SCENA XI
Dionizos, Ksantias, Chór i Karczmarki.
PIERWSZA KARCZMARKA
Platano! Hej, Platano, pójdź tu, oto rabuś,
Co raz przybył do naszej budy, co to zeżarł
Szesnaście chleba naraz!
PLATANA
zbliża się, patrzy na Dionizosa
O dla boga, prawda,
A dy to ten wisielec!
KSANTIAS
do widzów
Na kimś to się skrupi!
PIERWSZA KARCZMARKA
Tyś dwadzieścia porcji pieczeni pochłonął,
Po pół obola sztuka!
KSANTIAS
Ktoś to będzie płacił...
PIERWSZA KARCZMARKA
Tyś zeżarł wszystek czosnek!
DIONIZOS
Nie bredź, głupia babo!
Sama nie wiesz, co pleciesz!
PIERWSZA KARCZMARKA
Jak to, czy żeś myślał,
Że cię nie poznam, skoro koturny obujesz?
Lecz to nie koniec jeszcze, a wędzonka moja?
PLATANA
A moja bryndza, ser mój świeżuteńki, to nic?
Połknąłeś moje serki razem z plecionkami!
PIERWSZA KARCZMARKA
A potem, gdy zbójowi mówię, by zapłacił,
To, wytrzeszczywszy ślepie, jak nie huknie na mnie!
KSANTIAS
chyłkiem do szynkarek
To właśnie jego zwyczaj. On tak zawsze, znam go.
PIERWSZA KARCZMARKA
A potem dobył majchra137, udając wariata...
PLATANA
Ach tak, moja sieroto!
PIERWSZA KARCZMARKA
My się obie bały
Tak, żeśmy ledwie, ledwie na stryszek wylazły.
PLATANA
A wtedy ukradł kołdrę i wyniósł się wreszcie.
KSANTIAS
chyłkiem
Ho! On to dobrze umie. Lecz trzeba coś działać!
PIERWSZA KARCZMARKA
do swego pachołka
Leć, wołaj mi patrona narodu, Kleona138!
PLATANA
do swojego
A mnie tu Hyperbola139 przyślij, gdzie go spotkasz.
Chłopaki pędem wybiegają.
do pierwszej
Już my go tu sprościmy140.
PIERWSZA KARCZMARKA
do Dionizosa podchodząc
O zbójecka paszczo!
Hej! z radością bym tobie kamieniem wybiła
Wszystkie kielce141, którymi pożarłeś mi towar!
PLATANA
Ja bym cię do Otchłani na łeb strącić rada!
PIERWSZA KARCZMARKA
Ja bym sierpem urznęła gardziel, którą przeszło
Wszystko jadło do brzucha! Idźmyż po Kleona!
On ci to z paszczy wydrze, gdy przed sąd zawezwie!
Przekupki wybiegają za chłopakami.