Wielki spór

Pewnego razu wybuchł wielki spór w bejt ha-midraszu między rabim Eliezerem i mędrcami na temat interpretacji Prawa odnoszącego się do kwestii Czystości i Nieczystości. Rabi Eliezer dyskutowany przedmiot określił jako czysty, natomiast pozostali mędrcy określili ten przedmiot jako nieczysty.

Na uzasadnienie swego poglądu Eliezer przytoczył liczne dowody, ale mędrcy nie dali się przekonać.

Rozzłościło to rabiego Eliezera, który podniesionym głosem zawołał:

— Jeśli moje orzeczenie jest słuszne, niechaj je potwierdzi rosnące tu drzewo.

I oto w jednej chwili drzewo wyrwało się ziemi i upadło w miejscu odległym o sto łokci.

Na ten widok mędrcy rzekli:

— Drzewo nie może służyć jako dowód.

— Niech więc — zawołał rabi Eliezer — zawróci strumień płynący ze źródła.

I posłuchał go strumień. Ale mędrcom to nie wystarczyło.

Oświadczyli:

— Strumień nie może służyć jako dowód.

— W takim razie — zawołał rabi Eliezer — niechaj zaświadczą o tym ściany bejt ha-midraszu.

I w mig ściany bejt ha-midraszu pochyliły się, grożąc zawaleniem.

Widząc to, rabi Jehoszua krzyknął do nich:

— Jakim prawem wtrącacie się do prawnego sporu między mędrcami?

I ściany nie zawaliły się. Pozostały w pozycji pochyłej.

Uczyniły to z szacunku dla rabiego Jehoszuy i nie wyprostowały się z szacunku dla rabiego Eliezera.

I w tej pozycji stoją do dziś.

Wtedy odezwał się znowu rabi Eliezer:

— Jeśli moje orzeczenie jest prawidłowe, niechaj niebo o tym zaświadczy.

Rozległ się głos z nieba:

— Mędrcy, co wy macie do rabiego Eliezera? Jego orzeczenie wszędzie obowiązuje.

Wstał rabi Jehoszua z krzesła i oświadczył:

— „Nie w niebie jest Tora”. Nie słuchamy głosu z nieba. Ty, Boże, już dawno temu napisałeś w Torze, na górze Synaj: „Należy się podporządkować większości”.

Pewnego dnia rabi Natan spotkał proroka Eliasza. Zapytał go:

— Co Bóg w owej chwili uczynił?

— Uśmiechnął się — odpowiedział Eliasz — i rzekł: „Moje dzieci mnie pokonały”.

Opowiadają, że w dniu, kiedy toczył się ten spór, zgromadzono w bejt ha-midraszu wszystkie rzeczy, które rabi Eliezer uznał za czyste, i spalono je. Omówiono również postawę samego rabiego Eliezera i po dyskusji, obłożono go klątwą.

— Kto jednak — zastanawiali się świadkowie tego wydarzenia — ma zawiadomić rabiego Eliezera o klątwie?

Zgłosił się rabi Akiwa.

— Ja — oświadczył — pójdę i zawiadomię go, bo jeśli uczyni to niewłaściwy człowiek, to Eliezer gotów będzie zniszczyć cały świat.

Jak postąpił więc rabi Akiwa?

Włożył czarne ubranie i przyszedłszy do rabiego Eliezera, usiadł w odległości czterech łokci przed nim.

Pyta go rabi Eliezer:

— Akiwo, czym się różni dzisiejszy dzień od pozostałych dni?

— Wydaje mi się, że chawerim71 będą się trzymali daleko od ciebie.

Usłyszawszy to, rabi Eliezer podarł na sobie szaty, zdjął buty i usiadł na ziemi. Z oczu zaczęły mu płynąć łzy. I zaraz spadły na świat plagi. Jedna trzecia zbioru oliwek, pszenicy i jęczmienia przepadła. Ciasto w rękach kobiet rozlazło się. Gniew i oburzenie rozszalały się tego dnia na świecie. Wszystko, na co gniewnie spojrzał rabi Eliezer, uległo spaleniu. Nasi, rabi Gamliel, też znalazł się w niebezpieczeństwie. Płynął właśnie statkiem po morzu. Nagle zerwała się burza. Potężne fale groziły zatopieniem statku. Zastanowił się rabi Gamliel, co mogło być przyczyną nagłej burzy. Doszedł do wniosku, że stało się tak tylko z powodu rabiego Eliezera ben Hurkanosa. Wzniósł ręce do nieba i zawołał: „Boże, Panie świata, Ty jeden wiesz, że to, co uczyniłem, nie dla mojej; chwały uczyniłem, ani też dla chwały domu mego ojca. Uczyniłem to tylko dla Twojej chwały. Po to, żeby nie mnożyły się spory wśród Żydów”.

I morze natychmiast się uspokoiło.

Ima-Szalom, żona rabiego Eliezera, była siostrą rabana Gamliela. Od tego zdarzenia pilnowała męża, żeby podczas modlitwy nie upadł na twarz. Pewnego razu, kiedy wyszła na chwilę z domu, żeby obdarować biedaka kawałkiem chleba, Eliezer pozostał sam. Kiedy wróciła zastała go leżącego twarzą na ziemi. Krzyknęła:

— Wstań, zabiłeś mego brata!

W tej samej chwili rozległ się głos szofaru w domu rabana Gamliela: „Umarł raban Gamliel”.

— Skąd wiedziałaś — zapytał ją rabi Eliezer.

— Z ustnego przekazu dziadka naszego rodu: „Wszystkie bramy nieba mogą być zamknięte, ale te bramy, przez które przechodzą skargi cierpiących, zawsze są otwarte”.