SCENA XIX

Ci sami.

EURYPIDES

Więc do prologów jego naprzód ja się wezmę

I krytykować będę pierwszą część tragedii

Tego „mistrza nad mistrze”, który wręcz niejasno

Wypowiada osnowę głównego działania.

DIONIZOS

Któreż chcesz badać dzieło?

EURYPIDES

Wszystkie prawie mógłbym,

Lecz najpierw niech wygłosi prolog z Orestei.

DIONIZOS

Każdy ma milczeć teraz! Ty mów, Ajschylosie!

AJSCHYLOS

deklamuje prolog z trylogii „Oresteja”, II część „Choefory” („Ofiarnice”):

„Dozorco duchów z ojca świętej woli,

Hermesie, błagam, bądź mi zbawcą, druhem.

W kraj mój przybywam, a wracam z niedoli...”

Eurypides przerywa gestem.

DIONIZOS

Tu chyba nic nie ganisz?

EURYPIDES

Tuzin błędów znajdę!

DIONIZOS

Ależ tu, razem wziąwszy, tylko trzy są wiersze...

EURYPIDES

W każdym zaś byków znajdę więcej niż dwadzieścia.

AJSCHYLOS

Widzisz, jak ty łżesz czelnie205!

EURYPIDES

Gadaj zdrów, nie szkodzi!

DIONIZOS

Ajschylu! Nakazuję milczeć teraz, albo...

Do tych trzech wierszy swoich dołożysz coś grubo!

AJSCHYLOS

Mam wobec niego milczeć?

DIONIZOS

Tak — i mnie masz słuchać.

EURYPIDES

Od razu palnął bąka arcyzabawnego.

AJSCHYLOS

Jak to, gdzież ty błąd widzisz?

EURYPIDES

Mów zatem na nowo!

AJSCHYLOS

„Dozorco duchów z ojca świętej woli,

Hermesie, błagam”...

EURYPIDES

przerywa

Wszak to Orestes mówi, stojąc na mogile

Zmarłego ojca swego?

AJSCHYLOS

Tak jest, jako mówisz.

EURYPIDES

Więc gdy mu ojciec zginął z rąk zdradzieckiej żony,

Podstępnie zamordowan, jakże mógł on wzywać

Hermesa, dusz dozorcę, więc dozorcę ojca,

Który tak dozorował, że aż go zabito?

AJSCHYLOS

Ależ ty nie rozumiesz: chodzi o Hermesa,

Przewodnika umarłych, stróża grobów, mogił,

Co ma powinność zmarłych pilnować od ojca!

DIONIZOS

Jak? Pilnować od ojca? To Zeus jest złodziejem,

Co groby łupi, kradnie?

AJSCHYLOS

To ruszył konceptem:

Dionizos, bóg wina, ma dowcip wodnisty.

DIONIZOS

Wygłoś teraz wiersz drugi. Ty — czyhaj na błędy!

AJSCHYLOS

„Hermesie, błagam, bądź mi zbawcą, druhem.

W kraj mój przychodzę, a wracam z niedoli...”

EURYPIDES

Mistrz Ajschylos dwa razy powiedział to samo.

DIONIZOS

Jak, dwa razy?

EURYPIDES

Uważaj, ja to udowodnię:

„W kraj — powiada — przychodzę i wracam z niedoli”;

„Przychodzę” zaś to samo, co „wracam” oznacza.

DIONIZOS

Na Zeusa, to tak, jakby kto rzekł do kumotra:

„Pożycz, proszę, beczułki, lub wolisz baryłki!”

AJSCHYLOS

do Dionizosa

Ależ, paplo nieznośny, to nie jest to samo.

I owszem — doborowe są tutaj wyrazy.

DIONIZOS

Więc jak? Wytłumacz jaśniej, nie rozumiem jeszcze!

AJSCHYLOS

Przychodzić wolno temu, który ma ojczyznę.

Przybywa, kto z niej wyszedł bez przymusu, wolny;

Lecz wygnaniec przybywa i wraca z niedoli.

DIONIZOS

Na Apollona, prawda! Cóż Eurypidesie?

EURYPIDES

Nie uznaję, że Orest powrócił z wygnania,

Wszak potajemnie przybył, nie ufając władcom.

DIONIZOS

Na Hermesa, to prawda, choć jej nie rozumiem.

EURYPIDES

Mów dalej!

Ajschylos milczy, rozgniewany.

DIONIZOS

Deklamujże, a żwawo, Ajschylu,

Rżnij do końca! Ty zważaj i wyłapuj błędy!

AJSCHYLOS

„I z tej mogiły zwiastuję ci, ojcze,

Że słucham, słyszę”...

EURYPIDES

Znów masło maślane,

„Słucham, słyszę” — to samo dwa razy; to jasne.

DIONIZOS

do Eurypidesa

Do nieboszczyków mówi, ty zakuta pało,

A do nich i trzy razy powiedzieć — to mało!

AJSCHYLOS

do Eurypidesa

Lecz jakież twe prologi?

EURYPIDES

Doskonałe, słuchaj!

A jeżeli dwa razy to samo powtórzę

Lub wynajdziesz gdzie łatę, napluj mi do oczu!

DIONIZOS

Nuże, wygłaszaj swoje, mnie słuchać wypada,

Czy wyrazy użyte w prologach są trafne.

EURYPIDES

wygłasza prolog z „Antygony”

„Był naprzód Edyp człowiekiem szczęśliwym”...

AJSCHYLOS

przerywa

Fałsz, na Zeusa, przenigdy! To nieszczęśnik z rodu,

Bo zanim na świat przyszedł, Apollon wywróżył,

Że ojca zamorduje; nędzarz od kolebki!

