I

„Obyśmy przez Twoje światło ujrzeli blask” powiada poeta w Psalmach do Boga w imieniu Zgromadzenia Izraela. Obyśmy, o Boże, zasłużyli na prawdziwy blask, na który czekamy już tak długo, obyśmy zasłużyli na ujrzenie blasku Mesjasza. Zanim Bóg stworzył świat, przewidział już Mesjasza i jego pokolenie, a kiedy na początku stworzenia powołał do życia jasne światło, światło pierwszych dni, doszedł do wniosku, że świat nie wart jest korzystać z tego światła i dlatego ukrył je pod swoim tronem dla pokolenia Mesjasza.

Stanął szatan przed Bogiem i powiada:

— Dla kogo przeznaczyłeś światło, które chowasz pod tronem?

— Dla tego, który wypędzi cię ze świata i oblicze twoje okryje hańbą.

— Władco świata — powiedział szatan — pozwól mi go obejrzeć.

— Dobrze, popatrz na niego.

Kiedy szatan go ujrzał, zatrząsł się ze strachu i padł na ziemię.

— Tak, to jest Mesjasz — krzyknął. On się do mnie i do wszystkich władców dobierze. On nas wszystkich wtrąci do piekła.

I powstał wtedy szum wśród narodów świata. Rozległy się pytania:

— Władco świata! Kim jest ten, w którego ręce wpadamy? Jak się nazywa?

— Jego imię brzmi Efraim. Jest Mesjaszem mojej sprawiedliwości. Podniesie swoją głowę i głowę całego swojego pokolenia. Rozjaśni oczy Żydów i przyniesie im zbawienie. Żaden naród mu się nie oprze i wszyscy wrogowie ze strachu rozpierzchną się przed nim. Nawet rzeki spływające do morza staną przed nim w bezruchu.

A potem Bóg, zwracając się do Mesjasza, powiada:

— Ci, którym przyniesiesz zbawienie, nałożą na ciebie żelazne jarzmo, doprowadzą cię do rozpaczy i przez swoje grzechy sprawią, że język przyschnie ci do podniebienia. Czy wobec tego, co usłyszałeś, bierzesz to wszystko na siebie?

— Panie świata — powiada Mesjasz — jak długo będę znosił cierpienia?

— Całe siedem lat — odpowiada Bóg. — Jeżeli odczuwasz z tego powodu gniew, gotów jestem natychmiast zniszczyć tych ludzi.

— Nie — powiada Mesjasz. — Z miłością przyjmę na siebie wszystkie męki i cierpienia. Nie chcę dopuścić do śmierci choćby jednego, jedynego człowieka. I chodzi mi o zbawienie nie tylko żyjących w moim czasie, ale również tych, którzy spoczywają w ziemi. I nie tylko tych, którzy teraz umierają, ale wszystkich zmarłych, od Adama począwszy do dnia dzisiejszego. Tyczy się to również nie donoszonych płodów i tych istot, które zamierzałeś do życia powołać. O to proszę, i za to gotów jestem wziąć na siebie wszystkie cierpienia.