SCENA SZÓSTA

Chór Starców i Chór Białogłów.

STRATYLLIDA

przodownica chóru białogłowskiego

do starców, podkładających ogień pod bramy

Hej, a zasię, o przewrotni,

To tak czynią kawalery?

Nie tak działa rycerz prawy:

Patrzcie, to mi bohatery!

Starcy odskakują

STRYMODOROS

A to czysta niespodzianka,

Czegośmy się doczekali!

Toż tam hufiec białogłowski

Eu odsieczy bronom wali!

STRATYLLIDA

Ha, zwiesiliście już nosy?

Dosyć nas tu, prawda, lenie?

A widzicie setną cząstkę:

Pospolite to ruszenie!

STRYMODOROS

cofa się pomału i przezornie

Mamy słuchać, o Fajdriasie,

Co podwika jakaś plecie?

Hejże, niech połamie który

Kół sękaty na jej grzbiecie!

STRATYLLIDA

Opuśćmy na ziemię konwie,

Aby, jeśli który palce

Poważy się na nas podnieść,

Nic nie przeszkadzało walce!

Niewiasty składają z ramion dzbany i konwie.

STRYMODOROS

Ej, przez Zeusa, niech tam który

Dwa, trzy razy, w pysk ją trzaśnie,

Jak Hipponaks Bupalosa116,

To jej ten animusz zgaśnie!

STRATYLLIDA

wychylając się ponad mur

Spróbuj który, uderz tylko!

No — nadstawiam ci mej gęby,

Lecz już potem twego mieszka

Żaden pies nie chwyci w zęby!

STRYMODOROS

podnosi kij i grozi

Milcz, bo płatnę tak, że poznasz

Jakom stary, ale jary!

RODIPPE

wysuwa się przed Stratyllidę

Dotknij Stratyllidy palcem,

A nie ujdziesz, tchórzu, kary!

STRYMODOROS

odskakuje szybko w tył

Właśnie że ją grzmotnę pięścią;

Cóż mi zrobi ta starucha?!

RODIPPE

Wydrapię ci oba płuca

I wypruję kiszki z brzucha!

STRYMODOROS

znalazł się już na samym dole, poza starcami

Gdzież jest nad Eurypidesa

Mędrzec większy i poeta,

Co rzekł: „Żadne zwierzę nie jest

Tak bezczelne, jak kobieta”??

STRATYLLIDA

Śmiało — na nich, o Rodippe,

Ano — w górę konwie z wodą!

niewiasty wznoszą nagle dzbany w górę

STRYMODOROS

Po coś z wodą na nas przyszła?

Ty bezbożna, ty wyrodo!

STRATYLLIDA

słodko

Po coś, trupie, z ogniem przylazł?

Siebie upiec chcesz w tej łunie?

STRYMODOROS

jeszcze słodziej

Chcę tu właśnie stos wypiętrzyć,

Na nim smażyć twe siostrunie!

STRATYLLIDA

O wa! zalejemy wodą

Twoje ognie i pochodnie!

STRYMODOROS

Ty śmiesz moją watrę117 gasić?

STRATYLLIDA

Zaraz ci to udowodnię!

STRYMODOROS

zawsze z bezpiecznej odległości

Ej, tą żagwią, widzi mi się,

Łeb ci zaraz nacechuję118!

STRATYLLIDA

z piekielną grzecznością

Maszli mydło i wiechetki119,

To ci kąpiel nagotuję!

STRYMODOROS

wściekły

Ty mnie kąpiel, ty padlino?!

STRATYLLIDA

zalotnie

Kąpiel ślubną, mój chłopczyno!

STRYMODOROS

grozi kijem

Na tę śmiałość kij protestem!

STRATYLLIDA

podpiera się pod boki

Cóż to? Niewolnica jestem?

STRYMODOROS

Jejmość wrzeszczy zbyt zuchwale!

STRATYLLIDA

drwiąco

Myśli, że jest w trybunale!120

STRYMODOROS

Dalej, z ogniem do warkoczy!

STRATYLLIDA

Dalej, woda niech ich moczy!

Poczyna się starcie: Chór starców ślamazarnych, z żagwiami, posuwa się nie bardzo walecznie ku niewiastom, które szybkim ruchem wspólnym oblały ich od razu wodą.

STRYMODOROS

Gwałtu, woda!

STRATYLLIDA

A czy ciepła?

STRYMODOROS

Aj, skąd ciepła? Byś oślepła!

Stój, co robisz, dość tych mąk!

STRATYLLIDA

lejąc wodą

Podlewam, byś puścił pąk!

STRYMODOROS

otrząsając się

Skostniałem już, jak ten kij!

STRATYLLIDA

Wżdy masz ogień, to się grzéj!

Cały Chór Starców cofa się na bok: ten i ów wykręca swe szaty z wody. Kobiety biją radośnie na murze w tamburyny i kastaniety.