozpakować. [przypis edytorski]

45. ciżmy — daw. rodzaj obuwia o czubkach wywiniętych nieco w górę. [przypis edytorski]

46. łacno (daw.) — szybko, łatwo. [przypis edytorski]

47. palcat — kij bojowy, broń ćwiczebna przy nauce szermierki. [przypis edytorski]

48. zabaczyć (daw.) — zapomnieć. [przypis edytorski]

49. tedy (daw.) — więc. [przypis edytorski]

50. płeć (tu daw.) — cera, skóra. [przypis edytorski]

51. poezyj — dziś popr. forma: poezji. [przypis edytorski]

52. krezka, właśc. kryza — kolisty marszczony kołnierz, element stroju dworskiego w XVI i XVII w. [przypis edytorski]

53. safianowy — wykonany z barwionej koziej skórki, wyprawianej przy użyciu garbników roślinnych. [przypis edytorski]

54. pinia — drzewo iglaste rosnące w krajach śródziemnomorskich. [przypis edytorski]

55. spomnieć sobie (daw.) — przypomnieć sobie, pomyśleć. [przypis edytorski]

56. przecz (daw.) — dlaczego. [przypis edytorski]

57. signore (wł.) — pan; zwrot grzecznościowy. [przypis edytorski]

58. słaby (tu daw.) — chory. [przypis edytorski]

59. mię (daw.) — mnie. [przypis edytorski]

60. ex abundantia corolis (łac.) — z nadmiaru serca. [przypis autorski]

61. uncja — jednostka wagi lub objętości, ok. 30 g; uncyj — dziś popr. forma: uncji. [przypis edytorski]

62. malocchio (wł.) — „złe oko”, urok. [przypis edytorski]

63. duszny — tu: duchowy. [przypis edytorski]

64. szkoła krakowska wydaje męże mądrością sławne — szkoła krakowska wydaje ludzi sławnych ze swojej mądrości. [przypis edytorski]

65. zaliż (daw.) — czy, czyż. [przypis edytorski]

66. dziejopis jego robi wzmiankę, że „w czepcu rad chadzał” — J. L. Decius, De Sigismundi regis temporibus. [przypis autorski]

67. szuba (daw.) — futro, długie zimowe okrycie podbite futrem. [przypis edytorski]

68. bramowany (daw.) — obszyty lamówką; por. obramowanie. [przypis edytorski]

69. soból — zwierzę futerkowe z rodziny łasicowatych. [przypis edytorski]

70. probierz — miernik, punkt odniesienia, służący za podstawę oceny. [przypis edytorski]

71. robótka — drobna praca ręczna, wykonywana przez kobiety wyższego stanu: szycie, haftowanie, szydełkowanie itp. [przypis edytorski]

72. kosa (tu daw.) — warkocz. [przypis edytorski]

73. dwie oczy — dziś: dwoje oczu. [przypis edytorski]

74. Sama tylko Alcyna wszystkich zaś pięknością (...) — przekład Piotra Kochanowskiego. [przypis autorski]

75. Morisco!... Dio mio... sono morta (wł.) — umieram, o mój Boże, nie żyję. [przypis edytorski]

76. Santa Margueritta! San Giorgio! Diffendete mi! (wł.) — święta Małgorzato, święty Jerzy, ratujcie mnie. [przypis edytorski]

77. poverino mio (wł.) — mój biedaku. [przypis edytorski]

78. carissima bellezza mia (wł.) — moje najdroższe śliczności. [przypis edytorski]

79. guardate che disgrazia (wł.) — spójrzcie, co za nieszczęście. [przypis edytorski]

80. la mia povera bestiolina (wł.) — moje biedne zwierzątko. [przypis edytorski]

81. briganti (z wł. brigante) — bandyci, łobuzy, zbóje. [przypis edytorski]

82. maladetti (z wł. maledetto) — przeklęci. [przypis edytorski]

83. questa canaglia di Cristophoro, il piccolo barbaro (wł.) — ten łobuz Krzysztof, ten mały barbarzyńca. [przypis edytorski]

