SCENA XXIII

Wykrętowic wychodzi ze swego dworu, dźwigając na plecach duży wór mąki.

WYKRĘTOWIC

licząc na palcach

Dwudziesty szósty, siódmy, ósmy, po nim

Zasie dziewiąty, a tuż zaraz za nim

Dzień ten, przed którym drżę od strachu, wstrętu

Ścierwa; ostatni, czyli „stary, młody239.

spluwa

Każdy przysięga, komum ta co winien,

Że zastaw złoży, że mnie zniszczy, zmarni,

Z torbami puści, choć go kornie błagam:

„Tej cząstki długu nie bierz, serce, teraz;

„Tę płatę odłóż, tę zaś, duszko, daruj”

„Nie mogę, tak bych wszytko stracił” — fuczą.

Klnąc, iżem cygan i grożą mi sądem.

Teraz — niech skarżą, gwizdam na te sądy,

Gdy mój Odrzykoń umie mleć ozorem.

Lecz trza oń pytać, w tej hań240 pomysłowni.

stuka do bramki Sokratesa

Hej, bywaj, bratku!