Choroba rabiego Eliezera

Pewnego dnia rabi Eliezer zapadł na zdrowiu. Na wieść o chorobie rabiego uczniowie przyszli go odwiedzić. Ten, witając przybyłych, powiedział:

— Wiedźcie, że nad światem rozlał się wielki gniew.

Uczniowie tak przejęli się tą smutna wieścią, że zaczęli płakać.

Obecny przy tym rabi Akiwa zareagował na to śmiechem.

Zdziwieni uczniowie zapytali go:

— Rabi, dlaczego się śmiejesz?

— A dlaczego wy płaczecie?

— Jak tu nie płakać, kiedy widzimy, że rabi — „Księga Tory” — tak cierpi?

— Właśnie z tego powodu się śmieję. Jak długo bowiem widziałem, że wino u rabiego Eliezera ani razu nie skwaśniało, oliwa nie zaczęła cuchnąć i miód nie zgorzkniał, martwiłem się, czy aby rabi Eliezer nie zagarnął wszystkich przyjemności na tym świecie i nic mu już z przyjemności nie pozostało na tamtym świecie. Teraz, kiedy widzę, że cierpi, jestem zadowolony.

Słysząc to, rabi Eliezer odrzekł:

— Akiwo, powiedz, czy uchybiłem w czymś Torze?

— Eliezerze, sam przecież nauczałeś, że nie ma takiego cadyka na świecie, takiego sprawiedliwego i pobożnego człowieka, który by czynił tylko dobro i nigdy nie popełniał grzechu.

W jakiś czas po tym przyszli odwiedzić chorego Eliezera czterej mędrcy: rabi Tarfon, rabi Jehoszua, rabi Elazar i rabi Akiwa.

Pierwszy odezwał się do rabiego Eliezera rabi Tarfun. Jego słowa płynęły z głębi szczerego serca:

— Rabi, ty jesteś dla Żydów lepszy od życiodajnych kropli deszczu. Krople bowiem deszczu przynoszą błogosławieństwo doczesnemu tylko światu. Ty zaś przynosisz błogosławieństwo zarówno temu, jak i tamtemu światu.

Po nim zabrał głos rabi Jehoszua:

— Rabi, jesteś dla Żydów lepszy od słońca. Słońce bowiem świeci i grzeje tylko na tym świecie, ty zaś świecisz i grzejesz w obu światach.

Po nim przemówił rabi Elazar ben Azaria:

— Ty, rabi Eliezerze, jesteś dla Żydów lepszy niż ojciec i matka. Ojcowie bowiem i matki są tylko na tym świecie, ty zaś jesteś jak ojciec zarówno na tym, jak i na tamtym świecie.

Ostatni zabrał głos rabi Akiwa:

— Cierpienia należy przyjmować z miłością.

Usłyszawszy słowa rabiego Akiwy, rabi Eliezer rzekł do swoich uczniów:

— Podnieście mnie. Posłuchajmy tego, co powiedział rabi Akiwa. To prawda, że cierpienia należy miłować.

Tuż przed śmiercią rabiego Eliezera przyszedł znowu do niego rabi Akiwa w towarzystwie swoich chewerim. Chory Eliezer leżał w sypialni, oni zaś usiedli w pokoju obok. Był właśnie piątek. Dzień dobiegał końca. Do pokoju chorego wszedł tymczasem jego syn Hurkanos, żeby zdjąć z ojca tefilin72. Eliezer skrzyczał syna, który zawstydzony wybiegł z sypialni.

Zobaczywszy rabiego Akiwę i jego towarzyszy zawołał:

— Zdaje mi się, że ojciec nie jest już przy zdrowych zmysłach.

Wtedy rozległ się głos ojca z sypialni:

— To ty i twoja matka nie jesteście przy zdrowych zmysłach. Spóźnicie się z zapaleniem świec sobotnich, a to większy grzech niż noszenie tefilin w sobotę.

Słysząc, że rabi Eliezer jest przy zdrowych zmysłach, mędrcy weszli do sypialni, ale usiedli w odległości czterech łokci od niego73.

— W jakim celu przyszliście — zapytał ich.

— Przyszliśmy uczyć się od ciebie Tory.

— Dlaczego wcześniej nie przyszliście?

— Nie mieliśmy czasu.

— Wątpię, żebyście zmarli naturalną śmiercią.

— Jaką, sądzisz więc, śmiercią umrę ja — zapytał rabi Akiwa.

— Najgorszą ze wszystkich.

To rzekłszy rabi Eliezer podniósł ręce, po czym przyłożył je do piersi i powiedział:

— Oj, biedne moje ręce — dwa zwinięte zwoje Tory! Sam nauczyłem się dużo z Tory i dużo z niej przyswoiłem moim uczniom. Dużo nauczyłem się od moich nauczycieli. Nie uroniłem z ich nauki najmniejszej kropli wiedzy. A ileż jeszcże skarbów Tory pozostało we mnie dla was. Nikt jednak poza rabim Akiwą z niej nie skorzystał.

Mędrcy zaczęli go zasypywać pytaniami w sprawie czystośd i nieczystości. Na wszystkie pytania udzielił odpowiedzi. Przy odpowiedzi na temat czystości wyzionął duszę. Razem z słowem „czystość” dusza opuściła jego ciało. Wstał wtedy rabi Jehoszua i mocnym głosem oświadczył:

— Klątwa została z niego zdjęta! Jest już wolny od klątwy!

W wieczór kończący sobotę odbył się jego pogrzeb. Kiedy mita74, na której leżało ciało rabiego Eliezera znalazła się w połowie drogi między Cezareą a Lod, wyszedł naprzeciw rabi Akiwa i bijąc się w piersi, i rozdrapując ciało do krwi, zaczął płakać i wołać:

— Ojcze mój! Ojcze mój!

Nie przerywając płaczu, włączył się do pogrzebowego konduktu i zawodzącym głosem zawołał:

— O stróżu i opiekunie żydowskiego narodu! Mam dużo drobnych monet, ale nie ma już bankiera, który by je zamienił w duże pieniądze.