SCENA OSIEMNASTA
Gromiwoja, Mężatka I, Myrrine.
GROMIWOJA
wypada gwałtownie z bramy Przedsieni
Hejże na pomoc, do mnie białogłowy,
Hej, do mnie!
Przybiega co tchu Mężatka I.
MĘŻATKA I
Cóż tam, jakiś kłopot nowy?
wbiegają inne kobiety
GROMIWOJA
pokazując w dół Akropoli
Patrzaj, mąż jakiś bieży w dzikim pędzie,
Rażony ślepym szałem Afrodyty!
modląc się, podnosi dłonie
Obojga Kyter, Pafu, Kypru, Włosto,
Spraw, niech precz od nas idzie drogą prostą!205
MĘŻATKA II
wypatrując
Któż to i gdzież jest?
GROMIWOJA
Teraz Chloę mija!206
MĘŻATKA I
dostrzegła kogoś w dole
Boże, tam postać jakaś, ale czyja?
GROMIWOJA
Tężcie wzrok! Może która pozna...
MYRRINE
Przebóg,
Kinesjas, mąż mój, o losu zrządzenie!
GROMIWOJA
do Myrriny
Twym dziełem zmienić go teraz w płomienie:
Drażń, rozpal zmysły, całuj, a nie całuj,
Pozwól na wszystko, niczego nie żałuj,
Krom207 tego, czego wzbrania kielich święty!
MYRRINE
Nie bój się, będzie tu na ogień wzięty...!
GROMIWOJA
Więc tu go razem wystrychniem na dudka,
Razem go schrupiem!
do reszty kobiet
A wy, marsz za wrótka!
Wszystkie kobiety chowają się w Przedsieniach. Gromiwoja odbiera od Stratyllidy tarczę i oszczep, przypina złocisty szłom i staje w postawie warty przed bramą. Stratyllida chowa się za mur. Wpada Kinesjas, aż siny, za nim niewolnik Manes niesie jego synka.