84. mi rammento giá (wł.) — już sobie przypominam. [przypis edytorski]

85. certissimo (wł.) — na pewno. [przypis edytorski]

86. bakałarz (daw.) — nauczyciel. [przypis edytorski]

87. kałabania (z ukr. a. białorus.) — kałuża; tu: tarapaty, kłopoty. [przypis edytorski]

88. chyżo (daw.) — szybko. [przypis edytorski]

89. expedite (łac.) — biegle, dokładnie. [przypis edytorski]

90. krotofila a. krotochfila — żart, dowcip; farsa. [przypis edytorski]

91. za parę werbów (z łac. verbum: czasownik, słowo) — z powodu kilku czasowników, tj. z powodu opuszczonej lekcji łaciny. [przypis edytorski]

92. dworować — kpić, żartować z kogoś. [przypis edytorski]

93. kołpak — tu: wysoka czapka bez daszka. [przypis edytorski]

94. korbacz (daw.) — bat, bicz; uderzenie biczem. [przypis edytorski]

95. przecz (daw.) — dlaczego. [przypis edytorski]

96. polepa — warstwa gliny lub gliny z sieczką kładziona jako uszczelnienie. [przypis edytorski]

97. k’tobie a. ku tobie (daw.) — do ciebie. [przypis edytorski]

98. wiatra — dziś popr. forma: wiatru. [przypis edytorski]

99. bucić się (daw.) — pysznić się, przechwalać się. [przypis edytorski]

100. Schiocchi senza vergogna! Somari! (wł.) — głupcy bez wstydu, osły. [przypis edytorski]

101. alboli (daw.) — lub też. [przypis edytorski]

102. concorso (wł.) — konkurs, konkurencja. [przypis edytorski]

103. ad acta (łac.) — do działania. [przypis edytorski]

104. antykamera — poczekalnia lub przedpokój przed sypialnią. [przypis edytorski]

105. kataplazm — gorący, wilgotny okład. [przypis edytorski]

106. mieszkać (tu daw.) — zwlekać. [przypis edytorski]

107. balwierz (daw.) — fryzjer; Midasowy balwierz (mit. gr.) — król Midas został ukarany przez bogów oślimi uszami, o czym wiedział tylko jego fryzjer. Ten, zmęczony ukrywaniem tajemnicy, wykopał dołek w piasku i do niego wyszeptał sekret, a następnie zasypał. W tym miejscu wyrosła trzcina, a z jej szumem na wietrze tajemnica króla Midasa rozniosła się po świecie. [przypis edytorski]

108. pomnieć (daw.) — pamiętać; zwracać na coś uwagę. [przypis edytorski]

109. zabaczyć (daw.) — zapomnieć. [przypis edytorski]

110. dekokt (daw.) — wywar. [przypis edytorski]

111. tanti saluti (wł.: szczególne pozdrowienia) — witam serdecznie, pozdrawiam. [przypis edytorski]

112. benissimo (wł.) — bardzo dobrze. [przypis edytorski]

113. krzynę (daw.) — trochę. [przypis edytorski]

114. nieumiejący — tu: niewykształcony. [przypis edytorski]

115. Sardanapal (gr.) — postać znana z tragedii gr., symbol władcy zniewieściałego i żyjącego w przepychu; prototypem tej postaci był Aszurbanipal, król Asyrii, który panował w latach 669–631 p.n.e. i założył bibliotekę w Niniwie. [przypis edytorski]

116. prefacja (z łac.) — wstęp. [przypis edytorski]

117. bezecny — nikczemny, podły. [przypis edytorski]

118. tuz (daw.) — najwyższa karta, as. [przypis edytorski]

119. ornament — zdobienie. [przypis edytorski]

120. inkrustowany — ozdobiony wzorem wyłożonym np. z masy perłowej. [przypis edytorski]

121. puzdro (daw.) — skrzynka, pudło. [przypis edytorski]

122. gramatka — polewka. [przypis autorski]

