SCENA DZIEWIĘTNASTA
Kinesjas, Gromiwoja.
KINESJAS
Do kroćset, jaki skurcz mnie pręży, męczy,
Jakbyś mnie rozpiął na tortur obręczy!
GROMIWOJA
Hej, kto w obrębie czat stoi?
KINESJAS
Swój stoi!
GROMIWOJA
Czy mąż?
KINESJAS
Niestety!
GROMIWOJA
Precz od tych podwoi!
KINESJAS
Kto mi precz każe? Ktoś ty?
GROMIWOJA
Straż zamkowa!
KINESJAS
Na bogi klnę cię, wołaj tu Myrriny!
GROMIWOJA
Dobryś, Myrriny — a z jakiej przyczyny?
KINESJAS
Jam jej małżonek, Kinesjas z Pyjoni208.
GROMIWOJA
z nagłą, uprzedzającą grzecznością
Witaj nam, gościu, ciebie sława goni!
Imię twe dobrze znane w naszym kole:
Ciebie twa żona przy biesiadnym stole
Wspomina czule przy każdym ust kąsku,
Czy to jest jajko, jabłuszko, brzoskwinia,
Mówi: „To dla mnie, cóż dla mego Kinia?”
KINESJAS
Boże — gdzież ona...?
GROMIWOJA
Gdy mowa o mężach
Naszych, w tej chwili chełpi się twa żona:
„Z Kineczkiem moim równać ich nie mogę!”
KINESJAS
Idź ją zawołać!
GROMIWOJA
A dasz co za drogę?
KINESJAS
Gdy zechcesz, dam ci ten gwoździk, tu, oto:
Co mam, to daję z najszczerszą ochotą!
GROMIWOJA
Więc zgoda, idę.
KINESJAS
Spiesz się, leć, mój kwiecie!
Wżdy209 mnie nie cieszy nic a nic na świecie,
Odkąd odeszła ona z mego domu!
Już w progu żre mnie smutek i ciemięży,
Gdzie spojrzę, pustki, nuda: jeść nie mogę,
Apetyt tracę, bo mnie krzepa pręży!