SCENA SIÓDMA

Z dołu, od miasta, wchodzi Senator (probulos, jeden z dziewięciu dyktatorów121), w białej dzianicy, na głowie wian oliwny najwyższego urzędnika, w ręku klucze od skarbca. Za nim i przed nim kroczy po dwu łuczników scytyjskich, czyli pachołków miejskich.

Senator i poprzedni. Chór Starców stoi na boku.

SENATOR

mówiąc do swego otoczenia

Czyż bab szaleństwo tryumfu nie święci?

Czyż nie mówiłem, że dobrze nie wróżą

Te bębny, Bakcha122 pląsy bez pamięci

I Adonisa po dachach nieszpory123,

Które aż w Pnyksie124 słyszałem w te pory,

Kiedy Demostrat w złej, nieszczęsnej chwili125

Podawał wniosek, by przeciw Sycylii

Wyprawić hufce, a tu roztańczona

Baba zawyła: „Och, Adonis kona!”

Demostrat swoje: „Hoplitów trzeba by

Ściągnąć z Zakintu”, a podpite baby

Na dachach: „Płaczcie Adonisa, siostry!”

Wżdy on rzecz przeparł126, luter, furiat ostry!

Takie tu znowu, snać127, białogłów orgie!

STRYMODOROS

do senatora, kręcąc z wody szatki

Nową spełniły zbrodnię nasze samki128

I to niejednę: oto z tych konewek

Zlały nas tak, że musim przyodziewek

Kręcić, jak tacy, co mają... złe zamki...!

SENATOR

Na Posejdona, wód boga, wybornie,

Bo nie trzymamy ich krótko a swornie129!

Folgując nadto, psujemy niewiasty.

Jako kto ściele, tako i spać będzie,

Wszak my to mówim tak do majstrów wszędzie:

„Mości złotniku! W pasku, któryś okuł,

Urwał się kutas i wyskoczył z piasty,

Gdy wieczór żonka tańczyła przede mną.

Ja muszę jechać dziś u Salaminę:

Znajdź chwilkę czasu, choćby i w noc ciemną

Przyjdź i dokładnie włóż jej tę drobinę...!”

A drugi zasie rzecze do szewczyka,

Co ma łokciowy, ale nie fartuszek:

„Słuchaj majsterku! Malutki paluszek

Mojej żoneczki, tańczącej tak cudnie,

Rzemień sandała gniecie: przyjdź w południe

I rozbij dziurkę, zwolniwszy rzemyka!”

Zbytnia swoboda, to strata i szkoda,

Tak, że ja oto, senator, mym głosem

Uznawszy kupić wioseł — po pieniądze

Idąc na zamek — mam teraz przed nosem

Brony zawarte od bab na wrzeciądze!

Lecz stać nie pora! Podawać tu dyle,

Już ja tu skarcę babskie krotochwile130!

do łuczników scytyjskich, którzy się gapią, dwaj zaś usiedli

do pierwszego

Coś pysk rozdziawił?!

do drugiego

Gdzie pozierasz, gapo!

do trzeciego, siedzącego

Ty byś gdzie w szynku zasiadł!

do czwartego

Wstawaj, ciapo!

Dalej, podkładać drągi popod brony,

Ci z tej, a tamci ze mną z tamtej strony

Wyważać z zawias!

Pachoły chwytają drągi i wyważają: wtem niewiasty odmykają same i występuje Gromiwoja z orszakiem i Chórem białogłowskim.