123. Janusz Zebrzydowski karmił ulubioną wiewiórkę Zygmunta I — A. Przeździecki, Jagiellonki polskie w XVI wieku. [przypis autorski]

124. pisarek (daw.) — urzędnik zatrudniony do przepisywania dokumentów. [przypis edytorski]

125. regent (daw.) — tu: urzędnik kierujący kancelarią. [przypis edytorski]

126. inkaust (daw.) — atrament. [przypis edytorski]

127. inwitacja (daw., z łac.) — zaproszenie. [przypis edytorski]

128. lubaszka — gatunek śliwki. [przypis edytorski]

129. czwał — cwał, pęd. [przypis edytorski]

130. zydel — drewniany taboret. [przypis edytorski]

131. ludwisarz — majster wytwarzający dzwony, armaty i inne drobniejsze przedmioty z brązu czy mosiądzu. [przypis edytorski]

132. ninie (daw.) — wtedy. [przypis edytorski]

133. bez (tu gw.) — przez. [przypis edytorski]

134. imaginować sobie (daw., z łac.) — wyobrażać sobie. [przypis edytorski]

135. eksplikować (daw., z łac.) — tłumaczyć, wyjaśniać. [przypis edytorski]

136. strachać się (daw.) — bać się. [przypis edytorski]

137. przez (tu gw.) — bez. [przypis edytorski]

138. zabaczyć (daw.) — zapomnieć. [przypis edytorski]

139. arcana (łac.) — tajemnice. [przypis edytorski]

140. chycić (gw.) — pochwycić, złapać. [przypis edytorski]

141. Toż to dziś właśnie [...] dzwon wspaniały, jakiego dotąd jeszcze Polska nie widziała — Dzwon „Zygmunt” odlany był w 1520 r. Ze względu na piękność tej chwili, przesunęłam datę, byle umieścić ten epizod w moim opowiadaniu. [przypis autorski]

142. tram — belka. [przypis edytorski]

143. bretnal — duży gwóźdź. [przypis edytorski]

144. kumosia (zdr.), właśc. kuma (daw.) — przyjaciółka lub sąsiadka. [przypis edytorski]

145. rańtuch (daw.) — szal lub chusta. [przypis edytorski]

146. lama — tu: rodzaj materiału. [przypis edytorski]

147. żupan — okrycie noszone przez szlachciców, zapinane na guziki, sięgające do kolan, z wąskimi rękawami i kołnierzem w formie stójki. [przypis edytorski]

148. wedle (daw.) — przy; obok, blisko. [przypis edytorski]

149. infuła — nakrycie głowy biskupa. [przypis edytorski]

150. przemocny — tu: bardzo wytrzymały. [przypis edytorski]

151. antykamera (daw.) — przedpokój, poczekalnia. [przypis edytorski]

152. odchwalić się — tu: nachwalić się. [przypis edytorski]

153. zabaczyć (daw.) — zapomnieć. [przypis edytorski]

154. wykrzykować (daw.) — dziś popr.: wykrzykiwać. [przypis edytorski]

155. fraucymer (z niem. Frauenzimmer: komnata kobiet) — damy dworu, stałe towarzystwo królowej lub księżnej; pokój dla dam. [przypis edytorski]

156. rozpowiadać — tu: opowiadać. [przypis edytorski]

157. kurczęta ze śmietaną — ulubiona potrawa Zygmunta I (Gloger: Encyklopedia staropolska). [przypis autorski]

158. zakonotować (daw.) — zapamiętać. [przypis edytorski]

159. wina dla zdrowia nigdy nie pijam — J. L. Decius: De Sigismundi regis temporibus. [przypis autorski]

160. krzyna — odrobina. [przypis edytorski]

161. niepolityczny (daw.) — źle wychowany, nieuprzejmy. [przypis edytorski]

162. kredencerz — służący odpowiedzialny za zaopatrzenie w produkty spożywcze. [przypis edytorski]

163. rozhowor (ukr.) — rozmowa, gadanie. [przypis edytorski]

