SCENA XIII

Dionizos, Ksantias, Ajakos, Chór.

AJAKOS

odźwierny

Dalej! Wiązać mi zaraz tego porwikundla!

Będzie łoza147! No, brać go!

DIONIZOS

naśladując słowa Ksantiasa

Na kim to się skrupi.

KSANTIAS

broniąc się maczugą, do łapaczy

Precz z oczu! Wara tykać.

AJAKOS

Tak? Jeszcze śmiesz brykać!

krzycząc do bramy bardzo donośnie

Hej Garbusie, Pluchaczu, hej i ty, Pukała,

Sam tu148 do mnie! Bić, wiązać mi tego junaka!

Wypadają piekielni łapacze, rozbrajają i dzierżą Ksantiasa.

DIONIZOS

I nie jest to bezczelność, że śmie się bić jeszcze,

Chociaż kradł cudze dobro?

AJAKOS

Ba! To rzecz szczególna.

DIONIZOS

A to rzecz niesłychana!

KSANTIAS

Lecz przebóg! Słuchajcie:

Jeślim tu był już kiedy albo jeślim ukradł

Choć ździebełko w podziemiu, niech mnie piorun spali!

A jednak zrobię chętnie poświęcenie z siebie:

Masz tu mojego ciurę149, więc bierz go na męki!

Jeżeli z jego zeznań docieczesz mej winy,

Możesz mi kark ukręcić.

AJAKOS

pokazując na Dionizosa

Jego brać na męki?

KSANTIAS

Wszelakiego rodzaju: oto na drabinie

Skrępowanego zawieś, wal batem, drzyj pasy,

Łam kołem, lej do nosa wrzącej smoły z octem,

Pal zapieczoną cegłą, no... i tym podobnie,

Tylko go nie bij młodym cybuchem cebuli!150

AJAKOS

Sprawiedliwe twe głowa. Gdybym ci zaś chłopa

Okaleczył na mękach, będziesz miał zapłatę.

KSANTIAS

pospiesznie

Nie potrzeba. Masz, bierz go i prowadź na męki!

AJAKOS

Nie. Tutaj pozostanie, by zeznał do oczu151.

do Dionizosa

Szybko zrzucaj te łachy, lecz ostrzegam, nie mów

Żadnych kłamstw ni wykrętów!

DIONIZOS

ku któremu podchodzą łapacze, woła groźnie

Zasię!!!152 Kto bądź jesteś

Nie radzę ci — mnie — boga — na tortury ciągać,

Bo inaczej następstwa sam sobie przypiszesz!

AJAKOS

Co ty breszysz?

DIONIZOS

Jam jest bóg Dioniz, syn Zeusa,

Ten tam to mój niewolnik, pachoł. Tak ja mówię.

AJAKOS

do Ksantiasa

Słyszysz to?

KSANTIAS

Dyć153 mam uszy. A przeto tym bardziej

Ochłostać go należy, gdyż jestli154 on bogiem,

To nie będzie czuł chłosty!

DIONIZOS

Wszak i ty się bogiem

Podajesz, przeto weźmiesz równą porcję batów.

KSANTIAS

Uwaga wcale słuszna, a który się pierwej

Zdradzi płaczem lub znakiem, że na chłostę zważa,

Tego nie miej za boga!

AJAKOS

do Ksantiasa

Z ciebie człek rzetelny,

Tobie o prawdę idzie. A więc zdejmcie szatki!

Z obnażonymi tyłami stają ten z tej, tamten z drugiej strony.

KSANTIAS

Jakże nas o tę prawdę będziesz badał?

AJAKOS

Prosto,

Będę bił na przemiany155.

Uderza Ksantiasa, który udaje, że nawet nie wie o tym.

KSANTIAS

Bardzo pięknie; bij więc,

I bacz, czy ci się ruszę.

AJAKOS

Już cię uderzyłem.

KSANTIAS

Na Zeusa, anim wiedział.

AJAKOS

Tego zatem palnę.

Bije Dionizosa.

DIONIZOS

udaje, że nie czuł

No, będzie dziś?

AJAKOS

W tej chwili właśnie uderzyłem.

DIONIZOS

Jak to? A jam nie kichnął?

AJAKOS

Nie wiem, nie słyszałem.

idzie do Ksantiasa

Aha! Teraz kolejka na ciebie, kochasiu!

Uderza mocniej.

KSANTIAS

Bij do wol...

uderzony

Gwałtu, rety!

AJAKOS

Co to: „gwałtu, rety”?

Może cię zabolało?

KSANTIAS

Głupstwo! Ot westchnąłem,

Myśląc, kiedy to będą świątki Heraklesa

W Dijomi156.

AJAKOS

Święty człowiek. Idźmyż do drugiego.

Bije bardzo mocno.

DIONIZOS

Ojej, ojej!

AJAKOS

Cóż ci to?

DIONIZOS

Konnicę ujrzałem.

AJAKOS

A czemu ci łzy kapią?

DIONIZOS

Bo cebulę czuję.

AJAKOS

Ale to nie bolało?

DIONIZOS

Ani myślę o tym.

AJAKOS

Idźmyż znów do pierwszego i spróbujmy.

KSANTIAS

Au, au!

AJAKOS

A to co?

KSANTIAS

pokazując nogę

Ciernia wbiłem do nogi, wyjmijże go, proszę!

AJAKOS

Cóż się to znowu znaczy? Idźmyż tam raz jeszcze.

Bije mocno.

DIONIZOS

wrzeszczy

Apollu!

udając, że deklamuje hymn

„Który władasz w Delos czy w Pytonie!”

KSANTIAS

do Ajakosa

Oho! Jęknął, czyś słyszał?

DIONIZOS

przerywa

Nieprawda, nieprawda.

Przypomniał mi się tylko wierszyk z Hiponaksa.

KSANTIAS

do Ajakosa

Ty z nim nic nie poradzisz, chyba wal go w sedno!

AJAKOS

Oczywiście, na Zeusa! Wystaw no tu brzuszek!

Dionizos nie chce, ale łapacze go przytrzymują.

DIONIZOS

ryczy uderzony

Posejdonie!

KSANTIAS

Ktoś beknął! Ktoś naprawdę beknął.

DIONIZOS

deklamuje szybko

„Którego tronem Ajgejskie skały,

I głębie morza, i sine wały!...”

AJAKOS

Na Demetrę! Nie mogę w żaden sposób dociec,

Który z was prawym bogiem. Ale pójdźcie za mną!

Pan mój zaraz was pozna z łatwością lub sama

Fersefatta157, bo przecie oboje bogami.

DIONIZOS

boleśnie skrzywiony, trąc pobite miejsca

Dobrze mówisz, a jednak wolałbym, byś pierwej

O tym sobie przypomniał, nim te wzięlim cięgi.

Wszyscy aktorowie wchodzą do pałacu, chór zwraca się do widzów.

PARABASIS (ZWROT DO WIDZÓW)

Chór zwraca się pięknym, uroczystym pochodem, łamiąc się na połówki, do widzów.

(674–737)

oda czyli strofa

Muzo przeświętej chóralnej poezji przybywaj i przystrój mi pieśń w mir i czar,

Spojrzyj po falach narodu niezmiernych, którego powagi siedzą niezliczone,

Chwalby godniejsze niżeli Kleofont158, na wargach którego robiących wciąż gwar,

Tracka jaskółka się drze,

Przeraźliwie piszcząc,

Niezrozumiale pienia zawodząc w języku barbarów,

Że zdechnie, gdyż proces ten przegra.