Więc mógł być Edyp „naprzód człowiekiem szczęśliwym”?

EURYPIDES

Później najnieszczęśliwszym stał się był dopiero.

AJSCHYLOS

Nie, przez Zeusa, on być nim przenigdy nie przestał!

Bo skoro się narodził, choć to sroga zima,

Wynieśli go na pustyń w starym jakimś trzopie206,

By się nie stał, wyrósłszy, rodzica mordercą.

Z opuchłymi nogami, znajdę, Polib chował.

Pfuj! Stare babsko pojął, choć sam junak młody,

I to swą rodną macierz. Na domiar wszystkiego

Oczy sobie wyłupił!

DIONIZOS

do widzów

To do szczęścia tego

Brakuje, by wojował pod Erasynidem207!

EURYPIDES

Koszałki, a ja przecież pięknie piszę prolog!

AJSCHYLOS

A ja, przebóg, nie będę pastwił się nad każdym

Słowem twoim z osobna, lecz z pomocą bogów

Zniszczę twoje prologi marnym słojkiem jednym!

EURYPIDES

Czym? Słoikiem? No proszę!

AJSCHYLOS

I to jednym tylko!

Piszesz bowiem z manierą, że da się przyczepić

Do twoich wierszy wszystko, wszelaka ozdóbka,

Szminka, słojek z pachnidłem, jak to udowodnię.

EURYPIDES

Zobaczymy.

AJSCHYLOS

Ujrzymy.

DIONIZOS

Więc mów, Eurypidzie!

EURYPIDES

deklamuje prolog z „Archelaosa”

„Wieść gminna niesie, że Ajgipt na łodzi

Wraz z pięćdziesięcią synami do Argos

Przybywszy”...

AJSCHYLOS

kończy za niego

Zgubił słojek z pachnidłami.

DIONIZOS

zaciekawiony i ucieszony

Jakiż to był ten słojek, czy nie płakał za nim?

do Eurypidesa

Wygłaszaj inny prolog, będziemy słuchali.

EURYPIDES

z „Hipsipili”

„Bacchus, pręt dzierżąc święty, w jagniąt runie,

Z Parnasu schodził przy pochodni łunie,

Pląsając”...

AJSCHYLOS

kończy za niego

Zgubił słojek z pachnidłami.

DIONIZOS

Biada nam! Już raz drugi spadł nam słojek na łeb!

EURYPIDES

Mniejsza o to, nie szkodzi. Do tego prologu

Nie potrafi przyczepić swojego słoika.

Prolog ze „Sthenoboi”

„Nikt nie był nigdy we wszystkim szczęśliwy:

Urodzon w szczęściu, żywot frasobliwy

Prowadząc”...

AJSCHYLOS

Zgubił słojek z pachnidłami.

DIONIZOS

Eurypidesie!

EURYPIDES

Czegoż?

DIONIZOS

Wiesz, co myślę: ustąp!

Bo ten flakon z perfumem woń roznosi przykrą.

EURYPIDES

Na Demetrę, nie szkodzi, ja kpię sobie z niego.

DIONIZOS

Mów zatem coś innego, lecz chroń się słoika!

EURYPIDES

deklamuje początek z tragedii „Fryksos”

„Syn Agenora, Kadmus, gród sydoński

Żegnając”...

AJSCHYLOS

Zgubił słojek z pachnidłami.

DIONIZOS

Szalona głowo, odkup ten nieszczęsny słojek,

Bo ci zdruzgoce wszystkie prologi do szczętu!

EURYPIDES

Co? Kupować? Od niego?

DIONIZOS

Tak radzę, posłuchaj!

EURYPIDES

Jeszcze nie. Mam ci hurmę prologów w zapasie,

Do których nie potrafi przylepić słoika.

Początek „Ifigenii w Taurydzie”

„Pelops do Pizy szybkimi klaczami

Zdążając”...

AJSCHYLOS

Zgubił słojek z pachnidłami.

DIONIZOS

do Eurypidesa

A co, widzisz? Przylepił jak raz swój słojeczek.

do Ajschylosa

Lecz ty, poczciwa duszo, przedaj mu go zaraz,

Przecie dostaniesz nowy za grosz i piękniejszy!

EURYPIDES

Na Dyjosa, nie jeszcze — mam prologów legion!

„Ojnej raz”...

AJSCHYLOS

Zgubił słojek z pachnidłami.

EURYPIDES

z pasją

Dajże mi wypowiedzieć naprzód cały dwuwiersz!

Z dramatu „Ojneus”, nie sam początek, dalsza część

„Ojnej raz piękne zebrał z pól pokosy,

I na ołtarzu tych pierwocin kłosy

Składając”...

AJSCHYLOS

Zgubił słojek z pachnidłami.

DIONIZOS

Jak to, podczas ofiary? Pewnie mu ktoś ukradł!

EURYPIDES

Daj pokój, mój ty złoty, niech teraz spróbuje:

Z „Melanippy”

„Zeus, jak to mówią podania prawdziwe”...

DIONIZOS

przerywa

Przepadliśmy z kretesem, znów przylepi słojek.

Do tych twoich prologów przylepił się słojek,

Jak jęczmień do powieki. Dajmy temu pokój,

A do chórów się zabierz teraz z bogów wolą!

EURYPIDES

Na pewno ci wykażę, jakim jest partaczem

W chórach; jak wszystko robi na jedno kopyto.

CHÓR

Co to będzie, co to będzie?

Mam obawę tę na względzie,

Czy w krytycznym swym zapędzie

Znajdzie wadę w mistrza chórach,

Najpiękniejszych pieśni tworach!

Po dziś niezrównanych wzorach!