164. cale (daw.) — całkiem, zupełnie. [przypis edytorski]

165. bez (tu gw.) — przez. [przypis edytorski]

166. Argus (mit. gr.) — olbrzym o tysiącu oczu, strażnik na usługach bogini Hery. [przypis edytorski]

167. wety (daw.) — deser. [przypis edytorski]

168. Bogiem a prawdą — mówiąc szczerze, w istocie, naprawdę. [przypis edytorski]

169. na onej powłoku — na ogonie jej sukni. [przypis edytorski]

170. krotofila a. krotochfila (daw.) — żart, farsa. [przypis edytorski]

171. klucz do zamku — dziś popr. forma: klucz do zamka. [przypis edytorski]

172. grazie (wł.) — dziękuję. [przypis edytorski]

173. veri gentiluomini (wł.) — prawdziwi dżentelmeni. [przypis edytorski]

174. buona notte (wł.) — dobranoc. [przypis edytorski]

175. congiuro te... va via! va via (wł.) — zaklinam cię, odejdź. [przypis edytorski]

176. veramente (wł.) — naprawdę. [przypis edytorski]

177. nella camera (wł.) — w pokoju. [przypis edytorski]

178. dźwięczyć — dziś popr.: dźwięczeć. [przypis edytorski]

179. wotywa — msza odprawiana w jakiejś szczególnej intencji a. uroczysta msza poranna. [przypis edytorski]

180. Karol V Habsburg (1500–1558) — cesarz niemiecki (1519–1556) oraz król Hiszpanii (1516–1556, jako Karol I Hiszpański). [przypis edytorski]

181. przez (tu gw.) — bez. [przypis edytorski]

182. erudyk — dziś: erudyta. [przypis edytorski]

183. ksiądz Borek — wysłany do cesarza Karola V, załatwił sprawę pomyślnie (J. Bielski: Kronika polska). [przypis autorski]

184. zdolić (daw.) — dokonać. [przypis edytorski]

185. dedecet (łac.) — to niewłaściwe, niegodne; nie godzi się. [przypis edytorski]

186. Zielone Świątki — daw. ludowe święto wiosny, w polskiej tradycji katolickiej ludowa nazwa święta Zesłania Ducha Świętego, obchodzonego 7 tygodni po Niedzieli Wielkanocnej. [przypis edytorski]

187. tegoroczne srogie mrozy popsowaly oziminy, śniegi do Świątek stały na polach, a po wsiach ludzie chwastami się żywili — J. Bielski, Kronika polska. [przypis autorski]

188. Tace, fatua! (łac.) — milcz, głupia. Słów tych użył Zygmunt do Bony w innych okolicznościach. Przeździecki, Jagiellonki polskie... [przypis autorski]

189. jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

190. piołun — gorzka roślina używana w ziołolecznictwie; tu przen.: zniewaga. [przypis edytorski]

191. pośniadać (daw.) — zjeść śniadanie. [przypis edytorski]

192. zabaczyć (daw.) — zapomnieć. [przypis edytorski]

193. krotofila a. krotochfila (daw.) — żart, farsa. [przypis edytorski]

194. gwoli (daw.) — dla, w celu. [przypis edytorski]

195. zadworować (daw.) — zażartować. [przypis edytorski]

196. on, onego (daw.) — ten, tego. [przypis edytorski]

197. suplika (z łac. supplicare: prosić, błagać) — prośba. [przypis edytorski]

198. coby dawać pozór (daw.) — żeby pilnować (czy nie idzie wicesekretariusz). [przypis edytorski]

199. między zwierzęty — dziś popr. forma: między zwierzętami. [przypis edytorski]

200. przypatrować się (daw.) — dziś popr.: przypatrywać się. [przypis edytorski]

201. obiecować — dziś popr.: obiecywać. [przypis edytorski]

202. pokazować — dziś popr.: pokazywać. [przypis edytorski]

203. prawie (tu daw.) — naprawdę. [przypis edytorski]

204. spomnieć sobie (daw.) — przypomnieć sobie. [przypis edytorski]

205. zdolić (daw.) — dokonać. [przypis edytorski]

206. bez (tu gw.) — przez. [przypis edytorski]

207. Powiedzcie teraz, co mam uczynić? [...] żeby owa przekupka pod Długoszowym domem wszystkie swoje garnki i misy na drobne okruchy potłukła? — na tle anegdoty z Dworzanina Ł. Górnickiego. [przypis autorski]

208. statki (tu daw.) — naczynia kuchenne. [przypis edytorski]

209. ceregielów — dziś popr. forma: ceregieli. [przypis edytorski]

210. bucić się — chełpić się, przechwalać się. [przypis edytorski]

211. garnki jej zapłacić — dziś popr.: za garnki jej zapłacić. [przypis edytorski]

212. źlić się (daw.) — złościć się, gniewać. [przypis edytorski]

213. Speculum magiae albae (łac.) — zwierciadło białej magii, tytuł książki. [przypis autorski]

214. bez pół (gw.) — przez pół, w połowie. [przypis edytorski]

215. co niebądź (daw.) — tu: trochę. [przypis edytorski]

216. naposiąść się na kogoś (daw.) — dokuczać komuś. [przypis edytorski]

217. nieustając — tu: nieustannie. [przypis edytorski]

218. letki — dziś popr.: lekki. [przypis edytorski]

219. statysta (tu daw.) — strateg, mąż stanu. [przypis edytorski]

220. pośpieć (daw.) — zapomnieć, omieszkać. [przypis edytorski]

221. kaleta (daw.) — sakiewka, woreczek na pieniądze. [przypis edytorski]

222. gniadoszka — klacz o jasnobrązowej sierści. [przypis edytorski]

223. tryptyk — obraz składający się z trzech części. [przypis edytorski]

224. Król Zygmunt tak był do tego ołtarza przywiązany, że [...] zawsze go z sobą zabierał — ołtarz ten znajduje się na Wawelu w kaplicy Zygmuntowskiej. [przypis autorski]

225. ornamenta — dziś popr. forma: ornamenty. [przypis edytorski]

226. zapóźnić się (daw.) — spóźnić się. [przypis edytorski]

227. on (tu daw.) — ten. [przypis edytorski]

228. psować (daw.) — psuć. [przypis edytorski]

229. przez (tu gw.) — bez. [przypis edytorski]

230. bez (tu gw.) — przez. [przypis edytorski]

231. zaranek (daw.) — tu: poranek, początek. [przypis edytorski]

232. bez (tu gw.) — przez. [przypis edytorski]

233. fundamenta — dziś popr. forma: fundamenty. [przypis edytorski]

234. miętki — dziś popr.: miękki. [przypis edytorski]

235. bez (tu gw.) — przez. [przypis edytorski]

236. podworzec (daw.) — okazałe podwórze, dziedziniec. [przypis edytorski]

237. zgrzypnąć (daw.) — skrzypnąć. [przypis edytorski]

238. leguteńko (daw.) — bardzo lekko. [przypis edytorski]

239. Świtezianka — nimfa wodna żyjąca w jeziorze Świteź. [przypis edytorski]

240. przecz (daw.) — dlaczego, z jakiej przyczyny. [przypis edytorski]

241. miasto a. miast (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

242. wolejbym (daw.) — chętniej bym. [przypis edytorski]

243. sztywnie — dziś popr.: sztywno. [przypis edytorski]

244. poddane i kupce moje — dziś popr. forma B. lm. r. m.: poddanych i kupców moich. [przypis edytorski]

245. z wojski — dziś popr. forma: z wojskami. [przypis edytorski]

246. żałować się (tu daw.) — skarżyć się. [przypis edytorski]

247. zdziewać (daw.) — zdejmować. [przypis edytorski]

248. siostrzan (daw.) — siostrzeniec. [przypis edytorski]

249. między ludy — dziś popr. forma Msc. lm.: między ludami. [przypis edytorski]

250. przepomnieć (daw.) — zapomnieć. [przypis edytorski]

251. dworzec (daw.) — dwór. [przypis edytorski]

252. apostata (z gr.) — odstępca. [przypis edytorski]

253. Krist mein Gott (niem.) — Chryste, mój Boże. [przypis edytorski]

254. pohaniec (daw.) — poganin; z pohańcy — dziś popr. forma Msc. lm.: z pohańcami. [przypis edytorski]

255. posądek (daw.) — czyn, postępek. [przypis edytorski]

256. on (tu daw.) — ten. [przypis edytorski]

257. bez one potępieńce (daw.) — przez tych potępieńców. [przypis edytorski]

258. masztalerz — urzędnik odpowiedzialny za konie we dworze. [przypis edytorski]

259. miasto a. miast (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

260. Obidius — właśc. Ovidius, pol. Owidiusz (43 p.n.e. – 17 lub 18 n.e.), poeta rzymski. [przypis edytorski]

261. Mox etiam lemures animas dixere silentum (łac.) — wkrótce też ciche dusze zmarłych nazwano lemurami. [Cytat z Kalendarza (Fastes) Owidiusza, opisujący pochodzenie rzymskiego kultu zmarłych. Red. WL]. [przypis autorski]

262. cytata — dziś popr.: cytat (r. m.). [przypis edytorski]

263. suponować (daw., z łac.) — przypuszczać; sugerować. [przypis edytorski]

264. przez (tu gw.) — bez. [przypis edytorski]

265. rozhowor (ukr.) — rozmowa, gadanie. [przypis edytorski]

266. zawżdy (daw.) — zawsze. [przypis edytorski]

267. zahojdać (z ukr.) — rozkołysać. [przypis edytorski]

268. zawiasa — dziś popr.: zawias (r. m.). [przypis edytorski]

269. mensa (łac.: stół) — blat ołtarza. [przypis edytorski]

270. królowę — dziś popr. forma B. lp.: królową. [przypis edytorski]

271. zesiąść (daw.) — dziś popr.: zsiąść. [przypis edytorski]

272. przypatrować się (daw.) — dziś popr.: przypatrywać się. [przypis edytorski]

273. dawać pozór (daw.) — dziś: uważać, być ostrożnym, pilnować. [przypis edytorski]

274. uwidzieć (daw.) — zobaczyć. [przypis edytorski]

275. lubownik (daw.) — wielbiciel. [przypis edytorski]

276. zoczyć (daw.) — zobaczyć, spostrzec. [przypis edytorski]

277. nieradny (daw.) — niechętny. [przypis edytorski]

278. wierzchowiec Bony, z natury bardzo drażliwy, nie dał się paziom utrzymać [...] niedźwiedź był tuż, lecz nadbiegli chłopi i dobili go oszczepami — J. Bielski: Kronika polska. [przypis autorski]

279. rzekł Stańczyk cierpko, że większym jest błaznem ten, co mając niedźwiedzia w skrzyni, sam go wypuszcza na własną szkodę? — J. Bielski, Kronika polska. [przypis autorski]

280. trumna — tu: skrzynia, podest. [przypis edytorski]

281. postaw — daw. miara tkanin, liczył od 30 do 60 łokci, tj. ok. 18–36 m bieżących. [przypis edytorski]

282. rusznica — ręczna broń palna o długiej lufie. [przypis edytorski]

283. berdysz — szeroki topór używany przez piechotę. [przypis edytorski]

284. zbroica (daw.) — zbroja. [przypis edytorski]

285. Oto w zacnym ubierze i w złotej koronie [...] Niewinnemu na sercu nie uczyni trwogi. — J. Kochanowski, Proporzec albo hołd pruski. [przypis autorski]

286. wyskakować (daw.) — skakać. [przypis edytorski]

287. Sigismundus (łac.) — Zygmunt. [przypis edytorski]

288. Nie pomnąc dobrodziejstwa [...] stado zwierzone drapają. — J. Kochanowski, Proporzec albo hołd pruski. [przypis autorski]